Książka w nowym tysiącleciu

Jesteśmy w przededniu zmiany nośnika z papierowego na elektroniczny, ale prawdziwa rewolucja książki jest dopiero przed nami. Czy w miarę doskonalenia technik audiowizualnych słowo ustąpi pola obrazowi? Czy interaktywność i dzieło jednego autora to wewnętrzna sprzeczność? Jak może wyglądać książka przyszłości?

Jeśli interesuje Was ta tematyka, to zapraszam na dyskusję o przyszłości książki. Spotkanie odbędzie się w ramach XII Festiwalu Nauki we wtorek 23 września godz. 18:00 w warszawskim Domu Literatury, ul. Krakowskie Przedmieście 87/89 (obok schodów ruchomych). Oprócz mnie w dyskusji udział wezmą Maciej Parowski, Jacek Komuda i Jerzy Szeja. Spotkanie poprowadzi Andrzej Zimniak.


Udostepnij
Glodne Slonce

5 Responses to “Książka w nowym tysiącleciu”

  1. Marina Says:

    Moim zdaniem książki powiny być przede wszystkim wodooporne. Nie raz zostały mi na stronach mokre plamy, bo czytałam w deszczu z powrotu ze szkoły…, ale mona by wtedy czytać i jednocześnie przebywać w basenie lub nad morzem. Zawsze myślałam o takiej wersji.. :D

  2. Rafal Kosik Says:

    Ona jednak była wodoodporna. Nowe wersje nośników elektronicznych raczej nie są.

  3. Elo Says:

    Dla mnie wielką przyjemnością jest chodzenie do księgarni, oglądanie okładek czytanie na losowo wybranej stronie, a w elektronicznych wersjach to nie możliwe.
    Zresztą od czytania na monitorach oczy bolą.

  4. Al Says:

    Książka analogowa (papierowa) wcześniej lub później stanie się dobrem luksusowym (tak, jak np. płyty winylowe). E-booki, adudio-booki bedą (już są?) tańsze w produkcji i w dystrybucji. Ale szok przejścia na nowe nośniki będzie mniejszy niż 500 lat temu, kiedy za sprawą pana Gutenberga zamiast książek pisanych odręcznie pojawiły się te bezduszne druki….

  5. Beryl Says:

    Bardzo ciekawą wizję książek przyszłości przedstawił Stanisław Lem w Powrocie z Gwiazd z 1960 roku. Dla tych co nie przeczytali zamieszczam mały fragment:
    “Książki to były kryształki z utrwaloną treścią. Czytać je było można przy pomocy optonu. Był nawt podobny do książki, ale o jednej, jedynej stronicy między okładkami. Za dotknięciem pojawiały się na niej kolejne karty tekstu. Ale optonów mało używano, jak mi powiedział robot-sprzedawca. Publiczność wolała lektony-czytały głośno, można je było nastawiać na dowolny rodzaj głosu, tempo i modulacje. Tylko naukowe publikacje o małym zasięgu drukowano jescze na plastyku imitującym papier”.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).