Dopalacze

W 1919 r. w USA wprowadzono ustawę o prohibicji, zakazującą wyrobu i sprzedaży alkoholu. Alkohol… Trudno wyobrazić sobie substancję, która w przypadku spożycia byłaby mniej szkodliwa od alkoholu. Nie liczymy wody, bo to byłoby za proste. Więc co, cukier? Skrobia? Smalec? Sól? Dowolne białko? Mleko i soki się nie liczą, bo to prawie wyłącznie woda. Wszystko, spożyte jednorazowo, lub spożywane stale, okazuje się być bardziej szkodliwe niż taka sama ilość alkoholu. Zresztą jedyną przyczyną szkodliwości alkoholu dla zdrowia jest jego wieloletnie regularne nadużywanie. Nie wiem, jakich argumentów używało Amerykańskie Towarzystwo Krzewienia Wstrzemięźliwości wespół z ruchem feministycznym, ale skutki przeforsowanej przez nich prohibicji były opłakane. Nie dość, że ustawa nie ograniczyła spożycia alkoholu, to jeszcze skonfliktowała społeczeństwo i stworzyła zorganizowaną przestępczość z prawdziwego zdarzenia. Jedynym śladem po zniesionej w 1932 r. prohibicji pozostała mafia, która istnieje do dziś.

Polski parlament właśnie przegłosował ustawę zakazującą wyrobu i sprzedaży dopalaczy.

Dopalacze to świństwo straszliwe, ale… Ale sposób w jaki państwo polskie zabiera się za walkę z tym świństwem przypomina polowanie z łopatą na komara.

Problemem jest oczywiście zdefiniowanie, czym jest „dopalacz”. W przypadku alkoholu sprawa jest prosta, bo związek C2H5OH jest jeden, konkretny. Wprawdzie istnieją związki o podobnym działaniu, ale alkohol etylowy (nie mylić z trującym metylowym) jest bardzo tani i prosty w produkcji. Towarzyszy ludziom od tysiącleci i efekty jego działania, zarówno pozytywne jak i negatywne, są doskonale znane. W przypadku dopalaczy nie sposób było przewidzieć efektów ich działania, szczególnie po dłuższym czasie zażywania. Gdy jedna substancja była wprowadzana na listę związków zakazanych, chemicy naprędce klecili nowy związek, który minimalnie różnił się od poprzedniego. A skoro się różnił, to już był legalny. Problem w tym, że nie był przetestowany, bo i nie mógł być. Na testy nie było czasu, bo każdy ze związków o podobnym działaniu prędzej czy później trafiał na listę i zabawa zaczynała się od początku.

Kariera dopalaczy, zwanych na Zachodzie legal highs, była możliwa dzięki powolnemu działaniu prawa. Oficjalnie sprzedawano je jako produkty kolekcjonerskie, szkodliwe w przypadku spożycia przez ludzi. Ale przecież wszyscy wiedzieli o co chodzi. To taka sama sytuacja jak z kiedyś, kiedy obowiązywał zakaz reklamy piwa – wszędzie można było zobaczyć reklamy piwa, ale bezalkoholowego. I też wszyscy wiedzieli, o co chodzi. Taka fikcja to dosyć niezdrowa sytuacja społeczna.

Ustawa ma zakazać czegoś, na co jest ogromny popyt, a to znaczy, że państwo straci się nad tym wszelką kontrolę. Dopalacze będzie można kupić nadal, ale w podziemiu. I nikt już nie będzie się przejmował badaniami, czystością związków, skutkami ubocznymi. Będą to środki potencjalnie zabójcze.

Drugim, równie przerażającym skutkiem tej ustawy jest jej korupcjogenność. Według projektu ustawy, jeszcze nie podpisanej przez Prezydenta, Państwowa Inspekcja Sanitarna może nawiedzić dowolny sklep, hurtownię, czy fabrykę i stwierdzić, że podejrzewa, iż są tam produkowane lub sprzedawane dopalacze. A dokładniej substancje, które mogą być użyte do odurzania się. Co więcej, kontrolerzy mogą, i zależy to tylko od ich widzimisię, nakazać zamknięcie firmy nawet na kilka miesięcy. To praktycznie oznacza zniszczenie tej firmy. Mogą również wymierzyć karę do miliona złotych, co też praktycznie oznacza jej zniszczenie. Przedsiębiorcy wolno się od tego odwoływać, ale to nie zwalnia go z obowiązku zamknięcia firmy i natychmiastowego wpłacenia kary.

Paranoja tego rozwiązania polega na tym, że nic nie stoi na przeszkodzie, by zamknąć rodzinny sklepik z farbami lub cały sklep Castorama, tylko dlatego, że można tam kupić np. farbę nitro albo klej hermol. To są przecież substancje często używane przez ubogich narkomanów. Pokusa korupcji dla urzędnika, mianowanego tu sędzią czyjegoś losu, jest więc ogromna. Nie ma bowiem obowiązku udowadniania winy przed sądem, nie istnieje domniemanie niewinności, a kara jest wymierzana natychmiast. To w oczywisty sposób stoi w sprzeczności z konstytucją RP. Jak widać ani posłowie ani senatorowie albo się tym nie przejmują, albo boją się opinii społecznej. Ciemny lud statystyczny ma wąskie horyzonty i twarde kopyta; widzi cel, który należy osiągnąć, a nie zauważa zniszczeń, jakie zostaną przy tym poczynione. Bo kto nie z nami, ten przeciw nam. Głośne mówienie o tym, że ustawa jest skleconym na chybcika szkodliwym bublem prawnym, dla ciemnego ludu równa się przecież wyrażaniu poparcia dla narkotyzowania się młodzieży.

Skąd właściwie wziął się pomysł na dopalacze? Z zakazu wyrobu i sprzedaży lekkich narkotyków, głównie marihuany. Marihuana to w miarę bezpieczna substancja znana ludziom, podobnie jak alkohol, od tysięcy lat. Kiedyś używana była głównie jako lekarstwo, a jednak teraz jest zakazana i zrównana w powszechnej świadomości z twardymi i uzależniającymi narkotykami jak heroina. Karane jest nawet posiadanie minimalnej ilości na użytek własny. Związki aktywne marihuany dają się łatwo zdefiniować w języku prawa, więc i łatwo jest ich zakazać. Co ciekawe, w większości krajów Zachodu nie wolno handlować marihuaną, a wolno alkoholem, podczas gdy w krajach arabskich jest dokładnie odwrotnie.

Zakaz produkcji niespecjalnie szkodliwej marihuany doprowadził do masowej produkcji zdecydowanie szkodliwych dopalaczy. Za chwilę zakaz produkcji dopalaczy doprowadzi do powstania potężnej mafii, która będzie produkowała jeszcze gorsze substancje.

W większości państw zachodnich dopuszczalna jest produkcja małych ilości marihuany na własny użytek, co jest przedstawiane jako zabezpieczenie przed sięgnięciem po nieznane czarnorynkowe mózgotrzepy. W Polsce zamiast rozwiązywać problem, zmiatamy go pod dywan. Historia nie zna przypadków skutecznej prohibicji, zna natomiast przypadki skutecznej kontroli i regulacji rynku.


Udostepnij
Glodne Slonce

32 Responses to “Dopalacze”

  1. flamenco108 Says:

    Ostatnio chyba mam problem z jakimiś neuroprzekaźnikami, bo co czyjś felieton przeczytam, to się zgadzam z jego argumentacją.
    Naprowadza mnie to na piosenkę Młynarskiego:

    Mili Państwo, dodam Wam na zakończenie,
    Że czy w upał, czy w czas mroźnej gołoledzi
    Coraz częściej słyszeć da się
    W telewizji, radio, prasie
    Ciepłe, szczere i otwarte wypowiedzi!

    A w tych wypowiedziach – wyznam Wam, Panowie -
    Nieodmiennie wciąż zadziwia mnie to jedno:
    To zadziwia mnie, Panowie,
    Że, ktokolwiek się wypowie,
    Trafia swoją wypowiedzią w samo sedno!

    Już od dawna nie słyszałem wypowiedzi,
    Co by błędu zawierała choć zarodek,
    Czasem zda mi się na oko,
    Że ktoś myli się głęboko,
    A on – sunie bez wysiłku w sedna środek!

    Celnych owych wypowiedzi słucham przeto,
    Rozmyślając sobie czasem przy ich wtórze,
    Czy ci ludzie w jednej chwili
    Tacy mądrzy się zrobili,
    Czy to sedno się zrobiło takie duże…?

  2. gothic114 Says:

    Dobry takst, warty zastanowienia.

    I oczywiście wrzucony dla niektórych w nocy, choć ja o tej porze wstaję z łóżka.

  3. mathew Says:

    tam gdzie marihuana(zawierająca substancje naturalne a nie syntetyki jak większość dopalaczy) spadło użycie narkotyków ciężkich, państwo przejęło kontrolę nad jej sprzedażą co też zmniejszyło jej szkodliwość bo produkcja była kontrolowana, a nie tak jak w Polsce- marihuana jest “wzbogacana” syntetykiem by taniej produkować a sprzedawać tak samo drogo jak lepszą jakość…

  4. Dziebak Says:

    Rodzi się więc pytanie: czy można poradzić sobie z dopalaczami nie legalizując marihuany? Myślę, że tak, ale nie w taki sposób jak jest to robione teraz. Jak napisało metro, w 10 minut można kupić każdy dopalacz mimo zamkniętych sklepów. Z tego co wiem, w Skandynawii takiego problemu nie ma, maryśka jest tam nielegalna. U nas się z tym po prostu nieskutecznie walczy, ale walczyć trzeba. Dopalacze to totalny mega ryjący mózg syf i zostawienie tego jak jest jest idiotyzmem.

    Apropo marihuany: z doświadczenia wiem, że dostać ją w RP jest banalnie łatwo. Co do legalizacji nie mam zdania, bo nie mam dostępu do wiarygodnych i obiektywnych informacji dotyczących skutków natychmiastowych i długofalowych jej spożywania, stopnia uzależnienia i innych. Internet nie pomaga, bo z jednej strony dane rzucają przeciwnicy, twierdzący że zabija on na równi z fetą, a z drugiej głosiciele legalizacji, którzy z kolei zarzucają nas argumentami, jakoby palenie nie wpływało w żaden sposób na organizm człowieka.

  5. Dziebak Says:

    “Ustawa zakazuje czegoś na co jest ogromny popyt” ale co z tego wynika? Nie można tego zostawić jak jest, a równoczesna legalizacja marihuany po pierwsze zmiażdżyłaby poparcie rządu, po drugie zarabiali by na tym już inni ludzie więc pomysł dania nastolatkom czego innego do zamulania umysłu wydaje się trochę chybiony.

  6. mathew Says:

    ja pozostanę przy swoim zdaniu..
    ogół społeczeństwa woli spektakularne akcje typu zamknięcie smart shopów, nie interesuje go to, że nadal można wszystko kupić tylko “mniej legalnie”
    przy okazji legalizacji - państwo czerpie z tego tytułu(legalnego obrotu) spore korzyści, bo w takim przypadku do ceny dojdzie akcyza i inne podatki

  7. Martyna Says:

    Zgadzam się zamiast tego świństwa zalegalizowac marihuane i wszyscy będą szczęśliwi.Jest tylko jeden szkopuł, jak ją zalegalizują ludzie nie będą mieć takiej radochy z jej palenia.To tak jak z piciem piwa, dopuki sie nie ma dowodu największą frajde sprawia cała organizacja po 18 nie będzie już takiej zabawy.Mam nadzieje, że co bardziej poprawni obywatele nie zjadą mnie za moją opinię.

  8. Dziebak Says:

    Nie będzie takiej radochy? Palisz tylko po to, żeby dostać zastrzyk adry albo popisać się przed kumplami? No sorry

  9. Martyna Says:

    Chodzi o to, że to co zakazane nas pociąga, jak już coś możemy to to nie jest to samo

  10. Dziebak Says:

    Czy to źle?

  11. heniek666 Says:

    dopalacze są zajebiste!

  12. Pozdrofix Says:

    chyba nie masz już czego pisać, imbecylu. zgadzam się z p. Rafałem.

  13. Pozdrofix Says:

    to oczywiście było do heńka666

  14. Martyna Says:

    zgadzam sie z powyższym.

  15. Rafal Kosik Says:

    Nie wiem ile macie dokładnie lat, ale na wszelki wypadek radziłbym nawet z kawą zaczekać do jakiś 17-19 urodzin.

  16. Michał Says:

    Ehh … Po co w ogóle walczyć? Niech każdy robi ze swoim zdrowiem co chce. Zażywanie dopalaczy jest raczej mniej szkodliwe niż dajmy na to skok z 5 piętra. I co? Mamy montować w oknach kraty?

  17. Lisek Says:

    Dopóki dopalacze trują zażywających to jeszcze da się przeżyć. Ale ta akcja jak chlopak po dopalaczu zabił swoją matkę to już przesada. Między innymi dlatego to ścierwo powinno być zakazane albo chociaż baaaardzo ograniczone.

  18. Michał Says:

    @Lisek

    Pomijając autentyczność tego zdarzenia, zastanów się ile takich sytuacji wydarzyło się po spożyciu alkoholu. Mnóstwo. Problem w tym, że wszyscy uznają to za normalne w przeciwieństwie do dopalaczy, co de facto wynika z rozdmuchania całej sprawy przez media. Sory, ale na głupotę nie ma lekarstwa. Każdy powinien być odpowiedzialny za to co robi.

  19. DeathDay98 Says:

    Szkodliwość dopalaczy dokładnie oddał użytkownik “kowal96pawel” na komixxach:
    http://komixxy.pl/299735/Tak-je-wlasnie-wynaleziono

    Pomyślcie, przecież nie zjecie czegoś takiego po kolei, a takie osoby jak “heniek666″ zwyczajnie wszamie to w jednej tabletce. Uważam, że naprawdę trzeba być imbecylem, żeby czegoś takiego próbować…

  20. Dziebak Says:

    Przedstawia Pan sytuację, ale nie proponuje żadnej alternatywy ani swojego zdania, co z tym zrobić. Myślę, że fakt, iż można zamknąć sklep Castoramy nie sprawi, że urzędnicy będą z niego korzystać 4fun & gold.

    Druga sprawa, to jak widać na przykładzie Finlandii, można skutecznie walczyć z takim świństwem bez legalizacji marihuany.

  21. Rafal Kosik Says:

    Jak pokazuje przykład firmy Optimus i wielu innych, małych, dużych i jeszcze większych, można bez problemu zniszczyć dowolną firmę zgodnie z prawem. A właśnie powstaje prawo jeszcze bardziej to ułatwiające.

    Samą sieć sklepów z dopalaczami zlikwidowano bez pomocy tej ustawy, bo ona przecież jeszcze nie obowiązuje. Po co więc pospiesznie przygotowywać złe prawo? Pożar już ugaszony, można na spokojnie dopracować ustawę przeciwdziałającą następnym pożarom. Cóż z tego, że po dopracowaniu ustawa wejdzie w życie za pół roku, nie za miesiąc? Aha, kampania wyborcza. No i właśnie to jest jedyny prawdziwy powód takiego pośpiechu.

    Cała sztuka tworzenia prawa polega na tym, żeby nie naprawiać konkretnej dziedziny, niszcząc przy okazji inne.

  22. Dziobal Says:

    Czyli chodzi Panu o to, że ustawa zakazująca sprzedaży jest do kitu, czy do kitu jet sam pomysł prohibicji?

  23. Samantha Says:

    Haha, dobre. Przecież rząd nie zrobi czegoś, co jest dobre (i on o tym wie), jeśli mu się to po prostu nie opłaci. Tu nie ma co gadać, co jest lepsze. Rząd ma wielu ludzi znających się dobrze na każdym aspekcie sprawy, ale co z tego, jeśli to się nie opłaca partii?

  24. DeathDay98 Says:

    Zwyczajnie, bez żadnych wstępów:

    http://komixxy.pl/338292/Iron-Man-prawdziwa-historia

    (Tak, to jest związanie z dopalaczami)Zwyczajnie, bez żadnych wstępów:

    http://komixxy.pl/338292/Iron-Man-prawdziwa-historia

    (Tak, to jest związanie z dopalaczami)

  25. DeathDay98 Says:

    Sorry, źle mi się skopiowało :/

  26. Rafal Kosik Says:

    @Dziobal: Dopalacze w obecnej postaci powinny być zakazane, bo to substancje nieprzebadane i o nieznanym dokładnie działaniu. Natomiast popyt na podobnie działające substancje jest ogromny, więc wybór wygląda następująco:
    1. albo zakazujemy całkowicie, co jest równoznaczne z powstaniem czarnego rynku;
    2. albo legalizujemy pewne rodzaje substancji (te bezpieczne) i utrzymujemy kontrolę nad jakością oraz decydujemy, kto może to kupić (18+).

    Moim zdaniem drugie rozwiązanie jest lepsze.

  27. Andrzej Says:

    ‘’Nie dość, że ustawa nie ograniczyła spożycia alkoholu, to jeszcze skonfliktowała społeczeństwo i stworzyła zorganizowaną przestępczość z prawdziwego zdarzenia. Jedynym śladem po zniesionej w 1932 r. prohibicji pozostała mafia, która istnieje do dziś.'’

    Owszem, Panie Autorze. Wówczas pomysłowość nie znała granic - marynarze szmuglowali alkohol z Kanady, duchowni sprzedawali ‘’na lewo'’ wino mszalne z przydziału, lekarze postępowali tak samo ze spirytusem lekarskim, rolnicy pędzili bimber z ziemniaków, buraków czy kukurydzy, również żołnierze sprzedawali spirytus z przydziałów wojskowych(był używany np. do czyszczenia styków w radiostacjach), gangsterzy otwierali nielegalne puby i kasyna, ściągając groźbami alkohol.

    Co do kawy - piję regularnie od 14 roku życia w dużych ilościach. : )

  28. echo9 Says:

    Z zakazaniem dopalaczy sprawa jest jeszcze prostsza tak naprawdę. Jest w prawie zapis, że nie można sprzedawać żadnego produktu niezgodnie ze swoim przeznaczeniem (np. nie można sprzedawać chleba jako butów itd.), więc sprzedaż dopalaczy jako produkty kolekcjonerskie jest zakazana zgodnie z tym prawem.

  29. Rafal Kosik Says:

    W większości wypadków odpowiednie paragrafy już istnieją, ale nie są stosowane. Niestety wolne demokratyczne wybory nie dotyczą policji tylko parlamentu. Tak więc parlamentarzyści próbują się wykazać, tworząc niepotrzebne, ale nośne medialnie prawo.

  30. Qwerty Says:

    Ja wolę, żeby jakaś firma zbankrutowała przez urzędników, niż żeby ktoś miał umrzeć po dopalaczach.

  31. Rafal Kosik Says:

    Chodzi bardziej o to, żeby ustalić i stosować standardy legalizacji i kontroli zamiast uskuteczniania pokazowych medialnie akcji.

  32. SztukaPrawilności Says:

    Trawka jest nielegalne przez lobby tytoniowe, które boi się upadku przemysłu tytoniowego. Ewentualne przypadki wynikają z tego, że ktoś jarał skuna. To faktycznie ryje banię.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).