Zamyślenia

To nie jest kraj dla bohaterów

2008/05/20, Tuesday

Dziadek Kasi podczas drugiej wojny światowej był więziony przez Rosjan w Kozielsku, gdzie nie stracił życia (uciekł z transportu do Katynia), ale za to stracił zdrowie. Po wojnie kombatanci zapisywali się do ZBoWiD-u, zrzeszającego polskich bohaterów wszelkich konfliktów zbrojnych. Wielu żołnierzy w 1945 roku wracało do kraju, będąc inwalidami. Związek miał im ułatwić życie w wielu jego sferach. Ów dziadek również chciał się zapisać, ale okazało się, że nie jest to możliwe bez poświadczenia nieprawdy – kazano mu zataić fakt, że był w Kozielsku. Nie chciał kłamać, więc do ZBoWiDu go nie przyjęto. Polska zostawiła swojego bohatera własnemu losowi. (more…)

Zakaz ryczenia w miejscach publicznych

2008/04/20, Sunday

O problemie palenia w miejscach publicznych chciałem napisać od dawna, ale nie mogłem się zebrać. Zmotywowała mnie ciekawa dyskusja, jaką prowadziłem ze znajomymi w knajpie. Dyskusja była wprawdzie na zupełnie inny temat, ale istotne jest to, że była co chwilę przerywana, bo połowa dyskutantów musiała wychodzić zapalić. W efekcie dyskusja się rozmyła. Nie będę jednak pisał o stratach, jakie powodują palacze na przykład w firmach, przez te ciągłe przerwy. Wprost przeciwnie, będę ich bronił. O co chodzi z tym ryczeniem, wyjaśnię za chwilę. Najpierw o paleniu. (more…)

Liberum Veto

2008/04/02, Wednesday

Kilka miesięcy temu celnicy z naszej wschodniej granicy ostatecznie uznali, że za mało zarabiają. Pewnie tak jest w istocie, nie mnie oceniać. Istotne jest to, że celnicy postanowili zablokować granicę. Tym samym wzięli na zakładników kierowców TIRów; uwięzili ich w gigantycznych kolejkach do granicy. Było mi szkoda kierowców, dopóki nie zachowali się równie nagannie, blokując przygraniczne drogi, biorąc na zakładników mieszkańców przygranicznych miejscowości i zmuszając między innymi dzieci do wielokilometrowych wędrówek po mrozie do szkoły. (more…)

Szowinista roku

2008/03/18, Tuesday

Janusz Korwin-Mikke otrzymał tytuł Szowinisty Roku 2007 przyznany przez tygodnik Wysokie Obcasy, przylepkę do Gazety Wyborczej. Ponoć sam o to prosił, zapewne ze względów autopromocyjnych.
Jasne, że JKM jest reliktem romantycznych czasów, za którymi każdy z nas gdzieś w głębi serca tęskni. Ale tych czasów już nie ma. Nie ma rycerzy w lśniących zbrojach, pojedynkujących się o wybranki serca, lub, bardziej fantastycznie (i mądrzej), wyrywających je metaforycznie ze smoczej niewoli. Dziś ciężko by to było zresztą przełknąć – przemierzasz pół poznanego świata, ryzykujesz życiem dla damy serca (smok ma wieeelkie zęby i zionie ogniem o temperaturze ponad 1100 st. C.) a potem ona, twa marcepanowa uratowanka, zagania cię do zmywania garów. Lipa i kupa. Gentlemani i rycerze zniknęli z rynku matrymonialnego dawno temu. Na prośbę feministek zostali wyparci przez otłuszczonych pantoflarzy, którzy nie ratują dam, ale za to godzą się zmywać. Cóż, każde dziecko wie, że smoków dawno już nie ma, a zmywania jest dość wciąż i wciąż. Poza tym, teraz o wybranki się nie pojedynkuje, tylko licytuje. (more…)

Walentynki

2008/02/14, Thursday

Valentine's Day Świat się zmienia, rośnie, gęstnieje i przyspiesza jednocześnie. Wielka sztuka, by w tym świecie nie zginąć, będąc małym kraikiem na granicy Europy. Polska stopniowo przestaje się liczyć jako kraj i naród. Albo rozpłyniemy się po tysiącu lat istnienia w shomogenizowanej kulturze zachodniej, albo zostaniemy skansenem, który zbankrutuje kulturowo. Trzecia droga, oczywiście lepsza od tamtych skrajnych, to unifikacja kulturowa z zachowaniem własnego charakteru. To jeden z powodów, dla których nie należy bać się walentynek. (more…)

Artyści

2008/01/09, Wednesday

Twórczość, artyzm, sztuka… Wszyscy artyści to prostytutki, a jedne są droższe, a inne są tańsze. Ktoś się oburza? Czemu? W czymże jest lepsze zaprzedawanie duszy od zaprzedawania ciała? Co się szybciej zużywa? Czym się różni agencja reklamowa od agencji towarzyskiej? Skalą zysków, chyba… (more…)

Czas równych mózgów

2007/10/03, Wednesday

I hitlerowcy i stalinowcy z całą premedytacją i planowo zabijali polskich profesorów, artystów, oficerów. Elita ginęła w niemieckich obozach koncentracyjnych i w rosyjskich łagrach. Dobiliśmy się sami, wysyłając najlepsze, ocalałe jednostki na Powstanie Warszawskie. A potem przyszedł socjalizm. (more…)

Na szczęście jest Kaczyński

2007/08/25, Saturday

To, co się dzieje, właściwie było zdeterminowane od momentu ogłoszenia wyników ostatnich wyborów. Wymiatanie fachowców następuje przy każdej zmianie warty, ale takiego nagromadzenia afer, przekrętów i wzajemnego gryzienia wewnątrz własnej sfory nie było nawet za SLD. (more…)

Ekonomia wiary

2007/08/20, Monday

Bóg jest potrzebny człowiekowi, bo zapewnia stabilny obraz świata o jasnych i przejrzystych wartościach. Ludzie potrzebują świadomości, że ktoś stoi za nimi i ich wspiera, że chroni przed niezrozumiałym i wrogim środowiskiem, że dba o porządek wszechrzeczy. Bóg jest odpowiedzią na pytania bez odpowiedzi. (more…)

Prawo autorskie

2007/08/12, Sunday

Pewnego razu przyjrzałem się dokładniej płycie DVD z wypożyczalni na rogu. Był tam napis „Nie do wypożyczania” (lub jakoś podobnie), bo oczywiście płyta, z której film obejrzy kilkadziesiąt co najmniej osób, powinna być droższa od tej, którą obejrzy tylko jedna rodzinka ze znajomymi. Tak nakazuje logika. (more…)

Metrosexualni paramężczyźni

2007/08/04, Saturday

Budzę się. Budzik różowy. Dzwoni. I niech nie dzwoni… Wyłączam przykry dźwięk pluszowym guziczkiem. Wstaję, zakładam pluszowe kapciuszki i szuram nimi do przedpokoju po pluszowym dywaniku. Łazienka, siusiu, zęby, buźka, golenie do zera, kremik na brodę, kremik pod oczy, kremik na szyję, kremik na dłonie. Szybki zerk pod pachę, czy nie odrosło? Nie, nic nie kiełkuje. Więc luz, wciąż jestem jazzy. Odrobina pudru na nosek. OK, nie za dużo; w końcu nie jestem homo. Jestem metro! Kawa bezkofeinowa i bułka bezglutenowa z masłem beztłuszczowym stawiają mnie na nogi. Wydepilowane. Nie wypada inaczej, ktoś może zobaczyć. (more…)

Szczęście

2007/07/15, Sunday

Czym jest szczęście? Szczęście to butelka zimnego piwa, odnaleziona niespodzianie za garnkiem kapuśniaku w kącie lodówki, gdy sklep na rogu już dawno zamknięty. To pierwsze co mi przyszło do głowy, gdy zadałem sobie to pytanie. Trochę to jednak głupia i płytka definicja. Czym więc jest szczęście na (nieco) mądrzejszy sposób? Motywatorem, który pcha nas do działania, albo lepiej tym, co nas czeka, gdy poprawnie wykonamy zadanie. Ale czy to naprawdę aż tak proste? (more…)

Polskie kino

2007/04/18, Wednesday

Nigdy wcześniej nie zasnąłem w kinie. Poważnie. Zdarzyło mi się to pierwszy raz w zeszły czwartek. Pod tym względem film „Szklane usta” Lecha Majewskiego jest filmem szczególnym i zapamiętam go na dłużej. Właściwie „Szklane usta” to videoinstalacja przemontowana w film pełnometrażowy. To, co może być ciekawe w odbiorze jako krótka forma, po sklejeniu w dziewięćdziesięciominutowy polimer, staje się niestrawne dla znakomitej większości widzów. To trochę jakby skleić ze sobą pięć kotów i chcieć otrzymać rysia. Poza garstką ludzi, nazwijmy ich na potrzeby tego textu hiperelitą intelektualną, nikt nie ma szansy odebrać poprawnie tego filmu. Nie chodzi nawet o jego zrozumienie, bo to się daje zrobić, ale raczej o odczucie tego, co wyemitował z siebie twórca. (more…)

Kiedy zaczyna się człowiek?

2007/04/03, Tuesday

6% człowieka Czy zauważyliście, że wszyscy, którzy rozmawiają o ochronie życia poczętego, już się urodzili? (more…)

Ściemnianie przykładem

2007/03/08, Thursday

Typowy błąd rodzica: ściemnianie przykładem, miast świecenia przykładem. Gdy Jaś czegoś nie dosłyszał, mówił „co?”. Systematycznie tłumaczyłem mu, że mówi się „słucham?”, a nie „co?”. Przykład, jak z komedii Barei. Po jakimś czasie Jaś przyłapał mnie na tym, że ja też mówię „co?” zamiast „słucham?”. Przestałem mu zwracać uwagę. (more…)

Wierność

2007/02/25, Sunday

Caban na schodach Ile są warci przyjaciele, możesz się łatwo przekonać, dzwoniąc do nich o drugiej w nocy z pytaniem, czy pomogą ci zakopać trupa w lesie. Sądzę, że mam paru takich, którzy powiedzą, że umyją tylko zęby, narzucą płaszczyk na piżamkę, wezmą z piwnicy łopatkę i jadą. Albo tylko mi się wydaje… (more…)

Zielony Śmierdziel

2007/02/15, Thursday

Zielony śmierdziel Zielony Śmierdziel w terminologii dziecięco-okrutniczej oznacza owada, który normalnie jest zielony, a po rozgnieceniu śmierdzi. Z punktu widzenia dziecka życie owada dzieli się te właśnie dwa etapy. (more…)

Walentynki w przekroju

2007/02/12, Monday

Serce to zwykła pompa hydrauliczna, a miłość to nic ponad ewolucyjnie wykształconą metodę utrzymania samca i samicy w związku na tyle trwałym, żeby ich mały replikant (dziecko) zdążył się usamodzielnić. (more…)

Problemy i przemijanie

2007/02/08, Thursday

Rafał Kosik Siedzę w spokojnym domku w górach i usiłuję pisać czwartą część „Felixa, Neta i Niki”. Problemy miały zostać w Warszawie i zwalić mi się na głowę hurtem dopiero po dwóch tygodniach, kiedy planowałem wrócić. Niestety istnieją nowoczesne technologie, których głównym zadaniem jest dostarczanie problemów o każdej porze i w każde miejsce. (more…)

Nie rozumiemy się nawzajem

2007/02/01, Thursday

Wypowiadam te same słowa, które Ty słyszysz. Jednocześnie co innego chcę przekazać, a Ty co innego odbierasz. Czy ja źle mówię, czy Ty źle słuchasz? (more…)