Hurt locker

Hurt lockerMałżeństwo Cameronów chyba podzieliło się zadaniami - James po serii filmów, które całkiem zasłużenie zostały okrzyknięte kultowymi, zajął się trzaskaniem kasy na, umówmy się, festyniarskim Avatarze. Tymczasem jego żona dostała fory, by zrobić film ambitny. No i cóż… udało się jej!

Polskie tłumaczenie tytułu jest na tyle nieudolne, że się nie przyjęło. „W pułapce wojny”, czyli coś w stylu „Elektronicznego mordercy” czy „policyjnego gliniarza”, nie przekonuje mnie, więc go nie używam. Co to jest w ogóle z tymi polskimi tłumaczeniami tytułów? Czy to, że moja prababcia nie rozumie podstawowych angielskich słów wystarczy, by robić taką krzywdę kolejnym filmom? Czy ktoś bierze extra pieniądze za te kulawe translacje? Pocieszam się, że mogło być gorzej, zawsze mogli przetłumaczyć Hurt Locker jako np. Panadol forte.

Sześć Oscarów to raczej nie jest przypadek, ale też trzeba pamiętać, że są to Oscary polityczne. Zachód jest teraz na etapie wegetarianizmu politycznego, którego doktryną jest „przyjdźcie tu wszyscy i bierzcie córki nasze”, czy jakoś tak. Można się więc było spodziewać, że wszelka kontestacja konfliktu zachodnio-islamskiego zostanie nagrodzona. Film jest bardzo dobry, ale czy aż oscarowy? To pytanie w stylu tego, czy oświadczenie, że pragnie się pokoju dla świata zasługuje na Nobla.

To na pewno nie jest wielkie kino. Przynajmniej ja Wielkie Kino definiuję inaczej. Ale i tak jest to bardzo dobry film, trochę również przez deptanie konwencji. Hurt Locker podgryza ideę fabuły od drugiej strony niż np. Transformers i podobne mu shity. To właściwie jest fabularyzowany paradokument, coś co w stu procentach broniłoby się, gdyby było widziane oczami dziennikarza wojennego. Opowieść jest szczątkowa. Oglądamy więc zbiór mniej lub bardziej efektownych epizodów zlepionych faktem przebywania w jednym miejscu grupy ludzi. Ich interakcje i konflikty są w zasadzie zauważane mimochodem. Być może to jest przyszłość kina, ale jeśli to ma iść jeszcze dalej, to ja wolę się cofnąć do Fritza Langa. Jeden taki film wystarczy.

Sens i wniosek jest prosty i chyba wiele nie zdradzę, jeśli ktoś jeszcze nie oglądał: wojownik pozostanie wojownikiem i nie da sobie odłączyć kroplówki z adrenaliną, by iść na zakupy do Tesco. Tradycyjnie pokazywani żołnierze wracali do domu po wojnie, by wreszcie cieszyć się spokojem. Tu jest odwrotnie (i bardziej prawdziwie), bowiem zawodowy żołnierz kompletnie nie wie, co ze sobą zrobić po zakończeniu misji. Żona, dzieci? Z bliska wydają się bardziej obcy niż przez telefon z Iraku. Albo skądkolwiek, gdzie akurat trwa wojna.


Udostepnij
Glodne Slonce

6 Responses to “Hurt locker”

  1. Chase Says:

    A ja muszę przyznać, że film był delikatnie mówiąc nużący, brakowało w nim jakiejś myśli przewodniej. No może poza tym motywem żołnierza - war junkie, ale to naprawdę ani nic nowego, ani odkrywczego. Poszczególne elementy filmu jakoś tak nie mają związku ze sobą. Nie wspominając już o pewnych bug`ach (tylu żołnierze grają na X-Boxie w Gears of War, który wyjdzie na rynek dopiero za 2-3 lata od akcji filmu, czy nadużywanie przez bohatera własnoręcznego rozbrajania bomb w kombinezonie - po ukazaniu się filmu weterani podobno sarkali, że to zupełnie nie tak się odbywa). Oczywiście wszystko sprowadza się do kwestii gustu, ale ja się na tym filmie ciężko wynudziłem i kompletnie nie rozumiem za co te wszystkie Oskary…

  2. kasia Says:

    To tak jak w literaturze - reżyserzy, pisarze próbują dla różnych opowieści znaleźć inne sposoby narracji. Do jednych to trafia, do innych nie. Fajnie, że kombinują, inaczej sztuka wciąż tkwiłaby w miejscu.

  3. BERYL Says:

    @Chase

    Te Oskary to pewnie po to żeby wo ogóle ludzie zainteresowali się tym filmem. W samych Stanach, film nie zrobił żadnej furory. No bo sama wojna w Iraku jest mało atrakcyjna dla amerykańskiego widza. W drugiej wojnie światowej, amerykanie byli wyzwolicielami, w Iraku są złymi najeźdźczymi. W Europie i Azji staczali spektakularne bitwy, a Iraku od czasu do czasu postrzelają do nich, czy podłożą bombę, zdarza się że stracą czołg czy helikopter i tyle. No i ostatni powód, o wojnie w Iraku można dowiedzieć się na bieżąco z internetu i telewizji, i nie trzeba chodzić di kina.

  4. Chase Says:

    @BERYL: no tak, polityka. I wszystko jasne ;P

    Jak już musieli dać Oscara za wojnę w Czyraku, bo mogliby go dać za Generation Kill (i tak, pamiętam, że to serial, ale był bardzo dobry)

  5. Błażej Says:

    Ja tak tylko z informacją, że w Firefox’ie 3.6.3 nie widać ikonki dodającej pana newsy na Wykop.pl

  6. Rafal Kosik Says:

    Wiem, dzięki. Ale na razie nie wiem, co z tym zrobić. Pomaga kliknięcie na tytuł newsa.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).