Kameleon - fragment #1

Kameleon okładka Nie widzieli się nigdy wcześniej. „Czarnych” dostarczono na pokład już w hibernatorach. Pewnie odbyli wiele takich podróży we śnie. Siedzieli teraz zaspani przy wielkim, owalnym stole w mesie i rozmawiali ściszonymi głosami. Co jakiś czas śmieli się z dowcipów kompletnie niezrozumiałych dla załogi, z którą zresztą nawet nie próbowali się zaznajamiać. Jayde, Hood, a nawet Nordsletten czuli się obecnością żołnierzy skrępowani. Ich statek nie był już tylko ich. Zajęli przeciwną stronę stołu i jedli w milczeniu. Kapitan, po wymianie zdań z dowódcą Czarnych, wyraźnie wzburzony poszedł dokończyć obiad w swojej kabinie. Szare ściany mesy wydały się jeszcze zimniejsze niż zwykle.
– Ten priorytet go zdołował – szepnął Hood. – Teraz nie jest już najważniejszy, w pewnych kwestiach musi się podporządkować tamtemu. Oddał pole.
Skończyli jeść, wsunęli tace w otwór zmywarki i wyszli.
– Jest parę spraw, o których powinniśmy porozmawiać – mruknął Hood.
– Spiskujcie beze mnie – oświadczył Nordsletten, idąc w stronę sterowni. – Mam pracę.
Patrzyli chwilę za nim i ruszyli dalej. Okna izolatki były zasłonięte. Hood chciał je odsłonić, ale zatrzymał dłoń przed przyciskiem. Zerknął tylko na wyniki. Jeszcze gorsze niż przed godziną.
– Nie ma sposobu, żeby mu pomóc? – zapytał.
– Nawet nie potrafimy poprawnie zrobić zastrzyk – Jayde pociągnęła go za rękaw w kierunku swojej kabiny. – Chodź, tu będzie bezpieczniej.
Zamknęli za sobą drzwi i usiedli. W porównaniu do poprzednich generacji statków kabina była spora, ale i tak, mimo jasnoszarych ścian, sprawiała wrażenie klaustrofobicznej. Oprócz łóżka zmieściły się w niej zawalony ubraniami fotel, stolik, kilka płytkich półek i tablica obwieszona zdjęciami. Szafa ukryta była w ścianie
– Czy to, co zrobił Kwarcowy Kretyn, nie kwalifikuje się jako bunt? – zapytał Hood.
– Nad kapitanem jest regulamin. – Jayde zrzuciła buty i usiadła na pryczy po turecku. – Jest też plan misji. Przewidywał wybudzenie Czarnych po wykryciu rozbitków. Bardziej martwi mnie ten nieznany moduł decyzyjny. Wybudził ich bez pytania o zgodę kapitana.
– To chyba jakiś program wojskowy. Wirtualny generał dla tamtych.
– Może… może ta skrzynia w ładowni to ich wyposażenie i dlatego Kretyn udaje, że to kawałek statku. Kamuflaż bezczelnie wciskany nam jako prawda nie do odrzucenia? A jeśli Stuart zachorował po kontakcie z zawartością skrzyni?
– To się może roznieść po statku, jak Czarni otworzą twoją blokadę.
– Zaprogramowałam podciśnienie w ładowni i śluzie. – Jayde uśmiechnęła się. – Jeśli tylko filtry wytrzymają, będziemy bezpieczni.
– Ile razy leciałaś?
– To moja pierwsza misja. Czemu pytasz?
– Ja byłem na dwóch. – Popatrzył jej w oczy. – W obydwu przypadkach wyglądało to identycznie - nic się nie działo. Dolecieliśmy, obejrzeliśmy planetę kompletnie niezdatną do terraformowania, wynudziliśmy się parę miesięcy i wróciliśmy. Teraz jest inaczej.


Udostepnij
Glodne Slonce

2 Responses to “Kameleon - fragment #1”

  1. Barbarka:):) Says:

    fajne, fajne :)

  2. Anonymous Says:

    SPOKO

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).