Europa Report

Europa ReportTo jest coś a la paradokument. Zorientowałem się po paru minutach, że film jest zbiorem nagrań z kamer pokładowych pierwszego ziemskiego pojazdu załogowego, który poleciał dalej niż na Księżyc. Fikcyjnego pojazdu oczywiście, bo choć taka wyprawa jest technologicznie i finansowo możliwa od 30 lat, to wskażcie mi biurokratę, który podpisze zlecenie na taki projekt. To by kosztowało kilka miliardów dolarów, jedną trzydziestą sumy wydanej na drugą interwencję w Iraku. Skąd wziąć takie pieniądze?

Plusy z megastatycznego filmowania oczywiście są oczywiste – brak tej irytującej dogmy z trzęsącą się kamerą, która miała naśladować ludzką percepcję, ale niestety nie naśladuje. Tu każde ujęcie jest jak w teatrze. Resztę załatwia doskonała gra aktorska – rozwiązanie chyba najlepsze, jeśli ktoś chce pokazać niepokazywalne. Nie oglądamy więc dziwów europejskiego (mylący przymiotnik) ekosystemu, tylko reakcję badaczy na to, co tam zobaczyli. Wyobraźnia w ruch!

Nie powiem, kto zginie, ale będzie krwawo, bo to jest misja na granicy bezpieczeństwa. Uczestnicy mają wręcz kilka razy dylemat: wrócić bezpiecznie, czy kontynuować niebezpiecznie. Ale jeśli mieliby wracać w połowie, to po co w ogóle startowali?

Koronny argument przeciw takiej misji brzmi „Ktoś może przecież zginąć”. Podobno wysłał go SMS-em najarany koleś jadący bez pasów czarnym BMW przez Aleje Ujazdowskie z prędkością 180 km/h. Rzeczywiście, miał rację – taka misja jest niebezpieczna. Ale nie muszę chyba przypominać, ilu chętnych zgłosiło się do programu wyprawy marsjańskiej. Pomijając 99,9% zgłoszeń dla jaj, znalazłoby się kilkuset śmiałków, którzy na poważnie i w pełni świadomie zrobiliby to nawet nie dla sławy, ale dla tego, żeby być tymi pierwszymi i najdalejszymi. Super, tylko Mars jest w sumie mało obiecującym obiektem badań. Wiem, sam trzasnąłem powieść o terraformowaniu Marsa. To terraformowanie to się pewnie da zrobić, ale wedle naszej obecnej wiedzy pierwszym, choć znacznie trudniejszym celem powinna być właśnie Europa, księżyc Jowisza.

Europa to lodowy glob z wodą w stanie płynnym pod powierzchnią owego lodu. W sumie jest to jedyny obiekt w Układzie Słonecznym, na którym prawie na pewno występuje płynna woda, czyli coś, co wedle obecnej wiedzy, jest niezbędne do powstania życia opartego na białku. Innego życia chwilowo nie potrafimy sobie wyobrazić.

Pytanie o sens eksploracji innych obiektów niebieskich zostawię na inną okazję, obok starego pytania o sens odkrywania nowej drogi do Indii.

Wróćmy jednak do filmu. To właściwie jest opowieść o ludziach, o astronautach, którzy znając ryzyko zgodzili się uczestniczyć w wyprawie za koniec świata. I tak w sumie jest prowadzona narracja – poznajemy ludzi, a ich misja przewija się w tle. Przy czym w miarę rozwoju akcji misja wychodzi przed realizujące ją jednostki. Jak w życiu.

Jeśli zapomnieliście, czym powinno być science fiction, ten film Wam to przypomni.


Udostepnij
Glodne Slonce

6 Responses to “Europa Report”

  1. Immora Says:

    Momentami nielogiczny, dużo nieścisłości. Ale ogląda się fajnie i dawno nie było (od czasów “Moon”?) tak dobrego filmu science fiction.

    Pozdrawiam,
    Immora

  2. Charlie Librarian Says:

    Ja byłem bardzo zadowolony z seansu. Film oglądało się świetnie, klimatyczny nastrój, trochę patosu i wzruszenia, okraszonego miejscami dynamiczną akcją i możemy być zadowoleni:)

    @Immora Ja nie zwracałem większej uwagi na nieścisłości, dałem się ponieść chwili.

  3. Fan anonim Says:

    Mnie ciekawi jak się będzie mieszkało na innej planecie lub księżycu.

  4. wisznu Says:

    też widziałem, ale mnie nie zachwycił.

    Irytował mnie montaż, który sprawiał wrażenie losowo połączonych urywków, w których niektóre sceny się powtarzały (choć to akurat problem wszystkich amerykańskich programów dokumentalnych), niestety - potwarzały sie tez losowo.

    I jak na film aspirujący do roli poważnego SF za dużo tu nielogiczności w założeniach. np. jak można wysłać statek kosmiczny, żeby przeleciał przez pół układu słonecznego i nie zdublować wyposażenia? Np. dać mu tylko jedną sondę, w dodatku wyłącznie pływającą. A gdzie sondy jeżdżące/kroczące? Próbki z powierzchni planety też mieli do pobrania.

    Poza tym głupota samych kosmonautów - np. dialog typu:
    Dowódca: Wracaj, masz już mało tlenu!
    członek załogi na zewnątrz: Spoko, jeszcze chwilę.

    PS. Ponoć w podobnych klimatach jest utrzymany “Apollo 18″.

  5. Rafal Kosik Says:

    Tak jak napisałem na FB: strona sprzętowa wyprawy jest tą strona najsłabszą.

  6. Marysia Says:

    czy mógłby pan przyjechać do Opola lub Wrocławia, albo do Nysy? Jestem fanką FNiN i bardzo mi na tym zależy :)

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).