Gazpacho

Gazpacho to hiszpańska zupa do jedzenia na zimno. Czyli jest to chłodnik do przygotowania raczej latem, choć znane są przypadki jedzenia tej zupy również na ciepło. Nie jestem pewien, czy to dobry pomysł, ale zrobicie, jak będziecie chcieli. Samo przygotowanie gazpacho nie jest trudne, jednak warto pamiętać, że o ostatecznym efekcie decyduje jakość składników.

Warto tutaj zaznaczyć, że jak zwykle w moim przypadku, jest to przepis nieco zmodyfikowany pod mój gust. Pewnie to wiecie, ale na wszelki wypadek przypomnę, że nazwę tej zupy wymawia się „gaspaczo”.

    Składniki na 4 porcje:

  • kilogram dobrych pomidorów (nie polecam z puszki)
  • ogórek
  • mała cebula
  • trochę czosnku
  • papryka
  • chleb pszenny (może być nawet czerstwawy)
  • oliwa
  • ocet balsamiczny
  • limonka (lub cytryna)

Przyprawy: sól, pieprz, chili, i być może cukier.

Czas przygotowania: 30 minut + czas na chłodzenie.

Zaczynamy od chleba. Kroimy lub rwiemy go na drobne kawałki i dzielimy na dwie frakcje: ze skórką i bez.

Obieramy i kroimy czosnek.

Chleb bez skórki wraz z czosnkiem zalewamy niewielką ilością oliwy.

I zostawiamy na trochę niech się moczy.

Pomidory parzymy przez chwilę wrzątkiem, żeby łatwiej usunąć skórkę.

No i usuwamy tę skórkę.

Pomidory i cebulę kroimy. Nie musi być starannie, bo i tak to będziemy miksować.

Ogórki obieramy.

Papryki nie obieramy, za to usuwamy pestki i te białe części ze środka.

Paprykę i ogórek kroimy w kostkę. Tym razem staranniej. Wielkość, jak kto lubi.

Chleb (ten z oliwą i czosnkiem) trafia do garnka. Jak się lepiej zastanowić, to można go było od razu tu wrzucić, żeby nie brudzić miski. No ale na to za późno, bo już pobrudziliście.

Do garnka trafiają też pomidory i cebula. Można też dorzucić trochę ogórków, jeśli ktoś chce.

Dolewamy trochę wody. Tylko tyle, żeby ułatwić miksowanie.

No i dokładnie miksujemy.

… a raczej orientujemy się, że mikser jest zepsuty, a w zasięgu wzroku nie ma ani blendera, ani malaksera. Ale jakoś trzeba sobie radzić - młynek do kawy to przecież taki jakby mikroblender, prawda?

Paprykę i ogórek wrzucamy do zmiksowanej (w tym wypadku zmłynkowanej) zupy.

Dodajemy przyprawy, ocet balsamiczny i sok z limonki (polecam próbowanie w trakcie tej operacji) i wstawiamy do lodówki do schłodzenia. Wystarczą dwie godziny, ale smak będzie lepszy następnego dnia.

Chleb ze skórką podsmażamy na oliwie. Można dodać nieco czosnku, lub tylko uprażyć chleb bez oliwy. Rzecz gustu.

Po przestudzeniu grzanek posypujemy nimi zupę bezpośrednio przed spożyciem, żeby nie namokły. Można dodać bazylię, można fetę, ale i bez tego będzie nieźle smakowało.

Wystarczy jeszcze umyć ten młynek do kawy i można jeść. Smacznego!


Udostepnij
Glodne Slonce

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).