Jeep Grand Cherokee - progi

Jeep Grand Cherokee - progiWierzę, że da się pogodzić bezpieczeństwo z wytrzymałością. Zamierzam tym samochodem podróżować po Europie, a powrót na lawecie z Portugalii nie mieści się w moim kanonie atrakcji. Armorowanie Jeepa zacząłem od progów. Kojarzą się może dresiarsko, fakt. Ładnie podsumował to pan na płatnym parkingu w Zakopanem, kiedy zapisywał numer rejestracyjny na bileciku: „O, z tyłu Warszawa, a z boku Radom”. Nie wiem, czy w Radomiu rury są popularniejsze niż w Warszawie. Gdybym mógł kupić w Polsce czarne i dyskretne progi, to bym pewnie kupił, ale niestety trzeba by je wykonać na zamówienie lub sprowadzić z USA. Te były najładniejsze, jakie udało mi się wynaleźć, a przy tym nie są tylko atrapami, czyli chronią przed sytuacjami w stylu przytarcia o niewidoczną z miejsca kierowcy betonową śmietniczkę. Ponieważ zamierzam tym samochodem zjeżdżać z asfaltu, progi przydadzą się również w terenie. Wprawdzie obniżają kąt rampowy, ale one pierwsze odeprą atak środowiska.

Jeep Grand Cherokee - progiZ tego typu modyfikacjami nie jest jednak lekko i właściwie piszę ten text ku przestrodze. Progi można założyć samemu lub powierzyć ich montaż „wyspecjalizowanej” firmie. Jako, że mam pewien skill techniczno-manualny, zaufałem pierwszej opcji. Zajęło mi to cztery godziny, ale, jak się okazuje, było warto. Ponieważ jednak napotkałem pewne problemy w niedopasowaniu elementów, zadzwoniłem do warsztatu, który to to sprzedaje i montuje. Nie chcę tu podawać nazwy firmy, bo coś mi mówi, że byłoby to strzelanie do tłumu – takich warsztatów jest pełno. Na początek pomysłowy pan mechanik zaproponował wycięcie otworu o średnicy 3 cm w podłużnicy (co sam stosuje podczas montażu), by dało się włożyć przezeń śrubę mocującą tylny wspornik progu. Nie skorzystałem z rady, bo wycinanie sporych otworów w elementach konstrukcyjnych wydało mi się złym pomysłem. Podziękowałem za współpracę i wziąłem sprawy we własne ręce. I słusznie, bo wystarczyły długie obcążki, by w minutę umieścić śrubę na swoim miejscu. Kto wie, na co pożal się Boże mechanik mógłby jeszcze wpaść – przednie wsporniki miały z kolei po jednym otworze wyciętym krzywo o jakieś 15 mm. Poszerzenie o półtora centymetra otworu w kawałku stali o grubości pół centymetra nie jest łatwym zadaniem – czymś podobnym opancerzało się Hummery w Afganistanie. Podejrzewam więc, że pan mechanik wolałby poszerzyć otwór w cieńszej blasze podwozia samochodu. Po tym wszystkim odcięcie diaxem 4 cm za długich końcówek wsporników i zamalowanie ran ciętych było już formalnością. Gdy myślałem, że jest po sprawie, okazało się, że jeden ze wsporników jest krzywy. Na szczęście, jak każdy, mam w domu szlifierkę kątową i spawarkę, więc w pół godziny rozwiązałem problem.

Cięcie i wiercenie Wspornik w trakcie modyfikacji Spawanie Progi naprawdę są przydatne ;)

Po raz kolejny okazało się, że przysłowie „chcesz, żeby coś było zrobione dobrze, zrób to sam” sprawdza się w całej rozciągłości.

[EDIT 2011/01/03] Po doświadczeniach rocznego użytkowania mogę już powiedzieć, że takie progi nadają się tylko jako podnóżek, jak się chce coś zamocować na dachu. Jeśli mogą ochronić przed skutkami stłuczki, to tylko tej bardzo delikatnej.


Udostepnij
Glodne Slonce

18 Responses to “Jeep Grand Cherokee - progi”

  1. FNiN_addict Says:

    Jeej, nie znam się na samochodach za dobrze, ale cieszę się, że zrozumiałam co Pan tu napisał. W sumie jestem jedną z niewielu dziewczyn w klasie, które jeśli mówią o samochodach, to przynajmniej wiedzą o co chodzi i nie wybierają wg koloru, jak te lale w sweet 16.

    Widzę, że Pan ma wiele ukrytych talentów. Tylko pogratulować takich zdolności. :)

  2. Dziebak Says:

    Polował Pan na dzika z tym gun’em? :) Zdziwiłby się Pan, jak wiele osób ma w domy tylko nożyczki i piłkę do drewna…

  3. adameq1 Says:

    To prawdziwa broń?

  4. fritz Says:

    Jak chce pan nie wracać na lawecie to nie lepiej było kupić łazika wstawić większy silnik trochę elektroniki i podstawowe częsci zamienne (jakiś gaźnik, uszczelkę taką w tubce do silnika i takie tam) i narzędzia, fajnie pomalować, wsadzić wygodniejsze fotele i i trochę podrasować nadwozie żeby to wszystko utrzymało ? Może by nawet taniej wyszło jak nowy Grand Cherokee?

  5. Dziebak Says:

    Of course! Niech Pan kupi wóz pancerny!

  6. Kaczor Says:

    Lepiej od razu czołg! :)

  7. Rafal Kosik Says:

    Broń jest prawdziwa - to najprawdziwszy blaster neutronowy, dla niepoznaki tylko strzelający kulkami.

    A Jeep nie jest nowy, ma 7 lat. Kiedyś, dawno temu, chciałem kupić UAZ-a, ale przeszło mi, jak się nim przejechałem. Zresztą to bardzo awaryjne samochody.

  8. Dziebak Says:

    Ten wóz pancerny to mi się skojarzył, bo ostatnio w mieście jeden widziałem. Do rajdów pewnie, ale przypominał raczej pojazd wojskowy :) Szybki jak w pancernym (takie wielkości monitora) , opony też, reflektory chyba przeciwlotnicze. Potwór normalnie. I jeszcze stu-kilowy gościu wychodzi ze środka :)

    Blaster neutronowy? Pewnie ćmietalowy…

  9. fritz Says:

    łazik nie ma nic do czołgu(to taki soweicki dziadek wozu jakim wozi się gubernator Kaliforni) . Zaproponowałem takie rozwiązanie ponieważ mam ogara 200 też bardzo awaryjny ale gdyby wsadzić tam silnik od simsona elektronike zrobić porządną wziąsc narzędzia i podstawowe częsci zamienne to można nim zjechać europe

  10. Donald Says:

    Może by tak zamiast czołgu… monster truck. Wtedy problemy korków przestają istnieć- każdy ustępuje drogi. Można by go jeszcze wyposażyć w pół tonowe działo neutronowe i stu kilowy miotacz laserowy. Tu foto http://dixiechopper.com/media/images/news/monstertruck01.jpg

  11. Klaudia xd. Says:

    Donald, jest jeszcze kwestia parkowania. :)

  12. Donald Says:

    W sumie masz rację…

  13. Donald Says:

    Mam rozwiązanie - silnik antygrawitacyjny.

  14. Mariola Says:

    Progi ze stali nierdzewnej, łapacze kangurów także oraz oświetlenie na dach, jak w filmie “Krokodyl Dundee” wykonać można na zamówienie, u rzemieślnika, widziałam, podziwiałam, sprawdzone. Jeśli potrzebny kontakt, proszę pisać na podany przeze mnie adres e-mail. Pozdrawiam i życzę dalszej, udanej pracy twórczej, a że udana wiem, bo jestem blisko statystyk czytelniczych i w centrum literatury wszelakiej - bibliotece, pozdrawiam, Mariola

  15. Mateusz Says:

    Mam ten sam dylemat - próbuję znaleźć rury, które nie obniżą kąta natarcia i uchoronią przed tymi, co patrzą inaczej parkując auta. I najlepiej, żeby rury były czarne, a nie ten cholerny wszędobylski chrom.

    Wygląda na to, że najprościej będzie zapisać się na kurs spawacza i zbudować to samemu.

  16. Rafal Kosik Says:

    Już to rozpracowałem częściowo i znalazłem warsztat. Uznałem, że zrobienie przedniego zderzaka ciut mnie przerasta, a głównie moje zaplecze warsztatowe, ale porządne progi i osłonę tyłu zrobię sam.

  17. Bartek Says:

    … może taki zderzaczek jak w galeri mojej bedzie pasował :) www.coverxtreme.com

  18. Rafal Kosik Says:

    Już taki zderzak zrobiłem. Wygląda podobnie. Progi też wymieniłem na prawdziwe, wspawane w miejsce oryginalnych. Można za nie podnosić hi-liftem.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).