Podróże

Notting Hill Carnival

2015/09/01, Tuesday

Notting Hill CarnivalTak, jestem trochę niewyspany. Przyczynę widać na zdjęciu, i nie mówię tu o panu w czapce z własnych włosów (że tam był, zobaczyłem dopiero na zdjęciu). Ta wieżyczka z głośniczków stanęła trzy metry od naszej furtki i nie stanęła tam dla ozdoby. O tym, że Notting Hill Carnival jest drugą pod względem wielkości imprezą tego rodzaju na świecie (po karnawale w Rio) dowiedziałem się nieco za późno. (more…)

Notatki nowojorskie 10

2015/08/10, Monday

Amerykanie mają wdrukowane w mentalności coś takiego, co można by nazwać niedbałością o detale. Ważne, żeby działało. Z drugiej strony można by to nazwać myśleniem kompleksowym bez wgłębiania się w nieistotne niuanse. Widać to najlepiej na przykładzie samochodów osobowych – w porównaniu z europejskimi wyglądają jak wersje robocze. Charakteryzuje je gorsza jakość materiałów wykończeniowych i mniej precyzyjne spasowanie elementów i ogólnie rozumiana toporność. Przekonałem się o tym w wyniku decyzji o zwiedzeniu części Wschodniego wybrzeża w roli kierowcy. Uwaga, to już ostatni wpis Notatek Nowojorskich. (more…)

Notatki nowojorskie 9

2015/07/15, Wednesday

Chyba najtańszą formę pożywiania się w Nowym Yorku oferują uliczne budki/przyczepy/busy z hotdogami i mniej lub bardziej dziwnymi potrawami, które łączy to, że da się je zjeść w biegu. Dań tych jest wiele, a wszystkie ociekają kaloriami, czego plusy zapewne daje się odczuć w zimie. Ja w lecie ich nie odczułem. Wybór dań, głównie opartych na koncepcji kanapki, jest całkiem spory. I są to rzeczy nieoczekiwanie smaczne, choć zjedzenie ich bez ubabrania się tymi kaloriami jest bardzo trudne. Podobnie jak w przypadku polskiego kebaba, jakby Ci tego nie zapakowali, i tak przecieknie. (more…)

Notatki nowojorskie 8

2015/06/15, Monday

Pamiętacie youtubowy filmik, w którym ubrana w obcisłe legginsy antypatyczna laska lezie przez dziesięć godzin w dziwnych porach przez najgorsze dzielnice NY, co by udowodnić, ile razy zostanie zmolestowana? Wnioski płynące z tego filmu mogę potwierdzić – otóż można łazić w dowolnej porze, w dowolnym stroju i w dowolnym miejscu Nowego Yorku, robić z siebie debila, i mimo to nie zostać nawet dotkniętym palcem. Bo tak to wygląda, NY jest generalnie bardzo bezpiecznym miastem. Zdecydowanie mniej bezpiecznie czułem się w Nicei, na przedmieściach Paryża albo w Lublinie. Oczywiście jest pewne małe ale… (more…)

Notatki nowojorskie 7

2015/05/20, Wednesday


Zwykle reklamy outdoorowe wkurzają ludzi, bo zasłaniają widok i psują przestrzeń miejską. W wielu polskich miastach te reklamy są wręcz barbarzyństwem. Moim zdaniem np. Zakopane i całe Podhale traci masę pieniędzy od potencjalnych turystów przez ten pieprznik reklamowy, który stara się, jak tylko może, zasłonić każdemu widok na Tatry. Ale nie musi tak być. Reklama zewnętrzna może współtworzyć przestrzeń miejską. Jest jednak kilka warunków, z których pierwszym i najważniejszym jest ten, że billboardu nie może projektować wnuczka właściciela firmy, tylko dlatego że umie w Corela. (more…)

Notatki nowojorskie 6

2015/04/08, Wednesday

Nowy York
Tatuś na rowerze z jednokołową przyczepką, w której siedzi dziecko i również pedałuje, bo przyczepka ma napęd; mama z kilkuletnią córką na jednej hulajnodze; nastolatka na step-rowerze (czyli mobilnym stepperze); stuosobowa grupa rolkarzy; do tego rowery poziome, hulajnogi, zwykłe wrotki i parę innych pojazdów realizujących różne sposoby poruszania się. Siedzę sobie na ławce koło Metropolitan Museum, konsumując hot doga, i patrzę na to spocone ludzkie zoo, czując jak mi brzuch rośnie. Na szczęście nadjeżdża wreszcie amerykański ponton na wózku akumulatorowym i znów mogę się poczuć szczupłym i wysportowanym. (more…)

Notatki nowojorskie 5

2015/03/13, Friday

Nowy York
Znowu obtrąbił mnie maszynista za filmowanie jego wielkiej błyszczącej dżdżownicy. Ale cóż ja mam zrobić, skoro te pociągi z nierdzewnej stali wyglądają tak przeindustrialnie? Nie mogę się powstrzymać. I jak one pięknie kontrastują z tym całym syfem na peronach i torowiskach. Żeby warszawskie metro zaczęło tak wyglądać, trzeba by co dziennie przez kilka lat wylewać na każdy metr kwadratowy peronu wiadro pomyj, wdeptywać je tysiącami podeszew i przypalać petami, żeby się wszystko dobrze wchłonęło. (more…)

Notatki nowojorskie 4

2015/02/11, Wednesday

Nowy York
Ciekawe w NYC, a pewnie i w całych Stanach, jest podejście do BHP. Z jednej strony w USA jest coś około miliona prawników i każda instrukcja obsługi kuchenki mikrofalowej zawiera wzmiankę o tym, żeby nie suszyć w niej włosów ani dzieci, a z drugiej… otwarta klapa magazynowa w chodniku – spoko. Nieizolowany włącznik światła wewnątrz łazienki – spoko. Metalowy, nieizolowany, nieuziemiony włącznik metalowej lampki tuż nad umywalką – również spoko. A jeśli już jesteśmy w łazience, w którą stronę odkręca się wodę w prawdziwie polskim kranie? Clockwise czy counter clockwise? Teraz jakoś nie mogę sobie przypomnieć, ale wiem, że w Stanach cały czas się myliłem. (more…)

Notatki nowojorskie 3

2014/12/11, Thursday

Nowy York

Nie można, po prostu nie można zwiedzać Nowego Yorku, z pominięciem punktu Empire State Building. Dopiero stamtąd dobrze widać skalę miasta, które stając się gigantem, nie zamieniło się w molocha. Wieżowców wysokości porównywalnej z warszawskim Marriottem jest tu kilkaset i dopiero z góry widać jednocześnie ich różnorodność i kontrastujące z nim uporządkowanie, wynikające z prostokątnej siatki ulic. I naprawdę, po prostu nie można pominąć Empire State Building. (more…)

Notatki nowojorskie 2

2014/09/11, Thursday

Nowy York, Lower Manhattan

Cały Manhattan został kupiony przez Holendrów od lokalnych Indian za równowartość 24 dolarów. Inflacja sprawia, że być może wartość zakupu dziś wydaje się nieco zaniżona, ale pamiętajmy, że tamte 24 dolary teraz byłyby warte co najmniej 300. Za to już można się nieźle natrąbić w najlepszej knajpie w okolicy. I tak sobie zapewne pomyślał wódz Wielki Kac (albo jakoś podobnie), sprzedając kawał zbędnego lasu na podmokłym półwyspie. Powstał Nowy Amsterdam, po czym Holendrzy spartolili parę spraw i zarząd nad okolicą (a dokładniej - większością kontynentu) przejęli Brytyjczycy. Patrząc z perspektywy dzisiejszego świata, był to wyjątkowo szczęśliwy ciąg wydarzeń. (more…)

Notatki nowojorskie 1

2014/08/08, Friday

Nowy York

Przez ostatnie dni nie mogłem się skupić na pracy i głównie przeglądałem stare zdjęcia. Przy okazji postanowiłem zebrać i posegregować te z wyprawy do USA sprzed dwóch lat. Uporządkowałem też notatki z podróży, które we fragmentach i chaotycznie wrzucałem w różnych miejscach i w różnym czasie. To jest już najwyższa pora, by je opublikować we względnym porządku. Cofamy się zatem teraz o dwa lata. Dziś pierwsza część. (more…)

Phuket

2014/02/24, Monday

Maczuga na wyspie Jamesa Bonda
Do smrodu Azji przyzwyczajasz się średnio po 24 godzinach. Nazywasz to już zapachem. Potem przestajesz zauważać. A po powrocie Ci tego brakuje.

Phuket to tajlandzka (nie tajska) wyspa na południe od Bangkoku. Głównym źródłem utrzymania mieszkańców jest oczywiście turystyka. Phuket kojarzy się z dzikimi libacjami i orgiami po blady świt. No niestety, takich miejsc nie zwiedzaliśmy. Okazuje się, że nawet tam można znaleźć miejsce ciche, spokojne i sprzyjające wypoczynkowi biernemu przerywanemu pracą twórczą. Komentarze na stronie z ofertą pewnego hoteliku na jednej z wysepek tuż obok Phuket bardzo nas zachęciły. Turyści rosyjscy napisali tam „Skandal, nic się nie dzieje, nie ma co robić. Tu nie ma nawet telewizora”. I już wiedzieliśmy, że to miejsce jest dla nas wymarzone. (more…)

Hamburg

2013/08/26, Monday

Hamburg Hamburg nie zrobił na mnie jakiegoś szczególnego wrażenia, może z wyjątkiem portu, który jest gigantyczny. To drugi co do wielkości (po Rotterdamie) port Europy, a jednocześnie miasto trzykrotnie mniejsze od Warszawy. Pod koniec II Wojny Światowej Hamburg został niemal kompletnie zniszczony. Ocalałe domy starówki da się policzyć na palcach trzech rąk. Miasto zostało więc odbudowane niemal od zera i trzeba przyznać, że zrobiono to z głową. To znaczy z niemiecką głową – wyszło z tego miasto hiperniemieckie, uporządkowane i poprawne bardziej niż Berlin, z przemyślanym i bardzo sprawnym systemem komunikacji. Może się podobać, ale ja nie mógłbym tam mieszkać. (more…)

Bangkok (5)

2013/05/23, Thursday

Durian - najbardziej śmierdzący owoc świata
Azja to jeden z siedmiu najciekawszych pod względem kulinarnym kontynentów świata. Banany prosto od krowy smakują lepiej niż te z automatycznych dojrzewalni w Zgorzelcu. To oczywiste. Tam owoce regionalne smakują bardziej. Jakby odparować z nich nadmiar wody i zostawić esencję. Z przeskalowania smaku mandarynki muszę określać jej smak jako „orzechowy” – wcale nie dlatego, że smakuje orzechowo, tylko do opisania jej hipersmaku już nie wystarcza stopni pomarańczowości. Analogicznie: pomyśl sobie „biały” a potem pojedź do Arktyki i szukaj nowego słowa. (more…)

Bangkok (4)

2013/05/05, Sunday

Bangkok
PAP – Permanentna Azjatycka Prowizorka. Widać ją na każdym kroku. Linie energetyczne w supłach, zwojach, gdzieniegdzie pobieżnie okręcone izolacją, wiszą na słupach lub nawet gałęziach drzew. Miejscami zwisają półtora metra nad ziemią i trzeba się schylać, żeby nie dotknąć 380V. Chodniki wzdłuż ulic czasem są, czasem ich nie ma, a czasem nawet jeśli są, to są kompletnie zastawione straganami. Nikomu nie przeszkadza budka telefoniczna, którą trzeba obejść przez parking pod hotelem. A jeżeli wejdziesz na ruchliwą ulicę, by ominąć spontaniczną doniczkę z palmą, to nikt cię nie obtrąbi, tylko ominie jako kolejny element ruchu ulicznego. (more…)

Bangkok (3)

2013/02/17, Sunday

Bangkok
Bangkok to miasto prawie trzy razy większe od Warszawy. Architektura czasem bywa ładna, czasem brzydka. Za to założenie urbanistyczne niemal zawsze sprawiają wrażenie… jakby ich nie było. Urbanista ograniczył się do wytyczenia dróg i dalej sobie radźcie. Budynki, nawet jeśli każdy z osobna ładny, razem wyglądają jakby znalazły się obok siebie przypadkiem, jakby nawtykano je w bezpańską ziemię bez żadnej koordynacji. Wrażenie chaosu potęguje obstawienie nowoczesnych gmachów kolorowymi straganami, a szklane wieżowce strzelające w niebo spomiędzy rozpadających się ruder wręcz przygnębiają. Wiadukty kolejki nadziemnej SkyTrain nadają Bangkokowi wygląd miasta z filmów złotej ery SF. Blade Runnera można by tu kręcić bez dodawania scenografii i efektów komputerowych. Miejscami nad jezdnią są trzy poziomy wiaduktów, wliczając w to chodnik dla pieszych, na który nie ma miejsca na poziomie zero. Ponad tym wieżowce, poniżej slumsy. Wszystko na raz mieści się w kadrze. (more…)

Bangkok (2)

2013/02/04, Monday

Bangkok
Straszono mnie namolnością Azjatów, tymczasem Tajowie są softowi nawet w porównaniu z żoliborskimi żulami. Wiadomo, że w państwie żyjącym z turystyki lokalsi będą traktować przyjezdnych jak chodzące bankomaty, a jednak nagabywanie na bazarach, pod restauracjami i postojami taxi mieści się w granicach naszej europejskiej przyzwoitości. Jest to bardziej naciąganie proszące a nie cwaniakujące oszukiwanie. Innymi słowy, wiesz, kiedy jesteś robiony w bam-bam. (more…)

Kopenhaga zimą

2013/01/06, Sunday

Kopenhaga zimą
Kopenhaga zimą to przygnębiające miejsce. Słońce z wysiłkiem gramoli się po niebie, przetacza po dachach domów i zaraz spada pod ziemię. Dla ludzi żyjących rytmem sowy oznacza to, że cały dzień to trzy niespecjalnie jasne godziny. Nie jest nawet zimno, bo klimat tam morski, ale wilgoć wysysa z człowieka całe ciepło. Zawsze porównuję miasto, w którym jestem pierwszy raz z miastami już mi znanymi. Kopenhaga wygląda jak mix Maastricht i Hamburga, jego starszej, nieprzemysłowej części. Mimo że Kopenhaga jest stolicą, nie sprawia wrażenia metropolii. Nie ma tam rozmachu, dominant architektonicznych ani kontrastujących z nimi reprezentacyjnych przestrzenni czy szerokich alei. Monumentalizm minus dziesięć. (more…)

Bangkok (1) pierwsze wrażenia

2012/12/11, Tuesday

Bangkok
Air France to europejskie brakujące ogniwo między tanimi liniami a British Airways. Na śniadanie dają mikro croisante i wodę w kolorze herbaty, a kapitan mówi po francusku. Potem powtarza to samo po angielsku, ale ten angielski też jest po francusku, z wyjątkiem zapowiedzi lądowania na lotnisku „czopina” w Warszawie. Dopiero po przesiadce do Jumbo Jeta robi się przyzwoicie. Po siedmiu godzinach od startu w Warszawie… minęliśmy Warszawę. Sporym łukiem, ale jednak. A mogłem brać Finair i byłoby przez Helsinki – znacznie bliżej niż przez Paryż. Albo brać LOT i w ogóle by nie było problemu, bo Lot nie lata do Bangkoku. (more…)

Muzeum Historii Naturalnej w 3D

2012/08/14, Tuesday

Muzeum Historii Naturalnej w 3D Użyłem sprzętu za kilka milionów dolarów, przekupiłem strażników w American Museum of Natural History i w nocy udało mi się wykonać kilkanaście niepowtarzalnych zdjęć 3D tamtejszych eksponatów. Następnie wypasionym komputerem z użyciem mocy obliczeniowych serverów MIT-u przetworzyłem zdjęcia tak, że można to 3D obejrzeć na ekranie 2D. Wystarczy zrobić zeza i ewentualne przekrzywić nieco głowę. Sugeruję robić częste przerwy, żebyście potem nie wpadali na zduplikowane elementy otoczenia w świecie rzeczywistym. (more…)