Ice tea

Można kupić gotową chemiczną herbatkę, a można zrobić samemu lepszą niechemiczną i to minimalnym nakładem czasu i energii. Założę się, że nie wiedzieliście, iż do przygotowania herbaty wcale nie jest konieczna wysoka temperatura. Też nie wiedziałem, dopóki nie spróbowałem. Tak przygotowana herbata ma łagodniejszy, mniej goryczkowy smak.

Czarną herbatę, czyli tę, którą zwykle pijemy, wynaleziono przypadkiem. Ładunek herbaty zamókł w ładowni statku i sfermentował. Kupiec zamiast wywalić zepsuty towar, postanowił naciągnąć klientów na nowy, nieznany gatunek. Ku jego zdziwieniu zassało, no i dzięki chciwości mamy jeden z najpopularniejszych napójów Zachodu, co poniekąd ma wymiar symboliczny.

Parzoną na zimno… właściwie to wypadałoby powiedzieć macerowaną na zimno herbatę odkryłem przypadkiem. Od jakiegoś czasu przygotowuję kawę na zimno metodą cold brew, czyli grubo mieloną kawę zalewam zimną wodą na dwanaście godzin. Odezwała się we mnie dusza eksperymentatora i postanowiłem sprawdzić, co się stanie z podobnie potraktowaną herbatą. I stało się coś dobrego.

    Co będzie potrzebne:

  • dobra woda
  • saszetka dobrej herbaty

Przyprawy: co kto lubi, zwykle cytryna i cukier lub miód; mnie wystarcza sama herbata

Czas przygotowania: 3 godziny, z czego 2:58 bez naszego udziału

Jak to zwykle bywa, jakość składników decyduje o jakości produktu końcowego. Woda powinna być smaczna. Jeśli z kranu leci smaczna, to super, a jeśli mieszkacie na warszawskich Bielanach, to polecam jednak butelkowaną niskozmineralizowaną (np. Żywiec Zdrój). Herbata również warto, żeby była porządna.


Do szklanki lub kubka nalewamy wodę, taką której zwykle używamy do przygotowania herbaty. Powinna mieć temperaturę pokojową. Do wody wrzucamy saszetkę. Jak widać, nic się nie dzieje, ale to pozory. Wrzątek tylko przyspiesza proces, który tutaj i tak zajdzie. Potrwa to 2-3 godziny.

Jeśli nam się nudzi, albo mamy ADHD, możemy co jakiś czas miąchnąć saszetką. Pomóc nie pomoże, ale i nie zaszkodzi.

Gdy po kolejnym miąchnięciu napój zacznie przybierać właściwy kolor, wywalamy saszetkę.

Można teraz dodać cytrynę i cukier/miód, choć polecam się powstrzymać.

Wstawiamy szklankę do lodówki. Jeśli komuś się spieszy, może po prostu dorzucić kostki lodu.

Droga na skróty w postaci wstawienia szklanki do lodówki na samym początku wydłuży cały proces wielokrotnie.

No i już. Oświetlona latarką taktyczną szklanka prezentuje się nieźle.

A, jeszcze zdjęcie z cytrynką :)

Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, a wręcz przeciwnie, by przygotować od razu dzbanek mrożonej herbaty. Można też dodać do niej dowolny sok.

Po dodaniu łyżki cukru/miodu (lepiej miodu) i szczypty soli (tak, soli kuchennej) otrzymamy prosty napój energetyczno-izotoniczny.


Udostepnij
Glodne Slonce

2 Responses to “Ice tea”

  1. Kate Says:

    Panie Rafale, jest Pan lepszy niż Makłowicz. Zdecydowanie.
    😁😁

  2. w O u Says:

    “Każdy mieszkaniec Europy Środkowo-Wschodniej może sypać tyle suszonej papryki, ile tylko dusza zapragnie” :D

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).