Czy Palikot przesadził?

Czy określenie postępowania byłej pani minister polityczną prostytucją było niewłaściwe? Niekulturalne było na pewno. Nie wiem, czy poseł Palikot jest gentlemanem, nie znam go. Na pewno mówi co myśli. Czy wolno mu obrażać innych? Nie, nie wolno. Politycy jednak często się wzajemnie obrażają, sprawy lądują potem w sądzie. Jest tak chyba w każdym kraju. Czy zatem obrażenie polityka, który jest kobietą, to coś gorszego? Moim zdaniem nie. Jeżeli ktoś ładuje się w błoto, jakim jest polityka, to musi się liczyć z tym, że się pochlapie.

Dyskusja trwa, czy postępowanie byłej minister spełnia definicję politycznej prostytucji, czy Palikota trzeba wywalić z PO, czyli o sprawach, które nie są tu najważniejsze. Mało kto mówi o merytorycznej stornie afery. Poszło o stwierdzenie byłej pani minister, że obecny rząd zagospodarował zaledwie 0.3% unijnych dotacji, które mamy wydać do 2013 r. Brzmi przerażająco i sugeruje gigantyczną niekompetencję rządu. Nie interesuję się ekonomią, ale zadałem sobie trud i sprawdziłem to na kilka sposobów. Nijak nie wychodzi tak mała wartość. Różnica jest co najmniej dziesięciokrotna, czyli nie 0.3% tylko ponad 3%.

Polityka opiera się na manipulacji. Podanie do publicznej wiadomości tych 0.3% było jedną z takich właśnie manipulacji. Podobne serwuje się nam codziennie. To znana metoda postępowania - tworzenie fałszywego memu, który w końcu zostanie zniszczony lub zapomniany, ale zanim to nastąpi, swoje zrobi. Przykład z podwórka: Krzysiek wykrzyczy publicznie, że Wojtek to złodziej. Ludzie zapamiętają to kłamstwo. Potem Krzysiek przyzna po cichu, że trochę przesadził, że nie o tego Wojtka chodziło, że ktoś go wprowadził w błąd, ale dla części ludzi Wojtek i tak długo będzie się kojarzył ze złodziejem.

Gdyby nie niewyparzony język posła Palikota, afery by nie było, manipulacja przeszłaby gładko i w pamięci ludzi, w mojej pewnie też, zostałaby fałszywa informacja. Pytanie więc nie powinno brzmieć, czy Palikot przesadził, tylko jak właściwie reagować na publiczne manipulacje i kłamstwa.


Udostepnij
Glodne Slonce

7 Responses to “Czy Palikot przesadził?”

  1. Shadowmage Says:

    Warto jeszcze uwzględnić, że w unijnym okresie rozliczeniowym obowiązuje zasada X+2, czyli pieniędze można wydawać jeszcze dwa lata po okresie budżetowym. A pierwsze 2-3 lata to głównie przygotowywanie wniosków i różnorakie procedury.

    A w calej aferze wkurza mnie coś zupełnie innego - na własny użytek palikotyzacją mediów. Politycy mogą mówić to, co chcą - ale to wina mediów, że w sumie głupotę podnoszą do rangi wiadomości tygodnia. Zamiast rozmawiać o rzeczywistym problemie, który spowodował taką, a nie inną wypowiedź Palikota, całymi dniami trąbią i rozstrząsają wypowiedź jednego polityka, który lubi coś chlapnąć ozorem. Nie zgodzę się więc z Twoim podsumowaniem, że kłamstwo zostało zauważone. Moim zdaniem zostało zepchnięte na dalszy plan - ale nie przez zapomnienie, a sztucznie nadmuchaną aferę językowo-wychowawczą.

  2. Rafal Kosik Says:

    Palikot oczywiście ma w tym swój interes, a to niewyparzenie języka jest w dużym stopniu celowe. Jednak, skoro to działa, to może znaczy, że statystyczny Polak jest tak głupi, że da się do niego dotrzeć tylko na tym poziomie argumentów. Bo któż by zauważył, gdyby Palikot, lub ktokolwiek inny powiedział np. tak: “Wypowiedź pani minister Gęsickiej była manipulacją. W rzeczywistości sytuacja wygląda inaczej…” i tu rzeczowe wyjaśnienie, na przykład takie, jakie opisałeś w pierwszej części komentarza?

  3. Morritz Says:

    W naszej polityce Palikot wybrał rolę błazna. Dzięki niemu politycy będą się trochę liczyć ze słowem. Gęsicka skłamała i dostała klapsa. Czyli jest sprawiedliwie.

  4. Shadowmage Says:

    Rafale, oczywiście nikt. Tylko obawiam się, że sposób zwrócenia uwagi na problem przez Palikota zasłonił sam problem. W środę jeździłem sporo samochodem po mieście i słuchałem radia - Kontrwywiad, Gość radia Zet, rozmowy a I Programie Radia. Nie padło w nich nawet słowo o merytorycznej stronie sporu. W ten sposób, sam nie wiedząc o co chodzi, dowiedzialem się jedynie, że Palikot określił Gęsicką tak i tak. Nic poza tym. O tym, co stoi za konfliktem wyczytałem dopiero w necie…

  5. Rafal Kosik Says:

    To jedynie określa poziom dyskusji publicznej w tym kraju. Nie mówię, że to, co Palikot powiedział, jest dobre. Dla ścisłości, nie mówię też, że jest złe. Nie chodzi teraz też, co tam Gęsicka naściemniała/nienaściemniała. Ja się teraz zastanawiam, jak powinno się reagować na podobną manipulację. Jak w cywilizowany sposób zachować się w takiej sytuacji.

    Oj, mam chyba wątek do wplecenia w najnowszego Felixa ;>

  6. AllRight Says:

    Nie no, panie Rafale, jeszcze nie dość panu wątków politycznych w FNiN? A nawet jeśli, to nie Palikota… czasem gada od rzeczy, czasem mówi sensownie, acz w ultraprześmiewczy sposób…

    a skoro już jesteśmy przy wątkach politycznych - gimnazjum im. Stefana Kuszmińskiego jest szkołą prywatną czy publiczną?

    bo niby płacą czesne, ale bardziej przypomina mi to publiczną niż prywatną (a chodziłem i do jednych i do drugich).

    Ci inspektorzy chcą ich po socjalistycznemu przyrównać do publicznych zdaje się, czyli “ruch oporu” Wiktora, Wincentego i Felixa działa na rzecz prywatyzacji, co nie? :D

  7. Rafal Kosik Says:

    Wątki polityczne są OK, jeśli tylko wskazuje się mechanizmy, a nie konkretne opcje, czy osoby.

    Nie chciałem określać jednoznacznie, jaka to jest szkoła. Czesne jest, fakt, więc raczej nie publiczna.

    “Ruch oporu” walczy o wolność w tej szkole, chce uniemożliwić wprowadzenie pewnych głupich zasad.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).