CanteenShop Stainless Steel Canteen

Ta nazwa jest nieco masłomaślana, więc ją rozszyfruję. CanteenShop to amerykańska firma produkująca i sprzedająca sprzęt survivalowy, a Stainless Steel Canteen to jeden z ich własnych produktów - manierka ze stali nierdzewnej. W Europie trudno ją kupić, więc mój egzemplarz sprowadziłem z USA. Warto było się tak starać? Owszem, zaraz wyjaśnię dlaczego. Ale ostrzegam, niezainteresowanych tematem ten wpis zanudzi.

Manierek, czyli bidonów, czyli butelek jest cała masa rodzajów, a większość niestety plastikowa. Nawet plastik wolny od rakotwórczego związku BPA (Bisfenol A) jest gorszy od metalu pod wieloma względami. Metalowych butelek też jest spory wybór, przy czym większość jest aluminiowa. Butelki SIGG (nie licząc linii Steel Works) i ich liczne tańsze podróby i tak są od wewnątrz pokrywane ochronną warstwą plastiku. Oczywiście aluminium niepokryte plastikiem byłoby jeszcze gorsze. Przewaga butelki z dobrej stali kwasoodpornej to przede wszystkim całkowita odporność na rodzaj i temperaturę przechowywanego napoju. W butelce stalowej można również wodę gotować i nie zaszkodzi to ani wodzie, ani butelce. Tutaj trzeba wspomnieć o butelkach stalowych, które mają plastikowe gwinty, jak np. Camelbak Eddy, lub izolację termiczną w postaci podwójnych ścianek (Klean Kanteen Insulated). Próba zagotowania wody w obydwu przypadkach nie skończy się dobrze.

Możliwość zagotowania wody to oczywiście zaleta dla nielicznych (w tym dla mnie). Nie to, żebym nie miał w domu czajnika, mam na myśli zastosowania outdoorowe. Nawet tam jest to rozwiązanie raczej awaryjne, bo wodę lepiej gotować w kubku, niemniej warto mieć możliwość zrobienia tego również w butelce. Aha, no właśnie. To nie jest odpowiednia butelka na siłownię czy jogging. Jej przeznaczeniem jest turystyka i to taka dla bardziej zaawansowanych konserwatystów, bo waży ta butla całkiem sporo, a z kubkiem, pokrywką, podstawką-kuchenką i jakimś rodzajem palnika zbliża się do wagi małej cegiełki. Skompletowałem taki zestaw jako minimalistyczny cook set jedno-dwuosobowy. W tej roli sprawdza się nieźle.

CanteenShop Stainless Steel Canteen w założeniu twórców miała być lepszą (i droższą przy okazji) alternatywą dla standardowej amerykańskiej manierki USGI, którą kojarzy chyba każdy zainteresowany tym tematem. Oryginał jest wygodny w użyciu i trwały, ale jednak plastikowy (są też modele aluminiowe). Przewaga konstrukcji CanteenShop jest więc oczywista - to pancerna butelka o pojemności 1.3 litra (w USGI mieści się litr) z szerokim otworem wide mouth, który ułatwia np. wrzucanie kostek lodu czy czyszczenie. Kubek do tej manierki ma ponad 0.7 litra, co oznacza, że na raz pomieści zawartość butelki wina :) Pewnym minusem jest brak kompatybilności z większością akcesoriów do oryginału, w tym kultowych pokrowca i kubka, których rodowody sięgają drugiej wojny światowej. To jednak można przeboleć. Kompatybilność w drugą stronę jest zachowana.

Oczywiście można zaopatrzyć się w nowocześniejsze rozwiązania typu Jetboil czy MSR Reactor (nie testowałem ich, nie znam się, nie wypowiem się), ale jak wspomniałem, CanteenShop oferuje rozwiązania dla zaawansowanych konserwatystów. Plusem jest to, że z braku jakiegokolwiek kupnego paliwa, bez problemu da się użyć np. połamanych patyków. Choć będzie potem trochę czyszczenia z sadzy.

Przeglądając w sieci recenzje tego systemu, spotkałem się z zabawną wypowiedzią pewnej humanistki, która zastanawiała się, po co pośrodku butelki jest ten dziwny poziomy karb. Czyżby dla wzmocnienia? Nie, on na pewno nie jest tam dla wzmocnienia - to wynik ograniczeń niskoseryjnej produkcji. Po prostu taniej jest wytłoczyć dwie połówki i je zgrzać, niż wykonać jedną bezszwową wytłoczkę. Przy bliższym oglądzie butelki wychodzi „garażowatość” produkcji, bo zakończenie otworu stanowi dość prymitywnie podwinięta do środka blacha, brakuje kołnierza pod gwintem, a sam gwint jest wytłoczony tak słabo, że niemal symbolicznie.

Wróćmy na moment do „garażowatości” wykonania. Załomy po wewnętrznej stronie karbu i pod otworem stanowią potencjalne miejsce osadzania się brudu. Jednak praktyka pokazuje, że nie stanowi to problemu. Gorzej z samym gwintem. Teoretycznie ma średnicę taką samą jak w Nalgene, Klean Kanteen czy Sigg, ale słabe przetłoczenie gwintu powoduje, że nie da się na tę butelkę nakręcić żadnej standardowej nakrętki typu wide mouth. Brakuje mniej niż dwóch milimetrów. Nakrętka dołączona do butelki nie wydaje mi się jakoś specjalnie trwała ani wygodna, a co gorsza nie występuje jako część zamienna nawet u samego producenta.

Trzeba było coś z tym zrobić, czyli najlepiej dopasować gwint do standardowych nakrętek np. Sigg. Problem okazał się sporym wyzwaniem technologicznym, bo różnica średnic rzędu dwóch milimetrów nie pozwalała na zwykłe wklejenie gwintu „pożyczonego” z innej butelki. Wpadłem na pomysł wykonania spirali z drutu o średnicy 2 mm i wklejenia go w istniejący gwint. Próby ze szprychą rowerową i dostępnymi na rynku klejami zakończyły się fiaskiem. Sięgnąłem więc po drut mosiężny i lut srebrny (bezpieczny w kontakcie z żywnością). Jednak posiadany przeze mnie palnik okazał się zbyt słaby do podgrzania do równej temperatury 232 st. C całego obwodu gwintu. Wreszcie zwróciłem się do specjalisty metaloplastyka, który w przystępnej cenie wykonał gwint z mosiężnego prętu 1.8 mm przylutowanego srebrem (temp. topnienia 962 st. C). Prócz wytrzymałości mechanicznej daje to również wysoką wytrzymałość termiczną. Gdyby ktoś miał podobne problemy pierwszego świata, to mogę polecić sprawdzonego metaloplastyka.

Po przerobieniu nakrętki Sigg, czyli wymianie standardowej uszczelki na silikonowy o-ring od… kranika piwnego kega, nagle cała butelka stała się znacznie bardziej użyteczna. Na większości zdjęć poniżej butelka jest pokazana już z nową nakrętką. Nie da się ukryć, że jest wyraźnie większa od pierwowzoru USGI. Wydaje mi się, że brytyjski system Crusader jest bardziej ergonomiczny, jednak tam mamy do dyspozycji jedynie plastikowe butelki.

Sam kubek również wymagał poprawek w systemie zapinania uchwytu. „Garażowatość” produkcji objawiała się niedogięciem wszystkich elementów, co mogło skończyć się nawet wylaniem całej zawartości kubka, jeśli komuś przyszłoby do głowy potrząsać nim intensywnie - zapięcie miało tendencję do rozpinania się. Na szczęście mózg, kombinerki i minuta wystarczyły, by zniwelować zagrożenie.

Po lekkim ściśnięciu kubka przykrywka ładnie się na nim klinuje (oczywiście nie hermetycznie), co pozwala bezpiecznie przenosić w środku np. palnik spirytusowy, paliwo stałe, saszetki z kawą/herbatą lub cokolwiek, co się zmieści. W takim wypadku, butelka musi podróżować obok.

Porównanie z wielkoseryjnymi butelkami nieizolowanymi Sigg, Nalgene, Klean Kanteen czy innymi, nie daje jednoznacznej odpowiedzi, która jest lepsza. Z cała pewnością nerkowaty kształt daje przewagę w pakowaniu lub wygodzie noszenia np. w torbie naramiennej, czy nawet zwykłego trzymania w dłoni (Nalgene jest dla mnie ciut za duże, więc dla kogoś o mniejszych dłoniach będzie za duże tym bardziej). Z drugiej strony ogranicza stosowanie niededykowanych akcesoriów. Istnieje jednak niepodważalna przewaga zestawu CanteenShop. Sigg nie robi kubków, a Klean Kanteen robi kubki, które… nie pasują do ich własnych butelek. Jedynie ich litrowa butelka ma tę samą średnicę, co litrowa butelka Nalgene i pasują do nich kubki Tatonka i SGI. Niestety nie istnieją do nich pokrywki (ja musiałem takową wykonać sam). Można kombinować i dopasowywać elementy zestawu u innych producentów, ale jest to kłopotliwe. Tak więc niepodważalną przewagą zestawu CanteenShop jest jego kompletność - w jednym opakowaniu mamy wszystko, czego potrzeba (butelka, kubek, pokrywka, kuchenka, paliwo).

Z rzeczy do zrobienia na przyszłość: wymiana pokrowca na czarny i chociaż w minimalnym stopniu izolowany, oraz zastosowanie mojej własnej kuchenki turystycznej, która ma co najmniej o 1/3 większą wydajność i zdecydowanie większą odporność na wiatr.

Bardzo nie chce mi się opisywać tych wszystkich zdjęć poniżej i grupować ich w porządku tematycznym. Podpiszę tylko niektóre, a Wy domyślicie się, o co chodzi w pozostałych, OK? Obiecuję, że zaoszczędzony czas przeznaczę na twórczość literacką.


Udostepnij
Glodne Slonce

10 Responses to “CanteenShop Stainless Steel Canteen”

  1. A. Says:

    Takie pytanie: Był pan w harcerstwie? :D

  2. Rafal Kosik Says:

    Nigdy.

  3. Nino Says:

    Czy opowie nam Pan w jaki sposób zainteresował się pan Survivalem? A jeśli już Pan to kiedyś robił mógłbym prosić o link?

  4. Rafal Kosik Says:

    Trudno powiedzieć. Chyba po raz pierwszy tata mnie tym zainteresował, z tym że był to taki survival po części wynikający z realiów życia w PRL-u. Odkąd pamiętam, mieliśmy w domu zapas konserw, zestaw narzędzi, a na wszelkie wycieczki braliśmy rzeczy, które mogły się przydać, gdyby zmieniła się pogoda, albo trzeba było zostać gdzieś dłużej.

    Po raz kolejny przypomnę, że jestem bardziej teoretykiem niż praktykiem takiego dosłownego survivalu w rozumieniu Beara Gryllsa.

  5. Nino Says:

    Dziękuję za odpowiedź ;)

  6. Tomasz Says:

    Po przeczytaniu to taka recka o drogim zestawie dla hipstera. Niewiele ma wspólnego z survivalem, a raczej jaraniem się z powodu markowego i unikatowego sprzętu, który i tak trzeba przerabiać z pomocą metaloplastyka. Z resztą użyty termin jak “rozwiązania dla zaawansowanych konserwatystów” mówi sam za siebie. Dodatkowo przestrzeganie przed “plaskiem” (rozumiem że chodzi o tworzywo sztuczne - warto było by napisać co to za tworzywo) oraz “szkodliwym” glinem, z którego są wykonane niektóre naczynia, świadczy o bezkrytycznej postawie autora w rozumieniu forsowania pseudonaukowych prawd dla właściwego urobienia opinii publicznej. Taka to prawda, jak ta, że mężczyznom po korzystaniu/piciu z Nalgene wyrosną piersi. Nie mniej lut cynowy już jest bezpieczny w kontakcie z żywnością mimo faktu że zawiera ołów. Proponuję zatem na przyszłość skupić się nad wykonaniem recenzji bez niepotrzebnych wycieszczek i dywagacji.

  7. Rafal Kosik Says:

    1. Przecież napisałem, że chodzi konkretnie o BPA czyli Bisfenol A (którego zresztą plastikowe butelki Nalgene nie zawierają).

    2. Glin ma przykrą właściwość odkładania się w organizmie i zmienia smak, więc lepiej go unikać.

    3. Lut jest srebrny nie cynowy. Cynowy to bym sobie mógł sam zrobić.

    4. I owszem jest to fajny zestaw, który nie miał okazji być wykorzystany survivalowo, natomiast przydaje się podczas zwykłych wycieczek.

    5. Ale żeby aż… hipsterski ? ;)

  8. Tomasz Says:

    1. BPA to silnie przejaskrawiona i rozdmuchana sprawa dla celów marketingowych, a dotyczy tak na prawdę dzieci, a dokładniej dziewczynek.
    2. Interesujące… ale niestety mało faktów z tym alu, a więcej manipulacji. Prosty przykład: Czy skład powietrza wczoraj różnił się od tego dzisiaj? Wystarczy temat nagłośnić i są tacy, którzy w to uwierzą i zaczną kupować maski ;)
    3. Wyraźnie jest że to lut cynowy. Czyli to lut cynowy ze srebrem ??? Czy picie w kontakcie srebra i cyny jest na pewno zdrowe? :)))))
    4. W surwiwalu nie jest konieczny najlepszy sprzęt lecz wyobraźnia i zdrowy rozsądek. Ci, którzy mają dodatkowo doświadczenie i wiedzę mają po prostu łatwiej.
    5. Lanserski… czy takie określenie będzie właściwe? ;)

  9. Rafal Kosik Says:

    1. Może tak, może nie. I tak wolę metal.

    2. Wystarczy już samo to, że aluminium zmienia smak.

    3. No tak, z tym cynowym to pomyłka (poprawiłem). Jest srebrny, ale nawet on ma mały kontakt z zawartością, bo uszczelka jest powyżej gwintu, a do picia bezpośredniego służy ustnik-przejściówka z małym gwintem. Po to zresztą była cała ta operacja, żebym zamiast oryginalnej nakrętki mógł stosować inne.

    4. W sytuacji survivalu miejskiego to raczej nikt takiej butelki przy sobie nie będzie miał.

    5. Wolę „gadżeciarski” ;)

  10. Jarek Says:

    Taka butelka stalowa to świetny pomysł na podróże. Zakupiłem jedną i czekam, żeby ją przetestować na kolejnym biwaku! Pozdrawiam!

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).