Darkest Hour (Najczarniejsza godzina)

Darkest HourKolejny film o inwazji obcych. Na szczęście jest lepszy od poprzedniego (Skyline), choć w wielu miejscach mocno go przypomina, i wizualnie i fabularnie. I choć jest zdecydowanie lepszy, to należy pamiętać, że film lepszy od złego nie znaczy zaraz wybitny.

Tym razem miejscem akcji jest Moskwa. W końcu tyle razy burzone Nowy York, Los Angeles i Londyn zasługują na urlop. Grupa młodych ludzi, amerykańskich turystów, wybiera się na dyskotekę. W najlepszym momencie zabawy nagle gaśnie światło, by już więcej się nie zapalić (o czym bohaterowie jeszcze nie wiedzą). Na miasto zaczynają opadać osobliwe, nawet dosyć ładne, twory. Początkowe wrażenie, że to jest po prostu piękne zjawisko, które umili wszystkim oczekiwanie na przywrócenie zasilania, znika, gdy owe twory pokazują swoją prawdziwą naturę. Zabójczą, jak się można domyśleć, bo to przecież nie melodramat.

Tym razem dla odmiany bohaterowie nie zachowują się jak banda kretynów. Ich działania przynajmniej w większości przypadków są sensowne. Obcy również nie przypominają cthulhopodobnych jamochłonów skrzyżowanych z latającymi czołgami. Praktycznie rzecz biorąc są niewidzialni, lub bardzo starają się takimi być. To zawsze buduje atmosferę. Nie zdradzę chyba za wiele, jeśli powiem, że celem obcych jest rozniesienie w drobny mak wszystkiego co żywe. Wszystko co żywe nie chce być rozniesione w drobny mak, czyli mamy już konflikt przewodni filmu.

Ale nie łudźmy się. Filmy tego typu tworzy się i ogląda głównie dla efektów specjalnych i szybkiej akcji. Obcy są pretekstowi, ich natura służy budowaniu napięcia i jest mocno naciągana. Skoro domorosły konstruktor i grupka przypadkowych ludzi potrafią znaleźć metodę na obcych, to trudno uwierzyć, by cała Armia Czerwona na to nie wpadła. Logika działania obcych kuleje. Ta słabość została kiedyś przekuta w sukces Predatora, tam bowiem obcy przybywali na Ziemię dla sportu. No i już nie można było krytykować ich nieudolności, bo to byli myśliwi grający fair ze zwierzyną. W Darkest Hour trafiają się niestety momenty, kiedy logika musi polec w starciu z atrakcyjnością akcji.

Podsumowując, jest to po prostu przyzwoity film rozrywkowy, lepszy niż gorszy, nie obrażający specjalnie inteligencji widza. Kultowości brak.

Polska premiera kinowa będzie miała miejsce 27 stycznia 2012.


Udostepnij
Glodne Slonce

5 Responses to “Darkest Hour (Najczarniejsza godzina)”

  1. Lu Says:

    Skoro premiera kinowa będzie miała miejsce 27 stycznia, jakim cudem udało Ci się obejrzeć ten film już teraz ?

  2. Rafal Kosik Says:

    Dokładnie w ten sam sposób, w jaki oglądają filmy wszyscy recenzenci. Użyłem wehikułu czasu.

  3. y Says:

    Taaak ;d

  4. Andrzej Says:

    E tam, w życiu nie pokonaliby Armii Czerwonej, Specnazu i FSB, którzy z pewnością użyliby niezawodnej broni, jaką jest koktajl Wiaczesława M. Obcy, zombie i katastrofy zawsze wybierają USA, bo tam są mięczaki, przepchane fast foodami i niezdolne do obrony tudzież jakiegokolwiek działania.

  5. Andrzej Says:

    A, zapomniałem o tym, że film można właściwie sobie darować, bo w trailerze jest wszystko powiedziane: co, kto, gdzie, jak i po co. Albo ktoś bez mózgu to montował, albo liczyli, że przeciętny widz po obejrzeniu trailera się nie połapie, po jaką chorobę obcy znowu do nas przyszli.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).