Kiedy zaczyna się człowiek?

6% człowieka Czy zauważyliście, że wszyscy, którzy rozmawiają o ochronie życia poczętego, już się urodzili?
Polityka to darmowa rozrywka. No, może nie całkiem darmowa, bo finansowana z naszych podatków. Wybrana przez nas ostatnio administracja zasadniczo mało administruje, a dużo się boryka. Ale przynajmniej to borykanie się można już oglądać za darmo. Wielu się tym pasjonuje, podobnież jak wielu, predestynowanych do tego psychicznie, pasjonuje się telenowelami. W najbliższych odcinkach będziemy oglądać zawody w przepychaniu wozu o nazwie Aborcja z lewej stronę podwórka na prawą. Wóz stał już w wielu miejscach, ale teraz, zdaje się, ma stanąć jednym kołem w sieni chałupy. Przed paru laty też było śmiesznie, kiedy niemal wypchnięto go na szosę.
Naprzemienne przepychanie go tam i z powrotem nie odbywa się oczywiście za darmo, przy czym wymiar finansowy całej zabawy nie jest najważniejszy. Utrwalony zostaje brak szacunku do prawa, jako do czegoś, co powinno być, jeśli nie całkiem słuszne, to chociaż stabilne.
Jednej stronie chodzi o szacunek dla ludzkiego życia lub (częściej) o religijne dogmaty, drugiej o wolność jednostki lub (częściej) własny komfort. Natomiast obie strony zgodnie zapominają o istnieniu ojca i sprowadzają go do roli biernego obserwatora. W obu opcjach ojciec nie ma wpływu na to, co stanie się z jego potomkiem.
Nie da się określić, kiedy powstaje człowiek, ponieważ to powolny i złożony biologicznie i psychicznie proces. Jeśli chodzi o psychikę, to sporo ludzi nigdy w życiu nie zbliży się do tego, by choć w połowie być człowiekiem… ale to osobny temat. Sądzę, że noworodek jest 100% człowiekiem, a dopiero co zapłodniona komórka to 0.01% człowieka. Chyba, że popełniłem jakiś błąd i jest inaczej? Może 100% oznacza dorosłość? A może płód zamienia się w człowieka nagle? Spróbujcie więc, proszę, narysować kreskę, dokąd nie ma człowieka, a odkąd już jest. Spróbujcie też powiedzieć, w jakiej sytuacji wolno będzie dokonać aborcji: przyczyny zdrowotne? Bieda? Gwałt? A może starczy sama chęć głównej zainteresowanej?
Nic z tego. Ilu ludzi, tyle opinii. Porozumienie między stronami sporu nie jest możliwe. Wóz będzie ciągle przepychany, zależnie od tego, kto się dopcha do władzy. Aborcja i klonowanie to proste sprawy w porównaniu z problemami, które pojawią się już wkrótce wraz z dalszym rozwojem nauki. Wtedy nasza moralność będzie pasowała do życia jak podręcznik stajennego do serwisowania Boeinga.


Udostepnij
Glodne Slonce

21 Responses to “Kiedy zaczyna się człowiek?”

  1. Shell Says:

    Ja się dziwię ludziom, którzy walczą, by usunąć życie… Przecież każdy ma prawo do istnienia! I nie tylko już urodzony!

  2. Miria Says:

    Celne uwagi, choć sprytnie uniknąłeś podania własnego zdania w sprawie. Warto przeczytać, warto pomyśleć.

  3. Taka Jedna Says:

    1. Trudno rozmawiać będąc nienarodzonym. To już by była Twoja broszka - 100 % SF.
    2. Czy w tym kraju prawo kiedykolwiek, kogokolwiek obchodziło? Mam wrażenie, że mamy “syndrom partyzancki” tzn. braku poszanowania dla prawa, bo prawo od 200 lat (z małymi przerwami) było “zaborcze”, a więc im lepiej je omijaliśmy, tym większa nasza chwała. Obecni rządzący z Prawem na ustach w każdej niesprzyjającej im sytuacji majdrują przy Konstytucji. W końcu, jak mamy władzę, to dlaczego nie zmusić Słońca, żeby krążyło wokół Ziemi? Przecież Racja jest po naszej stronie.
    3. Myslę, że częściej zapominamy o Ojcu. Równiez wtedy, kiedy kobieta decyduje sie urodzić, a Ojciec mówi “ale jaką ja mam gwarancję, że to jest moje dziecko?” lub “trzeba sie było zabezpieczyć”.
    4. Jeśli ktoś twierdzi, że aborcja jest cacy, to powinien sie leczyć.
    5. Jeśli o nienarodzonych mają decydować stare baby i niedorobieni faceci, to coś tu nie tak.
    6. Jesli zamiast pomocy kobiety w niechcianej ciąży otrzymują słowny ekwiwalent ukamieniowania (vide Alicja Tysiąc), to chroń mnie przed ich chrześcijańskim miłosierdziem Panie Boże!
    7. Pomagajmy, uczmy, oświecajmy. Nie nakazujmy, nie karajmy, nie kamieniujmy. Nawet my gnostycy i my ateiści wyrosliśmy z chrześcijaństwa. Jego istotą jest miłość przez Boga do innego człowieka. Nie nienawiść. Romanie, Prałacie, Ojcze Redaktorze.

  4. karolina Says:

    zawsze zdecydowanie mówiłam ‘’NIE'’ aborcji, nie godze sie na to aby ludzie bezkarnie bawili sie życiem które jest przeciez DAREM. Uważa Pan że dopiero co zapłoniona komórka to 0.01% człowieka…hmm… może jest w tym troche racji ale jednak z tej ‘’zapłodnionej komórki'’ rozwinie sie człowiek!Z ‘’tej komórki'’ powstanie ZYCIE! Po której jest Pan stronie w tej sprawie? czy popiera pan aborcje?

  5. Rafal Kosik Says:

    Na każdą sprawę trzeba patrzeć indywidualnie, a prawo niestety jest skonstruowane tak, że musi najpierw postawić granicę między złem a dobrem. Celowo nie ujawniłem własnego zdania. Uważam, że ocenianie problemu aborcji w kategoriach naszej obecnej moralności jest bardzo trudne lub wręcz niewykonalne. Dlatego nie chcę sie opowiadać po żadnej ze stron.

    Stwierdzenie, że kobieta ma prawo do wyboru w sprawie aborcji, brzmi dla mnie tak, jakby mężczyzna miał prawo wyboru w sprawie bicia swojej rodziny. Ale w równym stopniu wkurzają mnie argumenty drugiej strony, opierające się na powtarzalnych mantrach, które mają niewiele wspólnego z tematem. A że nienarodzonch bronią stare baby i niedorobieni (???) faceci? Cóż, tylko oni chcą. Sami nienarodzeni nie mogą się obronić.

    Wspomniany przykład Alicji Tysiąc jest wyjątkowo charakterystyczny, bo, choć głośny, tylko antagonizuje obie strony. Zwolennicy aborcji usłyszą: “Każda kobieta powinna sama decydować o tym, czy chce mieć dziecko czy nie i rząd w ogóle się w to nie powinien mieszać.” Przeciwnicy z kolei wiedzą, co Alicja Tysiąc powie swojemu dziecku, gdy to będzie nieco starsze: “Drogie dziecko, chciałam cię zabić, ale nie miałam na to pieniędzy. Zły lekarz i chore prawo naszego kraju sprawili, że żyjesz.”

    Nie chcę nikogo potępiać, ani tym bardziej gloryfikować. Faktem jest, że kobiety z trudnymi ciążami często są pozostawione same sobie. Myślę, że lepiej by było, gdyby do rozważań o aborcji nie musiało w ogóle dochodzić. Ale to osobny temat.

  6. karolina Says:

    dziękuje Panu za odpowiedź

  7. Taka Jedna Says:

    Karolino, zadałaś bardzo intymne pytanie. Czy odpowiedź jestem za aborcją, jeżeli zagraża życiu kobiety byłaby dla Ciebie jeszcze ok, ale już “tak” aborcji zagrażającej zdrowiu stawiałby go po stronie szujowatych i podejrzanych “zwolenników” aborcji? Wtedy Rafał Kosik byłby niemoralny?

    Do Pana Rafała: Tak, to prawda, przypadek Alicji Tysiąc jest wyjątkowo charakterystyczny, bo dotyka istoty polskiej dyskusji o aborcji. To nie jest dyskusja o tym, czy aborcja jest dobra, czy zła. Odpowiedź jest oczywista. To jest dyskusja o tym, czy kobieta może wybrać pomiędzy własnym zdrowiem a embrionem/przyszłym człowiekiem (alternatywa zależna od moralności i poglądów). Co z jej dziećmi narodzonymi? Na szczęście nie straciła wzroku całkowicie. Gdyby tak sie stało one wylądowałyby pewnie w domu dziecka.

    I co jeszcze bardziej charakterystyczne, cała ta sprawa dotyka istoty polskiego katolicyzmu. Odmiany chrześcijaństwa nie opierającej się na filozofii religii, nie drążącej żródeł, tylko opartej na obrzędach i pozorach. Bierzemy ślub w kościele, rzadziej do niego chodzimy w niedzielę, a jeszcze rzadziej miłujemy bliźniego swego. Pytań nie stawiamy, bo są niewygodne i przez większość kleru tępione.
    Katoliccy moraliści mocno byli zainteresowani losem nienarodzonego dziecka Alicji. Kiedy przyszło na świat, nikt nie zapytał czy nie potrzebuje pomocy.

    Gwoli ścisłości i bardzo intymnie - jestem przeciwniczką aborcji. I zwolenniczką przedmiotowego traktowania człowieka. Nie jestem feministką. Jestem szczęśliwą matką i żoną bardzo “dorobionego” faceta.
    I jeszcze jedno - nienawidzę hipokryzji i fundamentalizmu. Nieważne czy w wydaniu muzułmańskim, katolickim czy komunistycznym.

  8. karolina Says:

    Gdyby Pan Rafał Kosik odpowiedział ‘’tak'’ aborcji czy to zagrażającej życie czy zdrowie kobiety wcale nie postawiłabym go po ‘’stronie podejrzanych i szujowatych zwolenników aborcji'’, ponieważ każdy ma swoje zdanie w tej sprawie. Nie potępiam osób, które są ‘’za'’ aborcją, to jest ich wybór i szanuje ich zdanie przecież każdy ma prawo do wypowiedzenia sie.

  9. Claygirl Says:

    Ja odrobinę nie na temat. Chciałam jedynie przekazać wyrazy głębokiej sympatii Takiej Jednej i jednocześnie żalu, że już moją żoną nie zostanie :) Czy teraz będzie notka o orientacjach seksualnych, Panie Kosik?

  10. Rafal Kosik Says:

    Nie wiem. Nie planuję o czym będę pisał.

  11. Rafal Kosik Says:

    Co do wyboru: życie/zdrowie matki albo życie płodu, to nie potrafię ocenić, co jest ważniejsze. Zazdroszczę tym, którzy potrafią, niezależnie co wybrali. Zazdroszczę im spokoju sumienia, ale wiem, że tak na prawdę oni nie dokonali wyboru, tylko przestali się nad problemem zastanawiać.

  12. Taka Jedna Says:

    A skąd pewność, że przestali się zastanawiać? Może doszli do ważnych wniosków? Może zyskali swoją pewność? Że ważniejsze życie i zdrowie człowieka od bytu, który pełni człowieczeństwa jeszcze nie ma? Lub, przy innej opcji, że życie jest pełne od momentu zapłodnienia.

  13. Rafal Kosik Says:

    Czy to, że różni, niegłupi nawet ludzie, mając te same dane wyjściowe, dochodzą do sprzecznych wniosków, nie oznacza właśnie, że problem jest nierozwiązywalny? Czy zyskanie pewności nie równa się opuszczeniu obszaru wątpliwości i nie służy tylko uporządkowaniu sobie w głowie pewnych spraw i ustaleniu hierarchii wartości? Czy niezłomność moralna i trwanie przy jakiś tam zasadach, nie wynika tylko ze strachu przed naruszeniem podstaw własnego obrazu świata?

  14. Lu Says:

    Bardzo możliwe ze tak właśnie jest, Panie Rafale, bardzo możliwe…
    W końcu o ileż łatwiej jest postępować według gotowego wzorca, miast każdą sytuację i każdy przypadek analizować i traktować indywidualnie. Wymaga to przecież empatii, pochylenia sie nad sprawą i przemyślenia problemu, a na to człowiek nie zawsze ma czas i przede wszystkim - ochotę.
    Tak naprawdę tylko wątpliwości gwarantują rozwój. Niezłomne trwanie przy raz ustalonych zasadach to tchórzostwo. Bo przecież wszyscy boją się zmian :-)

  15. Spirulina Says:

    Ciekawa strona, tak trzymac , pozdrawiam

  16. Militaria Says:

    Fajna stronka, dodalem ja sobie do ulubionych, bede tu zagladal czesciej, pozdrawiam

  17. vipera90 Says:

    Konkretne przedstawienie początku i końca ludzkiego życia jest podstawą jakiejkolwiek dyskusji tan ten temat bo tak rozmawiamy jak często studenci (z całym szacunkiem dla studentów), o wszystkim i o niczym!
    pozwoliłem sobie zmieścić, krótką wzmiankę na ten temat, całość można znaleźć na blogu: http://www.fronda.pl/vipera90/blog/kategoria:pro_life

    Kiedy zaczyna się życie człowieka? c.d.

    Człowiek spełnia wszystkie postulaty definicyjne dla procesu autonomicznego w rozumieniu Mariana Mazura, czyli „jest zdolny do sterowania sobą i może przeciwdziałać utracie tej zdolności”.
    - ale ktoś może powiedzieć jak to? Przecież zarodek (człowiek na zarodkowym okresie rozwoju) w łonie matki, nie spełnia tych postulatów i wobec czego nie możemy mówić, że to człowiek?
    A jednak spełnia!
    Człowiek na końcu okresu poczęcia jest istotą ludzką na embrionalnym okresie rozwoju zarodkowego, od tego momentu zaczyna być realizowany nowy program genetyczny, który powstał z połączenia cząstki programu Matki i Ojca. Jedyny i niepowtarzalny. To jest Człowiek, ponieważ zaczyna sterować się we własnym interesie (jest procesem autonomicznym), rozwijając się w organizmie matki jest niezależny, ale „dziecko nie mając jeszcze odpowiednio wykształconych organów do pełnienia swoich funkcji, musi egzystować w środowisku zapewniającym maksymalnie sprzyjające warunki takim środowiskiem jest organizm kobiety”(J. Kossecki Metacybernetyka, s. 130), w tym okresie spełnia swego rodzaju „inkubator”, który zapewni ochronę fizyczną (ochroni) i materialną (nakarmi). Dla tego kobiety w tym okresie (szczególnie i przez cały okres ciąży) powinny dbać o siebie (mężowie im w tym pomagać) i swoje dziecko = dbając o siebie dba o rozwój swojego dziecka.
    „Dla tego początek egzystencji człowieka zaczyna się natychmiast po powstaniu tegoż programu, bowiem w tym wypadku najmniejsza jest możliwość jego zniekształcenia przed rozpoczęciem realizacji. Dzieje się tak w wypadku człowieka (i wszystkich organizmów rozmnażających się drogą reprodukcji seksualnej). Inaczej mówiąc zaraz po zapłodnieniu rozpoczyna się ich osobnicze życie (na embrionalnym okresie rozwoju), nastawione na realizację ich własnego odrębnego programu” (tamże s. 130-131).

  18. Rafal Kosik Says:

    To tylko argumenty na poparcie jednej z wielu koncepcji.

  19. vipera90 Says:

    To jakie są inne naukowe argumenty według Pana?

  20. Rafal Kosik Says:

    Naukowe? Rozumiem, że chodzi o nauki ścisłe. Człowiek jest dynamiczną strukturą, początku ani końca istnienia której nie sposób jednoznacznie ustalić naukowo. Określenie momentu startu i końca to problem wyłącznie moralny.

    Weźmy powstawanie innej struktury - samochodu. Czy zaczyna istnieć, gdy pojawia się pomysł? gdy gotowy jest projekt? prototyp? gdy podwykonawcy zrobią pierwsze podzespoły? gdy wszystkie części czekają już na montaż? gdy zostaną złożone w całość? a może gdy klient zapłaci i przekręci po raz pierwszy kluczyk?

  21. vipera90 Says:

    Nie odpowiedział mi Pan na pytanie, jakie to koncepcje jeszcze ma na myśli???
    W naukach humanistycznych owszem tak, ma Pan rację.

    W naukach ścisłych natomiast możemy to stwierdzić, przy pomocy nowoczesnej embriologii i założeń cybernetyki społecznej (wg. prof Mariana Mazura). otóż jak zaznaczyłem w pierwszym wpisie zaraz gdy nastąpi połączenie się dwóch materiałów genetycznych matki i ojca tj. pod koniec okresu poczęcia, powstaje nowy organizm zupełnie niezależny strukturalnie od matki, u którego zaczynają się silne podziały komórkowe i różnicowanie się poszczególnych organów. Kiedy system dziecka wykształci już sobie wszystkie organy potrzebne do egzystencji poza organizmem matki, nastąpić może opuszczenie tego organizmu (urodzenie).
    Koniec egzystencji następuje w momencie, kiedy program genetyczny przestaje działać, a to jest moment śmierci biologicznej.

    porównanie do samochodu nie bardzo tu odpowiada - bo tu nie ma samego pomysłu! tylko jest kompletny 46 chromosomowy kod genetyczny - swoisty identyfikator, który odróżnia ludzi od innych organizmów żywych, , a także poszczególne różnice kodu genetycznego odróżniają od siebie różnych ludzi. Jak wiadomo z biologii szkoły średniej tam zaszyfrowane są wszystkie informację dotyczące jego struktury zew./wew. i wszystkich sztywnych parametrów podlegających dziedziczeniu! U człowieka i wszystkich organizmów rozmnażających się drogą reprodukcji seksualnej.

    Ale oczywiście humanista może spekulować, ponieważ brak tu odpowiednich metodologii dla tego właśnie z pomocą przychodzą nauki ścisłe, bo tak przy samej humanistyce można dojść do takich wniosków jak pan prof Singer, nie wiem być może Pan opiera się właśnie na jego stwierdzeniach natury humanistyczno-filozoficznej:

    „(…) Moja sugestia jest, więc taka, żeby nadać życiu płodu nie większą wartość niż życiu zwierzęcia niebędącego człowiekiem o podobnym stopniu racjonalności, samoświadomości, świadomości, zdolności do odczuwania itd.(…)”

    „(…) W przypadku aborcji jednak zakładamy, że ludzie najbardziej dotknięci – przyszli rodzice czy przynajmniej matka – chcieli jej dokonać. Toteż zabijanie niemowląt może być zrównane z aborcją tylko wtedy, gdy ci najbliżsi dziecku nie chcą, żeby żyło (…)”

    „(…) Sama przynależność do gatunku Homo sapiens czy hipotetyczna możliwość rozwoju nie są znaczące etycznie, liczy się stan aktualny i wyznaczniki takie jak racjonalność, samoświadomość itd. Różnica między zabiciem dziecka niepełnosprawnego i zdrowego nie leży, więc w żadnym zakładanym prawie do życia, które ma to drugie, lecz w innych rozważaniach dotyczących zabijania” (Prof. Peter Singer).

    moja rada jest taka, aby naukowcy z danej dziedziny robili to co umożliwia im dana dziedzina, a filozofię zostawili filozofom - bo tak nic się nie ustali i wyjdzie kogel mogel czyli nic. A to poważny temat, wiec po co te dezinformacje i mącenie.
    pozdrawiam serdecznie

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).