Fly high czyli biznes po polsku

Od momentu, gdy usłyszałem o planach budowy lotniska Modlin, do momentu jego otwarcia minęło znacząco zbyt mało czasu jak na polskie realia. To się nie mogło udać. Krótka historia tego portu jest miniaturowym modelem tego, jak się w Polsce robi biznes. Otóż zwykle robi się go byle jak, a marzeniem polskiego biznesmena jest rozkręcenie firmy i pozbycie się jej, zanim ta zacznie przynosić straty.

Model biznesowy został przedstawiony lata temu przez mistrza Mleczkę w rysunku kulinarnym „Bułka po polsku”. Jak się przyrządza bułkę po polsku? To proste: 1. bierzemy bułkę; 2. wpieprzamy ją, zanim nam zabiorą.

Port jest państwowy, więc właściciel nie może się zwinąć, jednak model wciąż jest aktualny, tyle że w tym przypadku dotyczy podwykonawców. Nieszczęsna ustawa o przetargach publicznych wymusza na urzędnikach znalezienie najtańszej oferty. Wygrać przetarg mogą więc ci, którzy maksymalnie zetną koszty. Firma Erbud ścięła je tak, że pas startowy wytrzymał niecały rok. Sam kiedyś w wiadrze mieszałem beton na działkowe alejki moich rodziców - wytrzymał wiele mroźnych zim. Ale co ja tam wiem, amator, o betonowaniu. Samochody są lżejsze od samolotów, dlatego większością polskich autostrad będziemy się cieszyć jeszcze jakieś pięć lat, nim rozpoczną się masowe remonty. Wspomnijcie te słowa w 2018 roku.

Wracając jednak do lotniska, wadliwy pas wcale nie musi być wynikiem zaniedbań firmy, która go wykonywała (i nie zdążyła się zwinąć). Firma został zmuszona wymogami przetargu do gigantycznej redukcji kosztów. Na przykład musiała zrezygnować z pełnej obsługi przez firmę ochroniarską, czego skutkiem mogły być kradzieże. Musiała również zrezygnować z zaufanych podwykonawców i kupować mieszankę betonową tam, gdzie najtaniej. Domniemuję. Polski kodeks pracy nie pozwala ścignąć byłego pracownika (a i obecnego jest trudno) za zaniedbania. Tymczasem za krzywy balkon, za zezowate kafelki, za źle położony asfalt powinien odpowiadać ten konkretny partacz, który sfuszerował, a nie właściciel firmy, który, jak zakładam, działał w dobrej wierze, choć prawdopodobnie jego marzeniem jest dziś pozbycie się firmy. Tak więc koleś, który faktycznie jest odpowiedzialny za wylanie rozwodnionego betonu na pasie startowym w Modlinie, ma państwowy immunitet bezkarności.

Mamy oszczędność? Na papierze tak. Mamy tani port lotniczy, który nie dość, że wygląda jak namiot ONZ dla uchodźców, to jeszcze nie działa. Ale był tani. Brawo! Kowalscy kupili samochód, ale oszczędzili na oponach, wiec póki co samochód stoi na cegłach. Formalnie są więc dumnymi posiadaczami samochodu i spłacają raty za samochód, który nie jeździ. Bez sensu? Jasne, że tak.

Dalej. W rejonie, gdzie mgła zalega przez miesiąc w roku otwarto port bez systemu pozwalającego na lądowanie we mgle. Jak to możliwe? To bardzo proste, jak znów domniemuję. Przyjęto założenia, że… może mgły akurat nie będzie. Módlmy się. Cóż innego może spowodować, że w środku Mazowsza stanął port lotniczy bez działającego systemu ILS? Chyba spowodowało to tylko ignorowanie historii katastrof lotniczych na lotniskach bez tego systemu.

Efekt długofalowy? Droższe bilety lotnicze dla Polaków, bo Polska to jest już rejon wysokiego ryzyka biznesowego. Dalej są koszty poboczne, o których na razie nikt oficjalnie nie mówi. W porcie lotniczym Modlin działa wiele małych firm, na przykład kawiarni i sklepików, że o firmach przewozowych na ten wypierdziszew nie wspomnę. Spróbujcie pomyśleć, co dla nich oznacza zamknięcie lotniska na kilka miesięcy. Być może oznacza plajtę. Co więcej oczywiście ZUS-u, fiskusa i całej reszty urzędów nie obchodzi to, że prowadzisz kawiarnię w nieczynnym przez kilka miesięcy porcie lotniczym. Nie obchodzi ich, że nie masz klientów. Twoje zobowiązania wobec państwa są jak haracz dla mafii. Co więcej polski kodeks pracy jest tak skonstruowany, jakbyśmy żyli w PRL-u, więc będąc pracodawcą nie możesz zwolnić pracowników bez okresu wypowiedzenia, ani nie możesz zapłacić podatku z opóźnieniem ze względu na tak oczywiste okoliczności. Nie, państwo polskie woli ci zająć komorniczo express do kawy za zaległość 500 PLN, chociaż miesiąc w miesiąc płaciłeś temu państwu dziesięć razy większy podatek i za trzy miesiące znów będziesz… byś płacił, gdybyś miał express. Jeśli jeszcze, nie daj Boże, zatrudniasz kobietę w ciąży lub na urlopie macierzyńskim, to nawet tej firmy nie możesz zamknąć. Powiesić się możesz - to akurat jest zwolnione z podatku.

Nie wątpię, że w końcu port lotniczy Modlin stanie się normalnym lotniskiem. Niestety przy okazji padnie kilka(dziesiąt) małych firm, a straty samego portu (również te prestiżowe) przekroczą oszczędności poczynione podczas jego budowy. I to przekroczą wielokrotnie. Oto biznes po polsku - przyoszczędzić dziś, by stracić wielokrotnie więcej jutro. I podejście państwa polskiego po prywatnej firmy – zadoić krowę na śmierć, a jutro się pomyśli, co dalej.


Udostepnij
Glodne Slonce

15 Responses to “Fly high czyli biznes po polsku”

  1. DeathDay98 Says:

    Wieszajmy się póki możemy, bo jeszcze i to opodatkują…

  2. flamenco108 Says:

    1. Wiesz Rafał, że ten cały iframe do logowania z Fejsa zasłania możliwość wpisywania komciów poza Wielkim Bratem? Aby móc tutaj zakomentować, musiałem edytować kod Twojej strony. Wiwat Chrome.

    2. Uwagę mam tylko do Twojej wypowiedzi o robolach lejących beton: nie mają prawa tego robić bez nadzoru. Na dużych budowach budowlańcy to rodzaj trochę bystrzejszej maszyny: wykonują tylko rozkazy i tylko w zakresie, jak w projekcie, harmonogramie i ostatecznie w głowie brygadzisty i nadzorującego inżyniera.

    Przyszli na pas. Podsypka piaskowa jest? Nie ma? Nic to nie obchodzi, z ich rozpiski wynika, że za 5 minut przyjedzie grucha i będą lać beton. Oni nie są od myślenia. Mają 2 godziny na zalanie odcinka 23B, później przewiozą ich na inne miejsce pracy, gdzie dostaną następne zadanie. Grucha nie przyjeżdża? Nic to, siedzimy, palimy, czekamy. Od biegania, załatwiania, myślenia, są inżyniery.

  3. szary Says:

    W sumie to zbyt smutna prawda, żeby to komentować.

    Się obstawi lotnisko fotoradarami - to się wyjdzie na swoje.
    A! No i dzisiaj słyszałem, że pani ministra chce organizować zimową olimpiadę w Polsce za parę lat!

  4. Rafal Kosik Says:

    @flamenco108: przejdź na Firefoxa, tu nie ma takich dziwnych zwyczajów. Co do odpowiedzialności za lanie rozwodnionego betonu, to brygadzisty i inżyniera też to dotyczy. Bardzo trudne jest pociągnięcie ich do odpowiedzialności za fuszerkę. A pociągnięcie do odpowiedzialności finansowej chyba niemożliwe.

    Mój ś.p. teść pracował w firmie JW Construction. Odszedł na własne życzenie, kiedy kazali mu lać stropy przy ujemnej temperaturze z betonu o konsystencji owsianki.

  5. Viatoro Says:

    Jako osoba patrząca od strony inżynierskie na budowlankę, to sprostowałbym kilka spraw.
    1. Beton gdyby miał być robiony tylko na samochody, to byłby z założenia tańszy, drogi projektuje się pod tiry, ponieważ taki jeden uszkadza drogę bardziej niż 1000 samochodów.
    2. Autostrady wytrzymają przynajmniej tyle, ile wynosi gwarancja dana przez budowlańców na nie. Można by projektować na dłużej, ale jak autor notki wspomniał, przetargi publiczne to zabijają.
    3. Co do braku podsypki opisane w komentarzu powyżej, być może jej nie było, ale bardziej prawdopodobne, że inwestor poskąpił funduszy na badania geologiczne, żeby sprawdzić, co tam jest w tej ziemi. I jeszcze ciekawy fakt związany z inwestorami, oni często wymuszają zrobienie fuszerki, bo opóźnienia być nie może, bo droższe rozwiązanie jest bez sensu, brzydko wygląda, etc. I inwestor zwykle stawia na swoim, bo to on płaci. Smutne, ale prawdziwe.

  6. Fan anonim Says:

    Zgadzam się z tym co Pan napisał. Przez to, że zamkneli Modlin prawdopodobnie upadnie wiele małych firm dla, których był on jedynym źródłem dochodu. Ale nie wszystko stracone ponieważ zamiast latać w Modlinie, linie lotnicze przeniosły się na inne lotniska, które teraz zarobią więcej.

  7. cleevleen Says:

    Jak tak patrzę na naszą Polskę to tylko ręce i macki opadają. Przynajmniej kiedy się patrzy na jej gorsza stronę. No ale co poradzić. Tak jak pan kiedyś pisał: nawet gdyby znalazłby się jakiś premier co by zaczął wszystko naprawiać to by mu 4 lata nie wystarczyły i poprawy by nie było widać, więc ludzie na niego drugi raz nie zagłosują. A jak się premier zmieni to wszyscy urzednicy i ministrowie są zmieniani prawie do pozycji sprzątaczki.

  8. Fileas Says:

    Na szczęście nowa ustawa o zamówieniach publicznych jest w drodze;)

  9. Fan anonim Says:

    Nie da się wyeliminować wszystkich nieprawidłowości. Cieszmy się, że u nas są tylko takie, a nie jak w Afryce gdzie trzeba głodować.

  10. Woju Says:

    Żeby było śmieszniej, na początku było tam sporo promocji typu “do Budapesztu za 9zł”. Liczyli że “potem” sobie odbiją… ciekawe jakie będą ceny biletów, kiedy lotnisko zacznie z powrotem funkcjonować. Jeśli zacznie. I czy nie zostanie “sprywatyzowane” przez naszych zachodnich sąsiadów za jakąś śmieszną sumę, tuż po włożeniu przez Państwo wielu milionów w remont :]

    Pozdrawiam po polsku :)

  11. Petit Says:

    A co mają ceny “do Budapesztu za 9zł” do samego lotniska? Przecież to nie lotnisko ustala ceny biletów, tylko linie lotnicze …

  12. Woju Says:

    Linie lotnicze, które uruchomiły połączenia z Modlina promowały je w ten sposób, licząc na późniejsze zyski. A teraz z lotniska nie mogą korzystać. Chociaż zapewne zapłaciły za korzystanie z niego na ileś miesięcy z góry. Da się bardziej łopatologicznie?

  13. Petit Says:

    No ale połączenia zostały przeniesione z powrotem na Okęcie. W czym problem? Reklama raczej się nie zmarnowała. Zresztą, skąd niby możesz wiedzieć za co linie zapłaciły z góry? ;P

  14. Woju Says:

    Ot tak między kawką a ciastkiem przenieśli ruch samolotów międzynarodowych o 60 kilometrów, na lotnisko o bądź co bądź większym ruchu i skończonej liczbie pasów. Z Modlina było wiele połączeń, np. z Wielką Brytanią, których nie ma z Okęcia. Gdyby Okęcie mogło obsłużyć cały ruch Modlina, to NIE BUDOWANO BY, kosztem kilku miliardów, lotniska w Modlinie :P

    Moja wiedza o współczesnym lotnictwie jest owszem, znikoma, ale okres obowiązywania tak dużego kontraktu to z pewnością kilka lat. Linie musiały zapłacić przynajmniej część sumy z góry, bo inaczej lotnisko nie miałoby za co włączyć światła ;]

  15. Ultramagnus98 Says:

    to lotnisko to jeszcze małe piwo, gorsze jest to co się stało z największym polskim koncernem budowlanym po względnym ukończeniu naszych pierwszych autostrad

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).