Internet rozpada się na dwie części

Zajęci codziennymi sprawami i nieistotnymi wydarzeniami rozdmuchiwanymi przez media i soszialowych trolli, zapominamy, że za Odrą, Bugiem, Tatrami i Bałtykiem nie kończy się obszar Płaskiej Polski. Tam dzieją sprawy nieco nawet dla nas ważniejsze.

Internet przestał być jednym wspólnym dobrem już lata temu, choć w Europie tego nie zauważyliśmy. Wszyscy karnie wprowadzili te przeszkadzacze do klikania, że się zgadzasz na cookies, a jak nie, to jazda na disney.com. W wielu państwach arabskich nie wejdziesz na strony prezentujące treści niezgodne z prawem Szariatu. Ale to jeszcze mały pikuś, bo w Chinach nie działa większość aplikacji Google (w tym mapy i gmail), nie działają apki Facebooka (w tym Instagram, Messenger i Whatsap), nie działa większość usług Apple. I wiele innych niechińskich serwisów. Czy działa Wirtualna Polska – nie sprawdzałem.

Zachód na razie nie banuje aplikacji chińskich, takich jak choćby WeChat. Rosja próbuje tworzyć własny ekosystem internetowy, jednak liczba użytkowników o rząd wielkości za mała raczej wieszczy tu porażkę.

Pęknięcie istnieje od dawna, jednak wiele wskazuje na to, że sprawa rozstrzygnie się w ciągu miesięcy, jeśli nie tygodni. W Hong Kongu. Otóż Chiny chcą przyspieszyć „integrację” Hong Kongu, który w świetle umowy z Brytyjczykami do roku 2047 miał posiadać sporą autonomię. No ale jest rok 2020, a my nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi? Przecież jasne jest, że zajęta Brexitem, Covidem i generalnym kryzysem tożsamości Wielka Brytania nie wróci tam na swoich okrętach, by egzekwować tę umowę. Choć oczywiście co bardziej naiwni mieszkańcy HK na to liczą.

I teraz Chiny wjeżdżają z dyrektywą, która okaże się ultimatum dla zachodnich firm IT: albo wycofujecie swoje usługi z Hong Kongu, albo my was wycofamy z całych kontynentalnych Chin (ponad miliard potencjalnych użytkowników). Bezprecedensowy ruch, za chwilę się okaże, na ile to bluff, a na ile poważna „oferta”. Przypomnę, że dotyczy to również płatności G-pay, MasterCard, Visa, PayPal, etc.
BTW Wielka Brytania przygotowuje się do przyjęcia trzech milionów uchodźców z Hong Kongu.

Jednocześnie Indie po niedawnym konflikcie granicznym z Chinami (rozegranym bronią konwencjonalną i humanitarną, czyli kijami i kamieniami) bez zawahania z miejsca zbanowały chyba wszystkie aplikacje chińskie, w tym np. TikToka. A Indie to również jest ponad miliard potencjalnych użytkowników.

Pytanie, jak słabe i oparte na procedurach rządy zachodnie na to zareagują. Zapewne jak zwykle, czyli albo wcale, albo każdy inaczej. Tak więc jeśli chcieliście zobaczyć, jak światowy internet rozpada się na dwie części, to dzieje się to właśnie teraz.


Udostepnij
Glodne Slonce

2 Responses to “Internet rozpada się na dwie części”

  1. Wisznu Says:

    No niestety, a jakies 20 lat temu widziałem, że to się w końcu będzie działo, choć ws. zyscy wokół mówili, że to niemożliwe, że internet jest zbyt rozporszony, by móc go kontrolować czy cenzurować. A już wtedy było widać, że Chiny kontrolują praktycznie cały dostęp do sieci u siebie, a władze każdego kraju będą dążyć do tego samego, bo na co komu przeszkadzacze, którym zawsze coś nie pasuje…

    No i każda korporacja tez chętnie ograniczają dostęp do sieci, bo to przecież pogarsza wydajność…

    I tak to się kręci, zmierza w kierunku totalnej kontroli i dostarczania zaufanych treści.

    Na szczęście rozłam internetu nie będzie długo trwał. Po pierwsze, jak pisałem - wszyscy zmierzamy w stronę kontroli internetu, po drugie - Chiny będą stopniowo wymuszać stosowanie ich technologii kontroli na kolejnych krajach, firmach, uzależniając od tego możliwość dalszej współpracy… I ciemny lud na to pójdzie.

  2. Krzysztof Smirnow Says:

    Internet od początku był zaprojektowany jako zbiór niezależnych komórek, w których można ściśle reglamentować dostęp do informacji. Wystarczy zrozumieć podział na adresy IP publiczne i prywatne, ergo sieci publiczne i prywatne. Potem przez lata zbudowano technologie obchodzenia tego pierwotnego projektu. Powstały zatem warstwy udostępniające treści z sieci prywatnych w sieci publicznej. A teraz buduje się warstwy zamykające dostęp do treści w sieciach publicznych, choć wystarczyłoby wrócić do pierwotnych rozwiązań.
    Ale najwyraźniej tak się nie da. Stąd absurdalne stwierdzenie z książki Dukaja “Perfekcyjna niedoskonałość”, że na spodzie oprogramowania tej sztucznej inteligencji pewnie leży starożytny Windows, może być całkiem prorocze…

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).