Fandom

Do napisania tego krótniego textu zainspirował mnie artykuł na blogu Shamana, traktujący o podziale na stary i nowy fandom.

W życiu fandomu zacząłem uczestniczyć nieco ponad dwa lata temu, kiedy to wybrałem się na Polcon 2005 do Błażejewka pod Poznaniem. Od paru lat już pisałem SF, ale trzymałem się z boku całego towarzystwa. Dopiero na Polconie zauważyłem nagle, że wszyscy wokoło łapią moje dowcipy, że można z nimi rozmawiać godzinami bez uczucia senności, a w szczególności dowiedzieć się od nich czegoś nowego. Słowem, reprezentują przyjazny mi klimat. Jest to nie do przecenienia. Po jednym niewinnym dowcipie, który rzuciłem z pięć lat temu, pewien sąsiad przestał się do mnie odzywać i nie odzywa się do dziś. Dowcip był naprawdę niewinny, ale on go zwyczajnie nie zrozumiał. Fandom skupia ludzi na pewnym poziomie, ludzi, którzy by zrozumieli - w końcu, żeby polubić fantastykę, trzeba dysponować odpowiednią mocą obliczeniową mózgu;)

Oczywiście, jak to bywa w życiu, nie ma róży bez ognia. W końcu odkryłem drugą stronę medalu - fandom jest wewnętrznie skłócony, jak wszystkie inne środowiska. Są frakcje, ambicje i niezagojone rany. Nie lubię polityki, więc staram się kluczyć między ogniskami konfliktów, jak statek między górami lodowymi, ale nic nie może przecież wiecznie trwać. W końcu ktoś wymusi na mnie decyzję, z kim trzymam, albo wręcz przeciwnie, nie zdoła wymusić i zastosuje zasadę „kto nie ze mną, ten przeciw mnie”. Podziały są wielopłaszczyznowe i często nawet ciężko zauważyć je od razu. Powiedzenie, że lubię pana X lub panią Y może doprowadzić do tego, że państwo Z przestaną się do mnie odzywać, a ja zorientuję się, kiedy będzie już za późno.

Wielu już próbowało być ponad podziałami i ponosili klęskę. Ja jestem na etapie próbowania…


Udostepnij
Glodne Slonce

5 Responses to “Fandom”

  1. Szaman Says:

    Rafale,
    Zwykle próby zgody ponad podziałami kończą się, gdy ktoś (prawie zawsze są to ludzie z “pogranicza” fandomu próbujący w ten sposób zabłysnąć - czasami spadające gwiazdy, czyli kiedyś znani redaktorzy, pisarze, etc.) napisze lub powie o Tobie lub Twojej uroczej małżonce coś co będzie obraźliwe, chamskie i mało śmieszne. Wtedy okaże się, że z tą osobą nie masz ochoty rozmawiać.

    Przynajmniej tak ja miałem.

  2. Borejko Says:

    Pomimo że Seji zakwalifikował mnie do fandomu, to nadal udaje mi się po dziś dzień kluczyć wysoko nad nim i nie ograniczać się do jednego serwisu/ forum etc. Pomimo że mój fundom jest wirtualny raczej.
    Natomiast przypowiastka o żarcie żałosna…znam budowlańców z piwem w ręku sypiących dowcipem rodem z Monthy Pythona i nudziarzy, dla których opowiedzenie dowcipu z wulgarnym słowem jest “nie na miejscu”

  3. Rafal Kosik Says:

    Szaman: Jeśli ktoś będzie zdobywał punkty fejmu moim kosztem, to pewnie będę go unikał i stanę się niemiły, ale nie zapiszę się do klubu przeciwników owego ktosia.

    Borejko: Myślę, że liczą się intencje i kontekst żartu. Sąsiad niestety nie zrozumiał i być może obraził się właśnie o to. W żadnym razie nie oceniam ludzi po zawodzie jaki wykonują, ale też niech nikt nie wymaga ode mnie, żebym używał tylko prostych sformułowań, na wszelki wypadek, żeby wszyscy rozumieli.

    Fandom… Właściwie to nie przypominam sobie, żebym zapisywał się do fandomu - pewnego dnia po prostu odkryłem, że w nim jestem ;)

  4. Borejko Says:

    Ot co liczą się intencje i kontekst żartu!
    Natomiast odnośnie fandomu ja też się nie zapisywałem, ale okazało się że fandom jest jak w Kingsajzie: “My nie jesteśmy mściwi, my bedziemy tak długo Was kochać, aż Wy nas pokochacie”. Tak więc chcesz czy nie chcesz to Oni i tak Ciebie zapiszą jak i mnie pomimo że po konwentach się nie szlajam…

  5. Zwierz Says:

    Zgrabne uogólnienie i “szybka definicja” fandomu. Aż korci mnie, żeby kiedyś wdać się w dyskusję na ten temat, chociaż podejrzewam, iż było by to raczej wymienianie spostrzeżeń i przytakiwanie, niż spieranie się w obrębie tematu. Tak czy owak, sam fandom jest bardzo ciekawą i wg. mnie mocno barwną grupą w ujęciu socjologicznym i jakoś nie jest mi źle, że podobno nawet ja w nim jestem ;)

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).