Lana Del Ray - Born to Die

Lana Del Ray - Born to DiePop z pretensjami. Być może, ale są to pretensje poparte argumentami. Pretensje do bycia czymś więcej niż popem, a argumenty to fenomenalny głos i perfekcyjne aranżacje. Nie przepadam za popem, do tego naprawdę rzadko się zdarza, żeby po pierwszym przesłuchaniu płyta spodobała mi się (niemal) w całości. Rzadko się również zdarza, by po kilkunastu przesłuchaniach, głównie w samochodzie, płyta nie tylko mi się nie znudziła, ale wręcz spodobała jeszcze bardziej.

Muzyka jest tu podporządkowana jednemu celowi – wsparciu wokalu. To, co ta dziewczyna potrafi zrobić z narządem emisji akustycznej jest niesamowite. Podejrzewam, że gdyby zaśpiewała bez żadnego wsparcia instrumentalnego, to nadal byłoby to dobre. To oczywiście rzecz gustu, bo głos Lany może się wydać infantylny, a zabiegi wokalne zmanierowane przedwcześnie, ale tak się zdarzyło, że wysłuchałem bezpośrednio po Lanie nowy utwór Skunk Anansie – głos Skin, który zawsze lubiłem, wydał mi się nagle jakby przetarty szmerglem. Potem porównałem sobie Lanę i Adele, no i Adele wypadła jakoś tak skrzecząco. No ale, jak już wspomniałem, to rzecz gustu.

Płyta Born to Die to mocne wejście, wsparte dwoma niezłymi clipami i następnymi dwoma słabszymi, na których wielokrotne obejrzenie straciłem trochę czasu. Clipy są stylizowane na retro i zdecydowanie trzymają klimat. Szczególnie Summertime Sadeness, moim zdaniem najlepszy utwór płyty. Ta płyta to moje bardzo miłe odkrycie muzyczne tego roku. Piszę o tym teraz, gdy już wiem, że znalazłem klejnocik a nie szkiełko.

Mam uwagi do kilku utworów. Darkness Paradise, potencjalnie fajny, jest zaśpiewany za słabo, odfajkowany wokalnie, a można było zrobić z tego kolejną perełkę. No a Radio i Milion Dolar Man wydają mi się zwyczajnie przeciętne, dopchnięte w charakterze wypełniaczy. Cóż z tego, skoro reszta utworów jest absolutnie wyrąbistych? Oczywiście Lana może zostać odebrana jako kolejna gwiazdka wypuszczona przez managerów na testowy odcinek torów z licznymi zwrotnicami prowadzącymi na bocznice. Cóż z tego, skoro doskonale śpiewa? Oczywiście marka Lana Del Ray to kosztowny produkt marketingowy, sztuczny, wyrachowany, obliczony na zysk. Cóż z tego, skoro efekt jest tak dobry?


Udostepnij
Glodne Slonce

23 Responses to “Lana Del Ray - Born to Die”

  1. Olla Says:

    Też posłuchałam dla porównania Adele i zupełnie nie podzielam tego zachwytu Laną, “fenomenalnego” głosu to ona na pewno nie ma. Aranżacja jak dla mnie ok, kiczem też tego nie można nazwać, ale nasunął mi się taki wniosek, że Adele nawet solo wypadłaby dobrze, bo ma po prostu potężny głos, starczy popatrzeć, jaką skalą dysponują obie panie. Lany Del Rey można posłuchać chwilę, nie puchną uszy itd. ale według mnie nie należy ona do wokalistek, której słuchając zalicza się opad szczeny i mimowolne łał.

  2. Groszek Says:

    Jak po raz pierwszy usłyszałam jej głos (jakoś w styczniu), odniosłam podobne wrażenie. Jeśli się patrzy tylko i wyłącznie na płyty, to owszem - można się mocno oszukać. Wystarczy obejrzeć występy na żywo i sprawa wygląda już zgoła inaczej.
    Ona jest sztuczna, jakby wyprodukowana, nie tworzy muzyki - ona ją robi, jest stworzona, aby przynosić zysk, podobnie jak jej muzyka - zrobiona. Jak robot. Brak jej autentyczności. A przecież jest tak wiele cudownych artystek, utalentowanych i mających w sobie jakieś wnętrze, coś do przekazania światu: Florence and the Machine, Bat for Lashes, Hindi Zahra czy Sophie Zelmani…

  3. y Says:

    Tak, ja też uważam, że Summertime Sadness jest najlepszy! :D

  4. FNiN_addict Says:

    Miałam problem ze słuchaniem Lany, kiedy była tak bardzo popularna, bo miałam jej zwyczajnie dość. Do tej pory nie znoszę “Born to die” czy “Video Games”.

    Za to płyta w ogóle + nowe piosenki z edycji “Paradise”, zwłaszcza “National Anthem”, “Off to the Races”, “Million Dollar Man”, przypadły mi do gustu.

    Ale na żywo śpiewanie wychodzi jej bardzo przeciętnie.

  5. ?askawa Says:

    Porównywanie dwóch, podobnych do siebie wokalistek nie jest dobrym rozwiązaniem. Bo to, że Adele jest tak samo sławna jak Lana, nie oznacza, iż obydwie wokalistki są również utalentowane i mają ‘piękny, oryginalny’ dla większości głosik. Tak, głosik, ponieważ w porównaniu do mojej ukochanej F. mają monotonny, znośny głos, który po pewnym czasie staje się wręcz nieznośnym. To moje zdanie, ale wystarczy porównać sobie florencjowskie ‘Try a Little Tenderness’, wspaniały cover, więcej, niż piosenka, (pozwolę sobie przytoczyć link: http://vimeo.com/39940719 ) do występu Lany (http://www.youtube.com/watch?v=QaNwUDf07ZA). Oczywiście, są momenty, w których Lana śpiewa ładnie, ale bez żadnych rewelacji. Czy usłyszał Pan jakąkolwiek skazę w potężnym wokalu Florence? W głosie Lany jest jej na pęczki. F. przyciąga do siebie jej niezwykłą szczerością, tym, że jest taka kochana dla fanów i w przeciwieństwie do Lany obchodzi ją nasz los. Bardzo często, przed koncertem, wychodzi zza kulis i jest do dyspozycji dla wszystkich szczęśliwców, którzy mieli okazję ją wtedy przytulić, porozmawiać z nią, powiedzieć jej, jak bardzo ją kochają. Przepraszam za spam, ale uważam, że Lana nie zasługuje na Pańską aprobatę. Nie chcę również podważać Pańskiego autorytetu, chcę po prostu wyprowadzić Pana z błędu.

  6. Trzeci Says:

    Widzę, że już mnie wyprzedzono z porównaniem do Florence :P Mimo to napiszę:
    Może w odniesieniu do Adele Lana brzmi dobrze, ale w odniesieniu do Lany Florence brzmi niemal doskonale.

  7. Maciek Says:

    Z tego co o niej słyszałem wychodzi wręcz inaczej niż pan tutaj napisał. Lana jest córką miliardera. Nie umie śpiewać, a wszystkie jej piosenki są zmontowane przez utalentowanych artystów, którzy stoją za jej sukcesem. Podobno nawet nie koncertuje bo wydało by się, że nie umie śpiewać i jej single można usłyszeć w radiu bo w realu to jest nie możliwe.

    Nie wiem ile jest w tym prawdy bo nie słucham takiej muzyki przekazuje tylko to co słyszałem.

  8. Ponury Żniwiarz Says:

    Święci Pańscy, Pan nie tylko PORÓWNA? Lanę do Adele, ale i postawił ją WYŻEJ od niej. Ajajajaj.

    Z miejsca wymienię co najmniej trzy-cztery wokalistki o niebo lepsze pod KAŻDYM względem od Lamy. Przepraszam, Lany. I naprawdę od miesięcy się dziwuję popytem na tą dziewczynę, bo wszelakie jej utwory jakie słyszałem są dla mnie monotonne i niewiele się od siebie różnią. Liryczna do porzygu, a głos jak po przepiciu. Brrr.

  9. Rafal Kosik Says:

    Cha, cha. Wiedziałem, jakie będą reakcje. A piosenki Lany, zwyczajnie mi się podobają. To, że jest w tym masa komputerowych efektów i poprawek, niespecjalnie mi przeszkadza. No i jednak ona umie śpiewać, bo przecież komputerowo można głos podkręcić, ale naprawić fałszowanie to już niespecjalnie.

  10. Ponury Żniwiarz Says:

    A Mandarynę Pan kiedyś słyszał w wersji studyjnej i na żywo? Nie polecam, ale to obala co Pan właśnie mówi ;)

  11. Olla Says:

    O ile mi wiadomo, naprawić fałszowanie też w niewielkim stopniu można komputerowo. Specem nie jestem, ale wiem, że jak ktoś w tym siedzi to jest w stanie zauważyć, gdzie były poprawki. Wiadomo, że o gusta nie należy się spierać, co się komu podoba to jego sprawa i ma do tego prawo, aczkolwiek byłabym ostrożna z zachwytem nad czyimś głosem. To, że ktoś nie fałszuje, to nie znaczy że jest rewelacyjnym wokalistą.

  12. Rafal Kosik Says:

    Na muzyce znam się średnio, więc nie zamierzam wygłaszać sądów ostatecznych. Lana mi się podoba w wersji, którą znam i tyle. Słyszałem jeden jej występ na żywo i owszem jest gorzej niż na płycie, ale porównanie ma się nijak do Mandaryny. Mandaryna jest tylko naturszczykiem, który dostał (naturszczyczą, która dostała) mikrofon do ręki.

  13. Rafal Kosik Says:

    A tak naprawdę przekonamy się, kim (czym) jest Lana, jeśli kiedykolwiek pojawi się jej druga płyta.

  14. Ponury Żniwiarz Says:

    Sądząc po (niezrozumiałym dla mnie) popycie na Lanę, zdziwiłbym się, gdyby się druga płyta nie pojawiła ;)

  15. Florencja Says:

    Ja przepraszam, że trochę nie na temat.Mam pytanie do Pana Rafała.Dlaczego, no dlaczego w Konkursie Filmowym Felix, Net i Nika są takie ograniczenia jeśli chodzi o długość.Ja ledwo, ledwo wcisnęłam się w około 16 000 znaków (ograniczenie do 10 000). Wiem, że jest jakiś prosty powód, ale ja w takich sytuacjach inteligencją nie grzeszę.Może mi to ktoś wyjaśnić????????????????

  16. Ponury Żniwiarz Says:

    Ale takie konkursy są wszędzie i wszystkie wyglądają tak samo. A krótko mówiąc służą temu, żeby się pisarsko rozwijać poprzez ograniczenie. Dlatego przestałem brać w takich rzeczach udział. Mam za bujną wyobraźnię i nawet jak wymyślę jakiś zalążek wydarzenia, to dwa dni później mam pomysłów na trylogię. A ja się nie lubię ograniczać, więc w swoim czasie po prostu ową trylogię napiszę. Albo kilka ;D

  17. Dziobal Says:

    Pisujesz czasem przy muzyce :)?
    Mam na myśli wklepywanie tekstu, praca w kawiarni się nie liczy ;)

  18. Rafal Kosik Says:

    Lana na żywo, unplugged: http://www.youtube.com/watch?annotation_id=annotation_612038&feature=iv&src_vid=jCya1yiFFP4&v=0xUZPb6rBB4

    Nie, staram się nie słuchać muzyki przy pisaniu. A jeśli już to po to, żeby wyeliminować inne dźwięki otoczenia.

  19. Magda85 Says:

    Uwielbiam Lanę i zgadzam się całkowicie z wypowiedzią.
    Słyszał Pan nowy singiel “RIDE” ?
    Polecam.
    Dla mnie numer jeden!

  20. Bum bum Says:

    Olaboga :(
    To, że laska nie fałszuje, świadczy tylko i wyłącznie o tym, że… nie fałszuje. Za to wokal ma niepewny, więc pewnie ma o wiele większą skalę. Ale zapewne nie sprostałaby bardziej wymagającym kompozycjom z tej prostej przyczyny, że nie umie śpiewać (co potwierdza jej występ na żywo), więc udaje że ma taki wielce bardzo super ultra hiper altowy niski ciemny tajemniczy głos. Owszem, muzyka całkiem ok, miła łatwa i przyjemna, a skomponowana po najmniejszej linii oporu. Fajnie posłuchać, ale wszystko jest do siebie podobne.
    A co do Adele… jej śpiewu jakoś nie trzeba poprawiać do albumu. I tak jest, no właśnie… nie perfekcyjny, ale naturalny, (uwaga, subiektywnie: przepiękny) potężny głos z którym robi takie rzeczy o których się setkom wyuczonych wokalistek nie śniło. I tutaj nie razi to, że większość aranżacji składa się głównie z fortepianu, bo kompozycje nie są do siebie podobne w 99%.
    A Florence? A Eva Cassidy? I wieeele wiele innych? Co sobą prezentuje wyprodukowana Lama (Ponury, całkiem fajna ksywka), która słowa do ambitnych tekstów (my pussy taaastes like peeeeeeeepsi cooooooooolaaaa… jakie to głębokie.) od siebie nie napisała, o muzyce nie wspominając?

    I, jako że o gustach się nie dyskutuję, nic subiektywnego tu nie ma, poza jednym nawiasikiem.

    No, i jak dla mnie mógłby to być post o Justinie Bieberze zamiast Lany, i tak Pana ubóstwiam, podziwiam, szanuję respektuję i uwielbiam, a nowy Świat Zero, który zaraz kończę, to już w ogóle :D

  21. Zuzia Says:

    Nareszcie ktoś zrozumiał moją fascynację Laną! Historia była taka: printscreen z teledysku ‘Born to die’ miałam na tapecie na laptopie. Laptop został zabrany do szkoły. Koleżanki zareagowały. ‘Słuchasz Lany? Cooo?’, ‘Lana? Przecież ona nie śpiewa, ona wyje!’, ‘Zuzia, nie chcę nic mówić, ale moja babcia by to lepiej zaśpiewała…’. Ja obstawałam przy swoim. I nadal obstaję. Co z tego, że to specjaliści od PR wymyślili jej te nostalgiczne teledyski, i te nawiązania do Marilyn i Jackie, nie szkodzi! I tak za nią szaleję, a zwłaszcza za National Anthem. Adele też uwielbiam. Ale Lana ma w sobie coś, co trudno ubrać w słowa. Nie wiem… Coś między nostalgią właśnie, a jednocześnie czymś nieczystym, kuszącym, tajemniczym. Nie ma na to jeszcze wyrażenia. Po prostu charakterystyczny styl Lany&PR.
    Ale niech nie igra z ogniem. Klątwa Kennedych etc.
    a napisała Zuzia, to od taty piszącego do Świata Młodych z facebooka.

  22. Rafal Kosik Says:

    Najważniejsze, to mieć własne zdanie niezależne od opinii otoczenia. Nie znaczy, że nie należy słuchać innych, ale nie należy ich słuchać bezkrytycznie.

  23. Mariusz Says:

    Co do Lany.
    Prawdą jest, że jest córką miliardera. Ale co do cholery to ma ? Nie potrafiła śpiewać na żywo i się tłumaczyła z tego. Bała się, stres ją zżerał. Można sobie teraz posłuchać Lany. Hmm.. ale ładnie modeluje głosem, bo Lana ma bardzo wysoki, niemal piszczy w wywiadach. Ale nie oznacza to, że nie potrafi śpiewać, bo potrafi. Ja uwielbiam Lanę, choć nie od samego początku, bo gdy pierwszy raz usłyszałem Born to Die - piosenkę, powiedziałem ” nie lubię tej baby ” jednak później okazało się, że wydała płytę. Byłem ciekawy, bo była dość wysoko notowana i duża sprzedaż była. . No i od tamtego czasu ją uwielbiam. Było porównanie Adele i Lana. ahahha ludzie. Co to za porównanie? Adele ma większe predyspozycje i bardzo szeroką skale. Ale Lana ma imponujący głos. Myślę, że nie należy ich porównywać. Ktoś pisał, że Lana ma głos altowy. Nie, jest to mezzosopran. Ja oczywiście nie będę nikogo wyzywał, że nie lubi Lany, bo szanuję zdanie innych. Albo to, że jest tylko produktem. Może coś w tym prawdy jest.. no ale nie zmieni to tego, że ją lubię ;]

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).