Heavy mental

Heavy mentalGłówny bohater jest aktorem, artystą opętanym chęcią bycia artystą bardziej. Jego problemem jest to, że im bardziej stara się być artystą bardziej, tym bardziej mu nie wychodzi. Widząc jego żałosne próby wyrzeźbienia z własnego drewna jakiejkolwiek kreacji, robi nam się go coraz bardziej żal i aż chcemy mu powiedzieć: „Stary, idź, zajmij się czymś innym. Może odnajdziesz się w roli magazyniera albo stróża nocnego”. Jednak koleś nie odpuszcza. I właśnie o nieodpuszczaniu jest ten film.

W skrócie można by określić bohatera aktorem specjalnej troski. Jednak całkiem dobrze sprawdza się w swojej życiowej roli, która spada na niego niespodziewanie. Otóż otrzymuje zlecenie… wróć! angaż do roli Casanovy w świecie realnym. Ma oto poderwać konkretną dziewczynę i przekazać ją „zleceniodawcy”. Zero przemocy, bo przemoc tylko w uroku.

Drugi z bohaterów Heavy Mental jest pozbawionym pewności siebie miłośnikiem heavy metalu (stąd tytuł filmu) i musi się posłużyć pośrednikiem w zdobyciu wybranki serca. Ja nie wiem, czy ten scenariusz miałby szansę powodzenia w życiu, ale w filmie wydaje się działać. Nie znaczy to, że wszystko pójdzie gładko.

Jest w tym jakiś posmak Jarmusha, czy też dyskretne wspomnienie dawnych filmów Felliniego. Nie chcę przez to powiedzieć, że Heavy Mental jest arcydziełem, bo nie jest. Jest po prostu dobrym filmem, a dobre filmy to kategoria rzadko goszcząca w naszych kinach. Czuję, że za jakiś czas będę chciał ten film obejrzeć ponownie, co zwykle nie ma miejsca w przypadku polskich produkcji.

Film jest zabawny w niewymuszony sposób. Doskonałe aktorstwo potrafi wydobyć z banalnych scen humor nieoczywisty, podskórny. Ale w żadnym razie nie jest to komedia – emocje po prostu wychodzą z kadrów i scen w sposób naturalny. I ma ten film to, co moim zdaniem jest w kinie najważniejsze – klimat.

To jest kino niszowe, offowe, nie da się ukryć. No i zdecydowanie 18+. Przeciętny wielbiciel blockbusterów nie znajdzie tu nic dla siebie i znudzony wyjdzie z projekcji, nim skonsumuje do końca mały popcorn. Akcji nie ma tu zbyt dużo, jest za to sporo psychologii i budowania nastroju zwykłą rozmową.

Jest przewrotny happy end, który można rozumieć na wiele sposobów i ze sporym prawdopodobieństwem można założyć, że żaden z nich nie będzie nieprawidłowy. Sam bohater wydaje się zadowolony z takiego, a nie innego zakończenia.

Warto na koniec wspomnieć o stronie technicznej. Jest to jeden z nielicznych polskich filmów, które daje się oglądać bez zgadywania, o czym aktorzy mówią. Dźwięk zdecydowanie nie jest niskobudżetowy. Czy to zasługa aktorów, czy dźwiękowców… nieważne – jest dobrze.


Udostepnij
Glodne Slonce

4 Responses to “Heavy mental”

  1. dzemeuksis Says:

    Podzielam opinię w całej rozciągłości. Nie da się jednak ukryć, że to nie jest film dla każdego - przykładowo mojej towarzyszce się nie spodobał.

  2. Stamina Says:

    Czuję się zachęcona. Jeśli to jeszcze gdzieś grają, to już mam plany na wieczór.

  3. Radek Says:

    A tak a propos filmów, “Interstellar” już zaliczony? Jak dla mnie to taka “Grawitacja” dla dorosłych (w sensie dla ludzi którzy z fizyki pamiętają nieco więcej niż F=G(Mm)/r^2)

  4. Filmline Says:

    Według nas jeden z najbardziej interesujących polskich filmów ostatnich lat, nieco offowy, ale wciąż zaskakujący dobry nawet dla niewyrobionego widza, bardzo dobre dzieło.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).