Kawa po wietnamsku

Kawa po wietnamskuSzczerze nienawidzę kawy po polsku, czyli zalewajki, czyli plujki. Kawa po wietnamsku w pierwszym momencie mi ją przypominała, więc podchodziłem do niej z pewną nieufnością. Jednak gdy jej spróbowałem na targu u stóp góry Phan Xi Păng, zwanej Dachem Indochin… zakochałem się od pierwszego łyku. To niesamowite, jak w prosty sposób można uzyskać tak oryginalny smak.

Wietnam jest drugim światowym producentem kawy, a jednak to Włosi wyznaczyli standardy przygotowywania napojów kawowych, w tym najsłynniejszego - espresso. Nie chcę tu w żadnym razie umniejszać zalet espresso, pragnę jednak przypomnieć, że maszyna zdolna do przygotowania prawdziwego espresso kosztuje kilka tysięcy złotych i wypada do niej sypać świeżo mielone ziarna. Tymczasem oryginalny wietnamski zaparzacz można kupić za kilka złotych i jest to urządzenie o banalnie prostej konstrukcji i obsłudze. Przy odrobinie dobrych chęci można takie coś kupić np. na Allegro.

Osobną sprawą jest trudność w zdobyciu dobrej kawy. Wyznaję zasadę, że lepiej wypić jedną filiżankę dobrej kawy niż trzy kiepskiej, co cenowo wychodzi na to samo. Kiepskie kawy, źle przechowywane lub źle przygotowywane, zwykle uzyskują dyskwalifikujący kwaśny posmaczek. Znaczącym milczeniem pominę Tchibo, Jacobs, MK Cafe i temu podobne wynalazki. Istnienie kaw rozpuszczalnych od lat próbuję wyprzeć ze świadomości. Niestety nawet te dobre kawy, jak np. Lavazza czy Segafredo, kupione w polskich sklepach potrafią smakować inaczej niż te same marki kupione we Włoszech, Francji czy w UK.

Jeśli po tym wstępie nie zniechęciliście się, zapraszam do odrobiny wartej uwagi egzotyki.

Kawa po wietnamskuZaparzacz składa się z trzech elementów. Jeśli ktoś będzie się z nim obchodził niedelikatnie, to zaparzacz zacznie się składać z czterech części - talerzyk-podstawka trzyma się bowiem na wcisk.
Kawa po wietnamskuKonstrukcja jest naprawdę prosta i lekka, co sprawia, że jest to niezły gadżet do zabrania np. na wycieczkę w góry.
Kawa po wietnamskuDo przygotowania kawy po wietnamsku będzie potrzebna grubo mielona kawa (tu oryginalna Trung Nguyen), ale z braku laku można użyć np. Lavazzy oraz słodkie mleko skondensowane.
Kawa po wietnamskuPrzy pomocy niewidzialnego człowieka do szklanki nalewamy trochę mleka skondensowanego.
Kawa po wietnamskuDo zaparzacza wsypujemy bardzo czubatą łyżkę kawy.
Kawa po wietnamskuKawa powinna być rozprowadzona w miarę równomiernie.
Kawa po wietnamskuDociskamy sitkiem.
Kawa po wietnamskuZalewamy wrzątkiem.
Kawa po wietnamskuZakrywamy pokrywką i czekamy, aż napar kropelka po kropelce przemieści się do szklanki. To może potrwać parę minut.
Kawa po wietnamskuJeśli użyjemy kawy drobno mielonej, może się okazać konieczna pomoc przy odetkaniu dziurek filtra. Wystarczy postukać w uchwyt sitka.
Kawa po wietnamskuGdy już wszystko przeleci, odstawiamy zaparzacz na pokrywkę, aby nie ubrudzić stołu.
Kawa po wietnamskuWystarczy zamieszać i gotowe.
Trudno powiedzieć, co w tej metodzie zaparzania sprawia, że smak jest inny. Jedno jest pewne - jest naprawdę wyrąbisty.


Udostepnij
Glodne Slonce

13 Responses to “Kawa po wietnamsku”

  1. flamenco108 Says:

    Hłe hłe. Dobra kawa to oksymoron (zwracam uwagę na człon “moron”, który sugeruje dobrze dotlenionego kretyna). Watykan miał rację w 1683, kiedy podejrzewał, że jest dziełem szatana - bo jest. A smak? Podobnie ohydny, jak kakao: nie da się tego pić, jeżeli nie rozcieńczysz wodą, nie dosypiesz cukru i nie dolejesz mleka (vide kakao Montezumy: parzone w samej wodzie, bez cukru). A przecież, jeżeli z równania usuniesz kawę, to dalej będzie to smaczny napój, więc po jakiego brzdągala nam potrzebna jeszcze kawa? To już nie lepiej do mleczka wrzucić okruszek haszyszu? Przynajmniej będzie wesoło i bez groźby nadciśnienia.
    ;-)

  2. Radek Says:

    Czy przypadkiem taka kawa nie powinna smakować dokładnie tak samo jak z ekspresu przelewowego?

  3. Rafal Kosik Says:

    Wydaje się, że tak, ale jednak jest różnica.

  4. Alka Says:

    Niewidzialny człowiek!

  5. Rev Says:

    Pewnie troszkę zaspamuję, ale Pan Kosik jeszcze nic nie wspominał o swoim nowym artykule w Nowej Fantastyce, a po prostu muszę go pochwalić! Fragment o triceratopsie po prostu mnie rozwalił. Mogę czytać milion razy i tak się nie nudzi. Żart w stylu Bill’a Bryson’a. ;)

  6. Rafal Kosik Says:

    Tyle, że to niestety jest prawda, jedynie żartobliwie opisana.

  7. Rev Says:

    Wiem, to przerażające. Ale podane w zabawny sposób. To samo zrobił Bill Bryson, np. w książkach “Zapiski z Wielkiego Kraju” albo “Śniadanie z kangurami”, jedna i druga cudna. :)
    Poza tym, jestem pasjonatką kina, więc taka anegdota bawi mnie podwójnie. ;)

  8. JArek Says:

    Zakupiłem, takie urządzenie ;), zaparzyłem …. wypiłem i jest ok jak z ekspresu przelewowego ;)))
    Nie dodałem mleka skondensowanego i nie byłem w Wietnamie, pewnie dlatego smak nie wydał mi się super ekstra ;) a jedynie ok.

  9. Rafal Kosik Says:

    Kawa powinna być grubo mielona, a na smak ostateczny składa się wiele elementów. Tak czy inaczej prostota samego zaparzacza jest wystarczającym powodem, by go zanabyć i używać.

  10. JArek Says:

    Tu się zdecydowanie zgadzam zaparzacz jest bardzo ok szczególnie w pracy. Bez cienia smutku zaprzestałem picia kawy instant.

    Nad smakiem pracuję ;)) zmieniając ilość kawy, 3 kopiate łyżeczki zbliżają mnie smakowo do kawy z kafeterii.

    pozdrawiam J.

  11. Rafal Kosik Says:

    W Warszawie na tyłach Hali Mirowskiej (Hali Gwardii) jest sklepik azjatycki, gdzie można taki zaparzacz kupić za ok. 20 PLN, choć mają tylko duże rozmiary. Kawa też jest.

  12. Renata Says:

    Nelly Rubinstein w swojej książce Kuchnia Nelly twierdzi, ze najlepsza kawę jaką piła robiła jej służąca w Ameryce Południowej, która bezceremonialnie zalewała świezo zmieloną kawę wrzątkiem w przeznaczonym do tego garnuszku a następnie cedziła przez sitko do porcelanowego dzbanka.
    Zdaniem Nelly zalanie świeżo zmielonej kawy wrzątkiem w pierwszych minutach wydobywa z kawy wszystko.

  13. Zdzislaw Says:

    Próbowałem kawę po wietnamsku, jest naprawdę smaczna :)

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).