Karbala


Zapędzone w kozi róg politycznej poprawności Hollywood ucieka się do fantazjowanie o Avengersach, bo tam nie ma kropelki prawdziwej krwi ani żadnej supremacji nacji nad nacją, kultury nad kulturą. Kino zachodnie jest obecnie nastawione na demontaż własnych mitów bohaterskich, co, nawiasem mówiąc, pięknie koresponduje z nastrojami upajania się dekadencką atmosferą schyłku cywilizacji zachodniej. Chwała twórcom Karbali za to, że nie stosują takich prostych kalek kulturowych. W przeciwieństwie do Amerykanów nie mamy przecież czego demontować. Żeby demontować pomnik polskiego bohaterskiego patrioty, musielibyśmy go najpierw zbudować.

Trochę trudno byłoby budować mit polskiego patrioty w sytuacji, gdy nasze wojsko uczestniczy w misji stabilizacyjnej, a de facto pełni rolę bliską roli okupanta. Ale można budować etos żołnierza polskiego i to w tym filmie wychodzi. I to wychodzi bardzo dobrze. Nie znaczy to, że nie padają pytania „co my tu właściwie robimy?”. Nie, wprost przeciwnie, jest ich wiele. Padają również odpowiedzi, wśród których najtrafniejsza zawiera słowo „kredyt”.

Czterej pancerni i pies (ten ostatni dla ocieplenia wizerunku) byli odrealnioną i propagandową bajeczką, ale trudno znaleźć w polskiej kinematografii obraz z tego gatunku, który mocniej wryłby się w popkulturę. Karbala, po Mieście 44, jest kolejnym obrazem, który stara się opowiedzieć fabułę może nie dokładnie zgodną z rzeczywistymi wydarzeniami, ale prawdziwą jako obraz pewnego wycinka naszej najnowszej historii.

Widać też mocne nawiązania do wydarzeń rzeczywistych, tyle że późniejszych z Afganistanu. Widać obawę żołnierzy przed tym, jak zostaną ocenieni przez media i przez rodaków, oglądających relacje z wygodnego fotela przed telewizorem, jakby to był zapis gry komputerowej. A największą obawę naszych żołnierzy, że polski sąd potraktuje ich działania jakby byli kryminalistami, pięknie wykorzystują iraccy terroryści/bojownicy instalujący stanowisko ogniowe w obiekcie sakralnym (do którego nie wolno strzelać) i używając dzieci zamiast worków z piaskiem (bo do cywilów również przecież strzelać nie wolno).

Jest w tym filmie kilka wymęczonych scen i drętwych lub źle odegranych dialogów. Momentami (ale tylko momentami!) widać ograniczenia budżetowe. Jednak, co przyznaję z pewnym zaskoczeniem, to jest naprawdę dobry film.


Udostepnij
Glodne Slonce

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).