Opowiadania

Na obraz i podobieństwo

2003/12/18, Thursday

publikacja Science Fiction 33 (12/2003)

(fragment)

Science Fiction 33 (12/2003) - okładkaMniejszy monitor ożył i wyświetlił kiepskiej jakości obraz twarzy Craiga wewnątrz hełmu. Potem przez dłuższą chwilę widać było niebo i zwalniający rotor helikoptera. W końcu obraz ustabilizował się i wyostrzył po cichym kliknięciu oznaczającym wpięcie kamery do uchwytu na hełmie. Craig rozejrzał się omiatając kamerą monotonną okolicę. W końcu wycentrował obraz na plecach Briana zakładającego właśnie ciężki plecak ze sprzętem.
– Mam złe przeczucia… – powiedziała Lena
– Więc zachowaj je dla siebie – zgasił ją dowódca. (more…)

Wielki Błękit

2003/06/22, Sunday

publikacja Science Fiction 27 (06/2003)

(fragment)

Science Fiction 27 (06/2003) - okładkaW sklepie nie było gazety. Mariola kupiła tylko wczorajszy chleb. Gdy wyszła ze sklepu sprzedawczyni zamknęła drzwi na klucz, powiesiła karteczkę „Nieczynne do odwołania” i powiedziała, że jakby czegoś było potrzeba to będzie w kościele. Pół wsi już tam było.
Mariusz stał na tarasie i przez lornetkę obserwował dolinę. Nie zwrócił uwagi na odgłosy przygotowywanego śniadania.
– Coś tam widzisz? – zapytała w końcu przynosząc mu szklankę mleka i kanapki.
– Obok strumienia przewróciły się dwa świerki. Słyszeliśmy to w nocy. (more…)

Świat pralek

2003/04/03, Thursday

publikacja Flasher’s Home Page 2003

pobierz plik txt…

Kupiłem sobie pralkę z bajerami. Mili panowie przywieźli mi ją do domu i podłączyli w kuchni. Byłem bardzo szczęśliwy, że nie będę musiał szarpać się ze starą, przerdzewiałą i ciągle psującą się Wiatką. Moja nowa pralka miała na imię Ignis. Wyświetlała czas jaki pozostał do zakończenia prania, a gdy już skończyła, odgrywała melodyjkę i otwierała drzwiczki. Byłem szczęśliwy. Po dwóch dniach czar prysł i pralka – w końcu tylko maszyna – zaczęła normalną, ciężką służbę w moim domu. (more…)

Czy ktoś tu widział boga?

2003/03/28, Friday

publikacja: Fahrenheit 3/2003

Patrzyłem z góry na pogięte blachy wbitych w siebie samochodów. Jakaś pani nie zauważyła czerwonego światła, jakiś napaleniec nie zmieścił się w zakręcie, albo może zawiodły hamulce w zdezelowanej Skodzie. Kto wie… Niewiele było widać przez kłęby pary z pękniętej chłodnicy. Zatrzymywały się kolejne samochody, ktoś próbował zorganizować akcję ratunkową. Jeśli chodzi o mnie, było na to za późno. Unosiłem się coraz wyżej. Kilometr stąd widziałem zbliżający się ambulans i straż pożarną. Nieco dalej Justynę podgrzewającą obiad i nakrywającą do stołu. Dziś sama zje. Ma jeszcze godzinę spokoju. Potem się dowie. (more…)

Partyline

2003/03/07, Friday

publikacja Science Fiction 24 (03/2003)

(fragment)

Science Fiction 24 (03/2003) - okładka– Zadzwoniłam do pana, bo mam wrażenie, że zrozumie pan to co mi się przydarzyło. To może mieć związek z tym… porywaczem.
Dziewczyna była drobna, bardzo zgrabna i wysportowana – obcisłe ubranie, szary żakiet i spódniczka do kolan doskonale podkreślały figurę. Odgarnęła z twarzy pojedyncze kosmyki i spojrzała na Kruuza.
– Być może marnuję pana czas, ale jeśli już pan tu jest – proszę mnie wysłuchać.
Francuska knajpka była prawie pusta o tej porze. Kruuz i Mary Lou siedzieli przy jednym z kilku małych stolików wystawionych na chodnik wśród zielonych roślin doniczkowych. Słoneczne, ale chłodne południe zwiastowało bliski koniec lata.
– Nie bagatelizuję tego, co pani mówi – powiedział inspektor, gdy dziewczyna skończyła opowiadać.
– Ale mi pan nie wierzy?
– Nic pani nie widziała. Przeczucie to za mało. (more…)

Nowi ludzie

2003/02/27, Thursday

publikacja Nowa Fantastyka 1-2/2003
(fragment)

Nowa Fantastyka 1/2003 - okładkaNowa Fantastyka 2/2003 - okładkaGdy uniosłem wzrok ujrzałem policyjnego grava z włączonymi niebiesko-czerwonymi stroboskopami na dachu. Pojazdy wokół wcale nie zwalniały, jakby nie zauważając sytuacji. Holograficzny napis przed moją maską żądał, żebym natychmiast posadził pojazd na najbliższym lądowisku. Najpierw zrobiło mi się zimno, a chwilę potem gorąco. Zamknąłem pudełko i położyłem dłonie na sterach. Wrobią mnie w morderstwo… (more…)

Ilsa

2003/01/25, Saturday

publikacja: Esensja 1/2003

pobierz plik txt…

Ilsa wyciągnięta w fotelu patrzyła na gwiazdy. Jak co noc wyobraźnią leciała ku nim rozgarniając przestrzeń. Stawała się jedną z nich – świecącą zimno gwiazdą bez planet. Rozkładając ramiona zawisała z dala od zatłoczonych galaktyk. Rozpalała w sobie nuklearny ogień i rozpuszczając jasne włosy otaczała się żyjącą własnym życiem chłodniejszą koroną sypiącą gigantycznymi iskrami w końcu i tak powracającymi grawitacyjnym ssaniem. Emitowała promieniowanie we wszystkich znanych jej pasmach ze szczególnym upodobaniem dodając do tego mieszankę swobodnych elektronów, protonów i cząstek alfa. Wiatr słoneczny zwijał się wokół niej w spirale i odpływał sennie w dal gubiąc pamięć źródła. Wypalała się i zapadała w sobie aż zegar ścienny wskazujący dziesiątą w nocy z postaci czerwonego karła przywoływał ją do rzeczywistości. (more…)

Mgła

2002/11/18, Monday

publikacja Science Fiction 20 (11/2002)

(fragment)

Science Fiction 20 (11/2002) - okładkaKolejny dzień. Znów ta mgła. Niepokoi mnie. Po prawdzie nigdy nie lubiłem mgły. Zacierają się kontury, dźwięki rozchodzą się inaczej - czasem nie słychać tych bliskich, czasem znów odległe wydają się dochodzić zza najbliższego drzewa.

Adrian zdał sobie sprawę, że od pewnego czasu widzi coś dziwnego. Przez szczelinę pod drzwiami wejściowymi przepływała mgła. Zupełnie, jakby ktoś ją od zewnątrz wdmuchiwał. Zsunął się z łóżka odkładając zeszyt i zajrzał do dużej izby. Na środku, obok stołu sunąca przy podłodze mgła unosiła się formując kłąb sięgający niemal powały. Nie rozpływała się w powietrzu pozostając w ciągłym, powolnym ruchu. Chłopak uprzedził strach, który zaczynał kiełkować w jego umyśle. Zdjął kurtkę i machając nią rozpędził po całym pomieszczeniu nietrwałą chmurę. (more…)

Krew

2002/11/10, Sunday

publikacja Flasher’s Home Page 2002

pobierz plik txt…

„Krew”. Taki napis widniał na kogucie wieńczącym dach białego Poloneza ambulansu. Mogli napisać chociaż „transport krwi”, albo jeszcze lepiej, po prostu „ambulans”. Na samochodach firm pogrzebowych nikt nie umieszcza napisów „trupy”. Nie ma na nich nawet „transport trupów”. Nie chodzi o dezinformację, tylko o dobry smak. Wystarczy jakieś delikatne nawiązanie do mitologii greckiej, czy nawet zwykłe kalkomanie ze złotymi liśćmi. Po jaką cholerę na ambulansie transportującym krew pisać co przewozi? Kogo to interesuje? Ciarki tylko po plecach przebiegają. (more…)

Czarne Słońce

2002/09/24, Tuesday

publikacja Science Fiction 18 (9/2002)

(fragment)

Science Fiction 18 (9/2002) - okładkaSpała kilka godzin. Zregenerowała siły, ale jak wstała i tak czuła się dziwnie, nie wiedząc, czy jest noc, czy dzień. Ponieważ nie miała nic do roboty poszła na spacer po swoim poziomie. Stwierdziła przy tym, że na inne poziomy nie ma wstępu. Zwiedziła basen, mini-zoo, fitness club, wjechała windą do sali 0.1G mieszczącej się tuż obok doków, przegrała w kasynie 11 dolarów i na koniec usiadła na ławeczce w kopule widokowej udającej zakątek londyńskiego parku. Siedziała tam z godzinę wpatrując się w błękitną planetę i głęboką próżnię poprzetykaną odległymi słońcami. Powtórzyła swoją zabawę z dzieciństwa polegającą na próbie wyobrażenia sobie końca Wszechświata, lub jego nieskończoności. Z uśmiechem stwierdziła, że jak zawsze nie udawało się. Widziała kilka spadających gwiazd rysujących atmosferę jak szybkie cięcia skalpela, ale już nie powtarzała swojego życzenia. Wiedziała co zwiastują te małe błyski. (more…)

Bar

2002/09/09, Monday

publikacja: Flasher’s Home Page 2002

pobierz plik txt…

Bar, jak większość tego typu miejsc, był dosyć mroczny, ale w przeciwieństwie do większości tego typu miejsc nie był zadymiony. Wyjaśnić obydwie cechy można w prosty sposób: od miesiąca nie było prądu, a klientów od jakiś dwu tygodni. Poprawka: był jeden klient, do tego stały, ale nie palił. Pił za to dużo.
Bar miał ten duży plus, że znajdował się w suterenie. Nie było tu dużych okien przez które wpadałoby światło czy gwar miasta. Gwar miasta… jaki gwar miasta?…
– Wiesz co… – odezwał się stały klient znad szóstej szklanki szkockiej z colą.– Wcale nie zamierzam się zapijać na śmierć.
Był drobnym facetem pod czterdziestkę, już łysiejącym. Tania, szara marynarka wisiała na jego wąskich ramionach, jak na sklepowym wieszaku. (more…)

Wehikuł Czasu

2002/08/10, Saturday

publikacja Fahrenheit-Fantazin 2002

pobierz plik txt…

Laboratorium w willi Profesora, poniedziałek 17:43

Zdecydowanie najdroższym elementem urządzenia był niewielki reaktor atomowy mający stanowić źródło energii dla całości. Zajmował pół piwnicy wielkiej willi stojącej na peryferiach miasta. Podczas próbnego rozruchu woda w pobliskim kanałku niemal się zagotowała. Tak, chłodzenie wciąż było problem. Na jego rozwiązanie Profesor nie miał czasu. Został mu niecały tydzień na spłacenie pożyczki zaciągniętej u pewnego bardzo nieprzyjemnego faceta. Pożyczkę zaciągnął właśnie na reaktor. W grę wchodziły sumy tak duże, że opóźnienie spłaty, choćby jednodniowe, groziło w najlepszym razie szybką śmiercią. (more…)

Przeskok

2002/05/10, Friday

publikacja Science Fiction 15 (5/2002)

(fragment)

Science Fiction 15 (5/2002) - okładka

To była kobieta. Elegancko ubrana w jasnoszary kostium. Jej rude włosy pływały w powiększającej się szybko kałuży krwi. Wokół przybywało ludzi, ale nikt nawet nie próbował jej pomóc. Nie żyła.
– Nie mam pojęcia, skąd się tu wzięła – powtarzał w kółko stojący obok facet.
Piotr przekręcił głowę patrząc kobiecie w twarz. Jakby znajoma. Wyraziste rysy: wąski nos, ostra linia szczęki, brwi jak z rysunku technicznego… Trochę przypominała Gillian Anderson, ale była wyższa.
“Boże… Stoję nad trupem i zastanawiam się, do kogo jest podobny…” – pomyślał z niesmakiem. (more…)

Za dobre to zrobiliśmy

2002/04/10, Wednesday

publikacja Nowa Fantastyka 4/2002

(fragment)

Nowa Fantastyka 4/2002 - okładkaByło dobrze. Nawet bardzo dobrze. Jedyne czego teraz się bał, to poprawek klienta. Paradoksalnie jedyna nadzieja była w tym, że zostało tak mało czasu.
Nie umiał powiedzieć co dokładnie sprawiało, że spot wyszedł tak dobrze. Aktorzy nie byli świetni, bo ci świetni planują czas na miesiące wprzód, a nie siedzą pod telefonem. Scenariusz, zdaniem samego autora, pozostawiał sporo do życzenia, a scenografia została zmontowana w godzinę. Jedynie ekipa filmowa i sprzęt były bez zarzutu. Można było zastosować wszystkie efekty nie wymagające godzin pracy stacji graficznych.
Cóż zatem sprawiało, że banalny testymoniał był tak dobry? Banalna historia, banalne postacie i niebanalny fart.
„Boże – pomyślał.– Za dobre to zrobiliśmy. Za dobre dla tego bubla.” (more…)

Zastępniki

2001/11/10, Saturday

niepublikowane

pobierz plik txt…

Terapia laserowa, jak i wiele innych, okazała się bezradna wobec posuniętej tak daleko degeneracji mojego uzębienia. Wyrwanie wszystkich zębów i wstawienie w ich miejsce syntetyków było w wielu przypadkach niemożliwe. Ja byłem takim przypadkiem. Mocne zęby w słabych kościach to nierozsądne rozwiązanie, a wymiana kości przekraczała zdecydowanie moje możliwości finansowe.
Między mną a drzwiami z napisem “Dentysta” siedziała już tylko jedna osoba. Transfer z zastępnikiem nie był przyjemny, ale borowanie… to byłoby nie do zniesienia! Tak strasznie bałem się bólu! Wreszcie drzwi się otworzyły, a pacjent z wyrazem pełni szczęścia na twarzy wyszedł na zewnątrz. Paniusia obok mnie wstała i niepewnym krokiem ruszyła w stronę drzwi. Spojrzałem na jej pośladki, ale natychmiast z przerażeniem odwróciłem wzrok. Przecież ocenianie ludzi po wyglądzie było poważnym wykroczeniem, a tu mogły być kamery! (more…)

Pokoje przechodnie

2001/09/30, Sunday

publikacja: Nowa Fantastyka 9/2001

pobierz plik txt…

Nowa Fantastyka 9/2001 - okładka- Recesja, kochanie. Będziemy musieli przenieść kuchnię gdzieś do Petersburga, albo i dalej.
- A jak ktoś się włamie?
- Kuchnia w naszym standardzie nie ma okien.
- Petersburg… To straszne. Co powiedzą Stefańscy? Zaprosiliśmy ich przecież na sobotę.
- Nie muszą wiedzieć. Powiesisz na ścianie kalendarz z Manhattanem.
- No tak, masz rację, jak nie ma okien to kuchnia może być i na Marsie.
- Kochanie…
- Tak, Pysiu?
- Mars to inna planeta.
- Och, doprawdy?… Nie ma tam kuchni?
- Nie ma tam tlenu.
- Skoro tak mówisz. A… Pysiu?
- Tak, kochanie?
- Nie czytaj przy jedzeniu… Literki biegają ci po twarzy i nie widzę, gdzie się patrzysz.
- Patrzę się na te literki, kochanie. Czytam przecież.
Marian zerknął na żonę przez wiszące w powietrzu linijki tekstu i z kwaśną miną wyłączył gazetę. Literki spadły i wsiąkły w blat stołu. (more…)