Gefilte fish (ryba faszerowana po żydowsku)

Gefilte fischGefilte fish (a właściwie to chyba fisch), jak przystało na tradycyjną polską potrawę wigilijną, jest żydowska, a brzmi jakby z niemiecka. Nie licząc zup, ryba faszerowana jest obok fishmaca jedyną potrawą rybną, którą mogę zajadać się do zapchania. Jest z tym trochę roboty, ale warto.

    Składniki na ok. 2 litry wody:

  • 5 kg filetów z karpia, lub ok. 7 kg karpia
  • kilka łyżek bułki tartej
  • Gefilte fisch

  • bułka
  • 200 g rodzynek
  • 100 g migdałów
  • 3-4 marchewki
  • 2 średnie cebule
  • kilka ząbków czosnku
  • 3-4 jajka
  • żelatyna spożywcza
  • przyprawy: sól, pieprz, cukier

Czas przygotowania: ok. 5 godzin, z czego 3 na gotowanie i stygnięcie

Zamiast filetów z karpia, które i tak zwykle mają ości, lepiej użyć całego karpia. Pewnie nie chcecie o tym wiedzieć, ale z gotowanych łbów powstaje naturalna żelatyna i smak, którego nie osiągnie się w inny sposób. Cóż, ja użyłem filetów. Właściwie to Kasia użyła.

Obieramy i myjemy marchewkęObieramy i myjemy marchewkę.
Rodzynki namaczamy w wodzieRodzynki namaczamy w wodzie.
Cebulę i czosnek kroimy zgrubnieCebulę i czosnek kroimy zgrubnie - i tak będą zmielone.
Warzywa lądują w garzeWarzywa lądują w garze.
Filet filetem, ale i tak trzeba go oczyścić z co większych śmieciFilet filetem, ale i tak trzeba go oczyścić z co większych śmieci. Ości wyciągniemy później.
Warzywa zalewamy wodą, przyprawiamy solą i pieprzem, wkładamy rybę i gotujemy 20 minutWarzywa zalewamy wodą, przyprawiamy solą i pieprzem, wkładamy rybę i gotujemy co najmniej godzinę.
Bułkę namaczamy w mlekuTymczasem bułkę namaczamy w mleku.
Rybę wyjmujemy i studzimyRybę wyjmujemy i studzimy. Nie wylewamy wywaru!
Marchewkę również wyjmujemy i studzimyMarchewkę również wyjmujemy i studzimy.
Cebulę i czosnek takożCebulę i czosnek takoż.
Z ryby wyciągamy ościZ ryby wyciągamy ości. ?by (jeśli ich użyliśmy), skórę i wszystkie śmieci wywalamy. Jeśli po kwadransie babrania się z ośćmi nie zaczniecie kląć, macie +10 do cierpliwości.

Pomysł, by zmielić rybę razem z ośćmi należy uznać za głupi i go nie rozpatrywać.

Cebulę, czosnek i bułkę mielimy w maszynceCebulę, czosnek i bułkę mielimy w maszynce. Z braku maszynki można je dokładnie rozdrobnić.
Rybę siekamyRybę siekamy. Niby można ją też zmielić, ale podczas siekania nie wyjdzie aż taka papka.
Dla poprawy konsystencji dosypujemy bułkę tartąDla poprawy konsystencji dosypujemy bułkę tartą. Można oczywiście zmielić zwykłą, wyschniętą, w maszynce.
Dodajemy kilka łyżeczek cukru (do smaku) i mieszamyDodajemy kilka łyżeczek cukru (do smaku) i mieszamy.
Dodajemy połowę odsączonych rodzynekDodajemy połowę odsączonych rodzynek.
Wbijamy jajka i znów mieszamyWbijamy jajka i znów mieszamy.
Formujemy małe pulpecikiFormujemy małe pulpeciki.
Pulpeciki czekają w kolejcePulpeciki czekają w kolejce.
W wywarze delikatnie umieszczamy pulpecikiW wywarze delikatnie umieszczamy pulpeciki.
Gotujemy na małym ogniu kwadransGotujemy na małym ogniu kwadrans.
?yżką cedzakową przekładamy do naczynia finalnego?yżką cedzakową przekładamy do naczynia finalnego. Nadal nie wylewamy wywaru!
Kroimy marchewkęKroimy marchewkę.
Wywar, w którym gotowała się ryba odcedzamy przez sitkoWywar, w którym gotowała się ryba, odcedzamy przez sitko. Najłatwiej użyć drugiego garnka.
W wywarze rozrabiamy żelatynęW wywarze rozrabiamy żelatynę, biorąc jej o połowę mniej niż każe instrukcja na opakowaniu. No chyba, że ktoś lubi twardą galaretę - wtedy więcej. Dodajemy łyżeczkę cukru (do smaku). Jeśli wcześniej zdecydowaliśmy się na opcję z całą rybą zamiast filetów, żelatyny może być mniej. W potrawie historycznej nie było jej wcale.
Pulpeciki obsypujemy rodzynkami, migdałami i marchewkąPulpeciki obsypujemy rodzynkami, migdałami i marchewką.
Zalewamy wywarem z żelatynąZalewamy wywarem z żelatyną. Na zdjęciu jest go ciut za mało, jak na mój gust.
Po przestudzeniu wstawiamy do lodówki, a tymczasem nakrywamy do stołuPo przestudzeniu wstawiamy do lodówki, a tymczasem nakrywamy do stołu.
Gdy żelatyna się zetnie, danie jest gotoweGdy żelatyna się zetnie, danie jest gotowe.
Podajemy z majonezem i chlebemPodajemy z majonezem i chlebem.
Alternatywna wersjaAlternatywna wersja (mojej mamy) nie jest słodka. Różni się też tym, że zamiast pulpetów lepi się jeden pulpecior w kształcie bochna chleba. Gotuje się go w materiale, żeby się nie rozleciał, a przed zalaniem żelatyną, kroi się go w plastry. Dodatki to marchewka, groszek i jajko na twardo.

Niektóre przepisy podają uproszczoną wersję przygotowywania gefilte fish (lub gefilte fisz). Głowę, kręgosłup i skórę gotuje się, by otrzymać wywar, natomiast pulpeciki przygotowuje się z surowego mięsa. Wówczas pulpety muszą się gotować znacznie dłużej.

Jakbyśmy się nie męczyli i jakich sposobów nie używali, i tak najlepszy karp po żydowsku, czy tam ryba faszerowana, jest w krakowskim Arielu.


Udostepnij
Glodne Slonce

19 Responses to “Gefilte fish (ryba faszerowana po żydowsku)”

  1. tatamaxa Says:

    Jedną z niewielu potraw rybnych, które lubię i mogę wcinać w nieograniczonej ilości, jest japońska zupa z karpia koi koku. Ości rozpuszczają się podczas gotowania :)

  2. Małgorzata Wilk Says:

    Rafał, palce lizać przepis i łopatologicznie. Na Wigilię napewno nie zdążę, ale między Świętami a Nowym Rokiem kto wie? A na moje oko prostego Germanisty to chyba winno być ‘gefilte fisz’, skoro polscy Żydzi mowili w Jidisz, jakiejś takiej dziwnej mieszaninie niemieckiego i jeszcze czegoś, ale zapisywali to hebrajskim pismem. Bo po niemiecku by to było ‘gefüllter Fisch’ zapewne :-)

  3. Neko Says:

    W tej chwili raczej czasu zbyt wiele nie posiadam (święta się zbliżają, porządkowanie domu robi swoje…), lecz jak takowa chwila się znajdzie, to namówię mamę, żebyśmy wspólnie spróbowały przyrządzić ów “Gefilte fish”. Będzie ciekawie ;D

  4. Jakub Says:

    Krótko i zwiężle ja ryb nie lubię.

  5. Hankes Says:

    To u nas w domu duchem zza Buga gotuje się ten najostatniejszy wariant - ze wszystkiego, co niepotrzebne i nie nadające się teoretycznie do zjedzenia, warzy się obleśnie wyglądającą i pachnącą zawiesinę, a pulpety robi się na surowo i gotuje później w rzeczonej zawiesinie ładnych parę godzin. No i z całą pewnością nie jest to słodka potrawa. Jest to bardzo smaczne w finalnym efekcie.

  6. matek-1000 Says:

    Rozumiem że okładka pojawi się jeszcze przed świętami. Bo jakby nie patrzeć ma pan 6h do wigilii i 30h do świąt :-P

  7. Gloria Knipszyc/Laura.Julka Says:

    No FFłaśnie :P

  8. Neko Says:

    Spokojnie, nie wyżywajcie się nad nim tak ;) Jestem pewna że okładka pojawi się jakoś niedługo (niekoniecznie w święta), w końcu pan Rafał chyba nie ma zamiaru nas nazbyt męczyć…
    …prawda?

  9. Carrie_21 Says:

    PRAWDA?

  10. Margaretka Says:

    Hmmm… Podobnież w Izraelu karp po żydowsku nazywa się karp po polsku ;D

  11. Rafal Kosik Says:

    I tak najlepszy karp po żydowsku, czy tam ryba faszerowana, jest w krakowskim Arielu.

  12. Beata Says:

    Żelatyna jest z wieprzowiny czyli mało żydowska!

  13. Rafal Kosik Says:

    Oryginalnie stosuje się żelujący naturalnie bulion rybny, bodajże z rybich głów. Ja wolę jednak żelatynę ;)

  14. mm Says:

    Nazwa jest z języka Jidisz stworzonego z niemieckiego hebrajskiego i języków słowiańskich.

  15. Rafal Kosik Says:

    Nazwa nieważna, ważne że to jest dobre.

  16. Una z Pogranicza Says:

    Hellou, melduje się Una, która zazwyczaj jest na bakier z jakimikolwiek komentarzami do czegokolwiek, hyhyhy. :D Bardzo a bardzo dziękuję za przypomnienie tego rrrrewelacyjnego dania. Podłubię, poskubię i ugotuję starą metodą w lnianej szmatce, jak mama, babcie i kumpela-sąsiadka Marysia z parteru czyniły :) Praktyczna rada: łby na galaretę - można osobno dokupić np. na bazarze Banacha (dla mieszkańców stolicy). W naszej domowej miesznej kuchni kresowo-poznańsko-warszawskiej nie używało się żelatyny, ale też i o łby wtedy było trochę łatwiej. Pozdrawiam i Wesołych Świąt przy suto zastawionym stole!

  17. Rafal Kosik Says:

    Kupienie łbów jest w Wawie skomplikowane logistycznie. Trzeba wiedzieć gdzie i kiedy pojechać po nie, więc zapodałem tutaj wersję uproszczoną.

  18. Agnieszka H. Says:

    Uwielbiam same gotowane filety z karpia, takie ciepłe prosto z wywaru, ale pulpety rybne z dodatkami, i to jeszcze w galarecie… oj nie :) Wesołych i sutych Świąt!

  19. Jowita Says:

    Zamiast bułki proponuję dodać mąkę macową - całkiem inny smak i nie potrzeba dodawać cukru. Jajka dobrze jest przed dołożeniem rozdzielić: żółtka dodajemy bezpośrednio a białka ubijamy na pianę i dopiero wtedy dodajemy do masy mięsnej. Można też robić bez bułki czy mąki wtedy cała masę zawijamy w gazę - jak czeskiego knedla - i gotujemy na wolnym ogniu. po wystudzeniu kroimy w plastry i zalewamy galaretą - wtedy pulpet jest jak puch. Polecam tez spróbować w wersji z ćwikłą :D

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).