C.U.D.

Nowa Fantastyka 11/2012 - okładka W powszechnej dziś świadomości kupując książkę, płaci się za przedmiot. A jeśli tak, to znaczy, że książka niematerialna powinna być za darmo, jak wszystko w internecie. I poważnie całkiem sporo ludzi tak właśnie uważa. Pod hasłami „wolna kultura” i podobnymi, brzmiącymi bardzo ładnie i szlachetnie, kryje się jednak zwyczajna chęć korzystania z cudzej pracy bez płacenia za nią, ewentualnie płacenia pod warunkiem, że książka się spodoba. Spróbujcie coś podobnego powiedzieć fryzjerowi albo taksówkarzowi. (więcej w listopadowym wydaniu Nowej Fantastyki…)


Udostepnij
Glodne Slonce

12 Responses to “C.U.D.”

  1. Felixomanka Says:

    Czyli najpierw jest pseudo “wolna kultura” a potem budżetowa dziura

  2. flamenco108 Says:

    No tak. Dopóki istnieje kino za 20-30PLN, do którego idziesz zwiedziony tylko natrętną reklamą (a przed seansem jeszcze musisz odpękać ze 20 minut reklam), nie da się dyskutować o słuszności płacenia 30-60PLN za literaturę nieznanej jakości, która nie wiadomo, czy w ogóle napisana jest na jakimś poziomie, a jeżeli nawet (o co przecież coraz trudniej, bo mechanizm kontrolny podobno pada), to nie wiadomo, czy mi podpasuje. A jednak technika poszła w przód. Kiedyś zżymano (zrzy? zży?) się na skutki wynalazku Gutenberga (no, wiem, że nie był pierwszy, ale takie hasło), że potanienie książki poniżej ceny trzech wiosek za egzemplarz oznacza niechybny koniec słowa pisanego, tak dziś znowu obserwujemy zmiany, zmiany, zmiany. Zobaczymy, co z tego wyniknie. Dużo groźniejsze jest to, że choć ludzi przybyło, że choć wśród nich przybyło pisatych i czytatych, to czyta i tak mniej więcej taka sama liczba ludzi, jak sto lat temu.

  3. Rafal Kosik Says:

    Na szczęście populacja jest większa.

  4. FNiN_addict Says:

    Zastanawiałam się, gdzie panu napisać podziękowania, żeby nie było głupio, no ale przecież najczęściej czyta pan komentarze na własnej stronie. ;) Dziękuję za paczuszkę, dopiero teraz odebrałam awizo… bo się nawet nie spodziewałam. Co skłoniło pana do tak szlachetnego gestu? ;) Przecież nie zamawiałam pakietu z dodatkami, tylko “Heroiczne Czarne”. W każdym razie dziękuję za “Pozdro”. :)

  5. FNiN_addict Says:

    Buka mi właśnie powiedziała, że ten pakiet to za śpiewanie piosenki na konkurs forumowy. To prawda? PAN S?UCHA? NASZYCH NAGRA?? Już nigdy pan nie spojrzy na mnie jak na normalnego człowieka.

  6. Jola Says:

    To właśnie to przekonanie ludzi o tym że w internecie wszystko powinno być za free sprawia że płatne artykuł nie mają racji bytu…

  7. Lucyna Says:

    @Jola w sumie taki bieg rzeczy ma swoje wady jak i zalety :)

  8. www.pptuu.net Says:

    Hey there! Someone in my Myspace group shared this website with us so I came to check it out.
    I’m definitely loving the information. I’m book-marking and will be tweeting this to my followers!
    Terrific blog and brilliant design.

  9. leon Says:

    Może dam przykład z życia. Ostatnio sprzedałem na Allegro coś 40-45 książek. Książek, które gdyby były dostępne pierwsze 50 stron na sieci, to bym nie kupił. I tak w ciągu ok 5 lat jestem 1000 PLN w plecy. Niestety do książek mam słabość więc je kupuję znacznie częściej niż gry czy filmy. W dobie bardzo agresywnej i wprowadzającej w błąd reklamy, ściągnięcie z sieci książki/gry/filmu jest sprawdzeniem “towaru” przed zakupem. Bo jeżeli normalny towar możemy zwrócić do sklepu jeżeli nie spełnia opisu (niezgodność towaru z umową), to niestety z książka/grą/filmem już tak zrobić nie możemy. Wobec czego tzw piractwo, wolna kultura czy jak to nazwać to nie jest odbieranie zarobku twórcy lecz ochrona interesu odbiorcy. Zresztą piraci i tak wydają więcej pieniędzy na coś co wcześniej ściągneli z sieci.
    http://di.com.pl/news/47014,0,Piraci_wydaja_wiecej_na_muzyke_i_filmy_-_przyznaje_raport_Ofcom.html

    Celowo w powyższym pominąłem muzykę. Tu youtube, torrenty wg mnie należałoby traktować jako reklamę. I zacząć zarabiać na koncertach. Np gdyby nie torrent to nie znałbym Jelonka i nie poszedł na 2 koncerty.

  10. Rafal Kosik Says:

    Jest zasadnicza różnica między rynkiem muzyczny i filmowym a książkowym. Ten ostatni jest znacznie mniejszy, bo przecież filmy oglądają wszyscy (w dowolnej postaci: kino, TV, płyta, plik) i muzyki też słuchają wszyscy w różnych sytuacjach: na koncertach, w knajpach, w radio. Tymczasem książka zawsze (OK, z nielicznymi wyjątkami) jest medium dla jednej osoby do przyjmowania w spokoju i bez udziału postronnych.

    Część widzów filmu zawsze kupi bilet do kina, część fanów zespołu kupi bilet na koncert. W przypadku medium książkowego nie ma tej formy. Spotkania autorskie się nie liczą.

    Ja nie chcę zawracać kijem historii. Diagnozuję tu pewien problem i wyciągam wnioski.

  11. Fileas Says:

    Mądrze napisane- na cenę książki oczywiście składa się koszt druku, ale główną wartością jest przecież TREŚĆ, która jest ta sama w internecie i na papierze.

  12. hlmi Says:

    Z taksówkarzem to akurat nie najlepsze porównanie, nawet w Pana książce, gdy kurs nie został ukończony, taksówkarz nie wziął pieniędzy (o ile pamiętam)…

    “zwyczajna chęć korzystania z cudzej pracy bez płacenia za nią, ewentualnie płacenia pod warunkiem, że książka się spodoba.”

    Problem jest chyba bardziej złożony, współczesne prawo własności intelektualnej jest nieprzystosowane do rzeczywistości, a na dodatek nierówno traktuje różnych twórców, np. wynalazca, żeby mieć ochronę, musi ponieść opłatę, a ochrona przysługuje mu tylko czasowo. Co więcej, jeśli swoje dzieło ujawni przed zgłoszeniem wniosku patentowego, traci prawo do ochrony, bo ono automatycznie wchodzi do domeny publicznej. Muzyk, czy pisarz dostaje ochronę defaultowo, bez konieczności rejestracji. Rozumiem, że sytuacja jest często inna, bo wynalazca z reguły pracuje na etacie w dużej firmie, ale nie zawsze. Dodatkowo, nie udawajmy, że prawa majątkowe twórcy są czymś naturalnym, danym przez niebiosa. Jest to konwencja, która istnieje od całkiem niedawna i ma za zadanie nie ochronę indywidualnego twórcy, ale zachęcenie do twórczości w społeczeństwie. Słowa “praca”, prawo do wynagrodzenia i tak dalej też są pewnymi sloganami. Moim zdaniem, jeżeli pisarze/muzycy chcą mieć ochronę, powinni za nią płacić, jak inne podmioty prawa własności intelektualnej. Pomijam już, że jak pokazują badania, często osoby najwięcej “piracące”, także najwięcej kupują. Ja np. kupiłem Sapkowskiego po zapoznaniu się z nim w wersji elektronicznej, gdyż za granicą, gdzie chwilowo przebywałem, tylko taka była dla mnie dostępna.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).