Dialektyka

Dialektyka


Udostepnij
Glodne Slonce

67 Responses to “Dialektyka”

  1. tesska Says:

    Przepiękne, Rafale :-)
    Ale o ile drugi obrazek oddaje wyobrażenie Wielkopolan o Małopolsce, to pierwszy odwrotnie już nie ;-) Bo przecież “oni są na dworze, więc wychodzą na pole, a tamci są na polu i wychodzą na dwóch”… :-)

  2. y Says:

    Ten motyw pojawił się w jednej z książek FNiN :)

  3. Saw Says:

    Tak, w GNL, jeszcze pamiętam. Kiedy cała klasa pojechała w góry.

  4. Krigami Says:

    Świetnie oddany wieczny problem, który towarzyszy mi podczas kontaktów z rodziną. Gdy ja mówię, że idę na dwór. Mój kuzyn pyta mnie, czy mieszkam w zamku.

  5. Minuteman Says:

    A więc tak sobie tam w Warszawie wyobrażacie dwory? Nic dziwnego, że w Polsce tak wielu ma się za szlachtę.

  6. Justyna Says:

    Ja takich problemów nigdy nie miałam. Widać rodzinę mam tak rozmieszczoną, że każdy wychodzi ‘na dwór’ :)

  7. Rafal Kosik Says:

    @Krigami: Odpowiadaj „My home is my castle”.

  8. Wiedźma Says:

    W Małopolsce wychodzi się na pole, w odróżnieniu od wychodzenia do pola. W Warszawie nie ma ani pól, ani dworu z prawdziwego wrażenia - stąd mogą sobie pozwolić na tak nieprecyzyjne wyrażanie myśli :P.

  9. Arvena Says:

    Bo Warszawa to jeden wielki dwór i zamek warowny. A jeżeli jesteś Warszawiakiem, to Warszawa jest dla ciebie pałacem :D

  10. Rafal Kosik Says:

    A wychodzenie „do pola” to co miałoby znaczyć? Wychodzenie „do Paula”, który czeka na dworze razem z Johnem? ;)

  11. Wiedźma Says:

    Wychodzenie “do pola” to wychodzenie “do pracy w polu”. Aczkolwiek mimo bycia zacietrzewionym Krakusem muszę uznać Pańską twórczą interpretację wychodzenia “do Paula” za całkiem udaną ;).

  12. Rafal Kosik Says:

    To logiczne, że idziemy „na pole” czy „na łąkę”, ale już „do lasu”, bo las jest wyższy, czyli się wchodzi do środka. Więc czemu w takim razie wyjeżdżamy „na Słowację” ale „do Czech”? Czy Słowacja jest górzysta, więc się na nią wdrapujemy? Chyba nie, bo jedziemy też jeszcze wyżej „do Szwajcarii”, a i bywamy „w Tatrach”, nawet jeśli nie jesteśmy grotołazami. Jeśli chodzi o UK to mamy wybór, bo możemy polecieć albo „do Wielkiej Brytanii” albo „na Wyspy Brytyjskie”. No ale UK to wolny kraj, więc dają wybór przy wjeździe. Totalitarna Kuba wymusza na gościach „na”. Totalitarna Rosja też nie daje alternatywy dla „do”, czasem nawet uniemożliwiając późniejsze „z”.

    Bałagan z tego wychodzi właśnie. W jednej wsi mówiło się „na” w drugiej „do”, a że żadna z form nie wygrała całkowicie, to jest chaos.

  13. Rafal Kosik Says:

    A co gorsza ogary poszły „w las”…

  14. Samantha Says:

    Pana dwa powyższe komentarze są genialne :P

  15. ann0 Says:

    Ja wychodzę „na pole” i chociaż mam rodzinę w Warszawie to nie mam problemów z porozumieniem się. Alternatywą jest jeszcze wychodzenie „na zewnątrz” ;)

  16. Wiedźma Says:

    Panie Rafale, na początku był chaos i do tej pory ludzie go nie ogarnęli. Osobiście sądzę, że wobec tego już nie ogarną. Zresztą, nie jestem przekonana, czy szczegółowa systematyzacja jest w tym przypadku konieczna. Naturalnie, gdyby istniały spójne reguły na wszystko, ułatwiłoby to naukę języka. Z drugiej jednak strony - uroki języka tkwią także w jego różnorodności.

    Inna kwestia to używanie języka urzędowego (w znaczeniu szerszym niż ustawowe). Będąc w Warszawie powiedziałabym “na dwór” albo względnie “na zewnątrz”, co jest stwierdzeniem najbezpieczniejszym. Nie wynikałoby to z przyzwyczajeń, ale właśnie z potrzeby chwili. Na takiej samej zasadzie górale sprawnie rozmawiają “po polsku”, kiedy jest to uzasadnione, ale w czasie kłótni z kolegami powiedzą “Ty głupi smreku!”.

    Aczkolwiek trochę odchodząc od zasadniczego tematu przyznam, że mnie zawsze bardziej interesowała kwestia płynnych zmian fonetycznych w czasie rozmowy z ludźmi z różnych środowisk. Przykładowo - moja matka pochodzi z głębokich Bieszczad. Rozmawiając ze wszystkimi w Krakowie - wypowiada się w sposób klasyczny dla osób mieszkających w tym regionie. Wystarczy jednak że pojedzie w odwiedziny do domu rodzinnego i momentalnie, w sposób zupełnie nieświadomy, zmienia sposób mówienia na ‘typ bieszczadzki’.

    Ale tak tylko sobie dywaguję - już nie będę! ;)

  17. Nieznajomy Says:

    Nigdy nie słyszałem, żeby wychodzić “na pole” znaczyło to samo co “na dwór” :D

    “Na dworze było zimno”. Nie “we dworze”. NA. Czyli wychodzenie na dwór nie ma nic wspólnego z dworem szlacheckim :D czyli jest logiczne. Na pole, to na pole - takie z kukurydzą albo kartoflami, nie da się wyjść na pole w mieście :D.

  18. Agnieszka Says:

    Słyszałam, że jeżdżenie NA Słowcję, NA Litwę i NA Węgry wiąże się z tym, że kiedyś te państwa - lub ich części - leżały w granicach Polski i były traktowane jak dzielnice (–> pojechać na Mazury, na Podlasie itp).

  19. Sauron/jestemhardkorem/Morgoth/Tom Ward Says:

    Hehe.

  20. agrafek Says:

    Hm. Słowo “dwór” oznacza ulicę? Coś się pozmieniało w słownikach:). Żarcik warszawocentryczny. Wojna, znaczy się?:)

  21. Nieznajomy Says:

    W Poznaniu i okolicach “dwór” oznacza po prostu wolną przestrzeń :)

  22. Arvena Says:

    “dwór” i “pole” to coś, do czego się wychodzi z domu (ale też z baru, restauracji, szkoły, pracy, tunelu podziemnego, autobusu, samochodu, stajni, składzika na grabie, łopaty i grill itd., itp.). Może być to ulica, podwórko, ogród, dziedziniec, patio, las, a także oczywiście pole, jeżeli ktoś mieszka na wsi. Słowo “dwór” oznacza też dwór szlachecki a słowo “pole” oznacza też pole rzeżuchy. Różnica polega na tym, że chyba lepiej porównywać swoje ukochane miasto do bogatego dworu niż do zwykłego pola :D

  23. Rafal Kosik Says:

    @Agnieszka: Kiedy Węgry były w naszych granicach? Raczej mieliśmy wspólnego okupanta (zaborcę). A Kuba, Teneryfa i Malediwy nigdy nie miały z nami za wiele wspólnego ;)

    A być może „na” jest po prostu fajniejsze od „do”, szczególnie kiedy jest wybór między pójściem „do szkoły” a „na wagary”.

  24. kasia Says:

    agrafek - a mówiłam mu, że po Krakowie będziemy musieli w przebraniu teraz chodzić…

  25. Kelle Says:

    Henryk wyszedł na dwór. Henryk 2 zawstydził Henryka - wyszedł na pole xD xD xD

  26. Agnieszka Says:

    @ Węgry

    Nie wiem, sprzedaję jak kupiłam. Jak na Polconie spotkasz Tadeusza A. Olszańskiego, to możesz go spytać o szczegóły.

  27. Milka Says:

    Ja mieszkam w małoposlce. I ja i moi znajomi wychodzomy NA DWÓR a nie na pole, więc nie wiem czemu niby uważacie że ktoś z małopolski musi mówić że wychodzi na pole ..

  28. Gall Anonim Says:

    Zawsze wychodziłam na dwór ;)

  29. Werrnerr Says:

    Też zawsze wychodziłem na dwór. Kiedy pierwszy raz usłyszałem, że ktoś wychodzi na pole, myślałem, że sobie jaja robi. To może mówmy na zewnątrz i będzie zgoda.

  30. Arvena Says:

    ja wychodzę do szkoły, do kolegi, na gitarę, na łyżwy, pobiegać, na rower, do kościoła, na zbiórkę, na spotkanie, na biegówki… nigdy na dwór.

  31. Błażej Says:

    Gry słowne, niedorzeczności, to jest we Wrońcu.

    A tak w ogóle to mam spóźniony pomysł na to, kto mógłby zrobić muzyką do filmu, a mianowicie Kult.

  32. Laura K. Says:

    Ej ludzie. Wychodzenie na zewnątrz rządzi :D

  33. Margaretka/Margi Says:

    Nigdy jeszcze nie słyszałam żeby wychodzić ‘na pole’ zawsze wychodziłam ‘na dwór’ ;D Najlepiej byłoby przyjąć ‘na zewnątrz’ bo wtedy wszyscy zrozumieją :D

  34. Samantha Says:

    Arvena, mam tak samo.
    Zawsze mnie denerwowało, jak przychodził ktoś i się pytał ‘’wyjdziesz na dwór?”. Wtedy mogę jedynie wyjść na dwór i stać tam jak słup soli. Przecież raczej nie wychodzi się po nic xD. Ja też wychodzę na zbiórkę, do szkoły i do księgarni, oraz idę w las podczas obozu :P

  35. Samantha Says:

    AA właśnie, apropo księgarni!

    Panie Rafale, dlaczego do Empiku “Mars” idzie już trzy tygodnie? :

  36. Samantha Says:

    Hmm, nie wiem co się stało, ucięło mi komentarz.

    Dalej było:
    :

  37. Samantha Says:

    :

  38. Samantha Says:

    Normalnie zajmuje im to max tydzień, a z Pana książką coś dłużej im zajmuje.. :( (znów ucina, przepraszam za spam, mógłby Pan to usunąć?)

  39. Rafal Kosik Says:

    Nie wiem dlaczego ucina, ale to raczej wina przeglądarki.

    Co do Marsa, to możesz kupić przez internet. Jest Gildia, Merlin, Amazonka, Olesiejuk. A możesz też zaczekać jeszcze parę dni, na sklep Powergraphu. Trwają prace wykończeniowe.

  40. Laura K. Says:

    kupowanie przez internet jest całkiem dobrym pomysłem :D
    Ja Kameleona kupiłam razem z podręcznikami w sierpniu a Marsa zażyczyłam sobie na mikołajki :P

  41. Dziobal Says:

    Ja niestety musiałem zrezygnować z kupowania książek. Jedynie najbardziej wyczekiwane nowości pojawiają się na mojej półce, tak skazany jestem na biblioteki.

  42. butch Says:

    Agnieszka Słowacja była w Polsce za czasów Bolesława Chrobrego i to przez kilka lat chociaż nie wiadomo kiedy odpadła. Na Węgrzech do 1526 rządzili Jagiellonowie, którzy rządzili także w Polsce, może o to chodzi?
    Chociaż trzeba dodać ,że Litwa nie była dzielnicą Polski w Rzeczpospolitej Obojga Narodów ,bo była jak już coś to dzielnicą Rzeczpospolitej a po wojnie Polska posiadała tylko Wilno z okolicami a nie całą Litwę.

  43. Kelle Says:

    Ma pan tablet? xD Przepraszam, to pytanie mnie dręczy od zawsze, a zawsze zapominam zapytać :D

  44. ::..Mary..:: Says:

    Chyba do tego “na” i “do” trzeba zaangażować jakiegoś profesora ;)
    Może jak będziemy na polskim w tego typu sprawach to zapytam panią ;)

  45. Rafal Kosik Says:

    @Kelle: Mam Wacom wielkości A5. W grafice praca z tabletem a praca z myszką, to niebo a ziemia. Tylko tablet musi być porządny.

  46. Kycha Says:

    A ja wam powiem, że wychodzę ‘na miasto’ :)

  47. Rafal Kosik Says:

    Lepiej „na miasto” niż „w miasto”.

  48. Gloria Knipszyc/Laura.Julka Says:

    A ja wychodze “NADWÓR” :D:D:D.. Z kolegą…. Po bułeczki :D:D…

  49. Kelle Says:

    A ja też mam Wacom :D Konkretnie Bamboo Pen & Tuch. Ale na razie jeszcze się z nim nie zaprzyjaźniłam na tyle, żeby coś mi wyszło xD

  50. Rafal Kosik Says:

    Przede wszystkim nie należy korzystać z opcji, kiedy piórko (stylus) „udaje” mysz. W moim Wacomie jest takowa opcja dostępna i w pierwszym momencie łatwiej się pracuje, ale to uniemożliwia poprawną pracę. Nie wiem, czy to jasne, co mam na myśli…

  51. Kelle Says:

    Rozumiem. Ja też mam tą opcję, ale nie narzekam ;) I tak mi się nieźle pracuje, większe możliwości, niż przedtem… Bawiłam się przedtem gimpem (jest trochę prostszy niż photoshop, taki bardziej przyjazny dla początkujących) i jak na pierwszą poważną tabletową pracę, jestem zadowolona :D http://img841.imageshack.us/img841/9933/dziewczynkab.jpg
    Tylko jakieś małe się zapisało =_= Zrobię sobie większą kopię.

  52. Arvena Says:

    @Samantha: na obozie nie w las, tylko do zgrupowania, do kuchni, do latryny, do facetów, na kąpielisko, do sanitarnych, na podchody, na wartę, na ognicho… las na obozie nabiera bardziej szczegółowego znaczenia :D

  53. Rafal Kosik Says:

    Gimp nie jest zły, bawiłem się kiedyś, ale większość programów open source ma ten mały problem, że nie współpracują ze sobą nawzajem. Stworzenie projektu przy użyciu kilku różnych programów graficznych (jak to ma miejsce przy okazji grafiki FNiN) w przypadku obecnego open source wymagałoby dodatkowo wiedzy informatycznej od użytkownika (czyli mnie), żeby zgrać formaty. Zresztą nawet zwykła synchronizacja Ubuntu i Androida jest problemem, podczas gdy podstarzały Windows XP i WM 6.5 komunikują się bez problemu.

    To nie jest łatwe, bo informatyk tworzący Mozillę pracuje w sumie za free, za satysfakcję, a jego kolega z IE dostaje konkretną kasę, ubezpieczenie, etc. W przypadku Mozilli się udało, bo jest to przeglądarka zdecydowanie lepsza i bezpieczniejsza od IE, ale tam nie ma problemu z dziesiątkami zmieniających się formatów graficznych.

    Większość branży zapewne nigdy nie przejdzie na open source z powodów prawnych. Powód jest banalny: gwarancja bezpieczeństwa. Potrzebna jest firma, którą można zaskarżyć, jeśli software zawiedzie. Dlatego nie wierzę w ideę no logo.

  54. Nieznajomy Says:

    @Arvena:

    jest jeszcze “z saperką w las”…

  55. Arvena Says:

    @nieznajomy: i tak rządzi “do miasta po colę i wracamy, zanim będzie pobudka”

  56. Samantha Says:

    @Arvena: do facetów na wartę, zwłaszcza :D

  57. Nieznajomy Says:

    Geez, jak można wstawać przed pobudką to ja nie wiem.

  58. Rafal Kosik Says:

    Lepiej, jakby rysunek miał podpisy: „Wyszedłem na dwór” i „Wyszłem na pole” ;>

  59. Bohdan Says:

    Najśmieszniejsze jest, że w obu wypadkach mowa jest o wychodzeniu do pracy w polu, a przynajmniej taka jest geneza tych zwrotów. O ile wychodzenie na pole jest raczej oczywiste, o tyle w przypadku wychodzenia na dwór, trzeba pamiętać, że przez większą część naszej historii “dwór” oznaczał nie tylko dworek szlachecki ale także wszystkie “włości szlacheckie”. Chłopi wychodzili na dwór (pański) do odrobienia pańszczyzny. W Galicji po uwłaszczeniu chłopów wykształcił się zwrot “wyjść na pole”, widocznie tamtejsi chłopi lubili podkreślać to, że ziemia była ich własna.

    Chłopów w Polsce było 85% i to oni mieli największy wpływ na rozwój języka. Jakby się nie starać, to gdzie wychodzimy, czy na dwór czy na pole nie definiuje czy wywodzimy się ze szlachty czy nie. Raczej udowadnia, że wszyscy w większym czy mniejszym stopniu jesteśmy potomkami prostych chłopów.

  60. Niewidomy Says:

    Fajne. Ja jestem z Krakowa i mówię “na pole” i dziwne wydaje mi się mówić “na dwór”. =D

  61. mikki Says:

    Błąd, panie Rafale. Powód tej różnicy jest całkiem inny i na szczęście zaoszczędził mi tłumaczenia kolega Bohdan dwa posty wyżej. W każdym razie pozdrowienia z pięknej Małopolski!

  62. Rafal Kosik Says:

    Nie chcę nikogo nawracać na jedyną poprawną formę. Rysunek był prowokacją ;)

  63. mikki Says:

    Udaną ;)

  64. mikki Says:

    http://i1.kwejk.pl/site_media/obrazki/4bbe5d36560671e688a96f3a41dd2e8f.png?1311338938

    I tak bym to ujął!

  65. Olla Says:

    Faktycznie, bardzo udaną prowokacją ;-)
    I tak bedę zawsze wychodzić z założenia, że mieszkamy w królewskim mieście, więc wychodzimy na pole. Jak ktoś mieszka na polu to wychodzi na dwór. Chyba ten spór zostanie już na zawsze. Ale pomysł tego dowcipu mnie rozwalił :-D

  66. Loki Says:

    My krakowianie mieszkamy na polu a mazowszanie wielkopolanie etc. mieszkają na polu i dlatego wychodzą na dwór… pff…
    Ten spór przestaje mieć sens.

  67. requiem007 Says:

    Niezłe .

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).