Bull Pub w Krakowie

Bull PubPub to najwyższa forma knajpy. Ma w sobie elementy kawiarni, restauracji, klubu towarzyskiego, dyskoteki, no i co najważniejsze, podstawowym napojem jest tam piwo. Wystrój jest tam przytulny, angielski, kolory stonowane i raczej ciemne. Prócz stolików są też kanapy, czasem loże. Jest to miejsce, które z założenia ma człowieka przygarnąć i zaopiekować się nim na kilka godzin. A podopieczny ma być tak ukontentowany, żeby chciał tam wrócić. Tak właśnie wygląda Bull Pub przy Małym Rynku w Krakowie.

Dania pubowe są proste, szybkie w przygotowaniu i mają pasować do piwa. Grillowany kurczak z frytkami i sałatą w Bull Pubie był zjadliwy, choć bez szaleństw, jak to kurczak. Frytki banalne, a przygotowanie kurczaka ograniczyło się do poprawnego termicznego skoagulowania białek. Nikt nie oczekuje, że pub dostarczy wybitnych doznań podniebieniu, ale, kurka wodna, nie przesadzajmy z tą przaśnością – mógłby dostarczyć chociaż czyste sztućce. Wyczyściłem sam. Po raz pierwszy widziałem też chłodnik, w którym jedynymi składnikami stałymi były grudki zwarzonej śmietany. W pierwszej chwili pomyślałem, że to czosnek, no ale niestety… Zresztą to naprawdę trudne – zwarzyć śmietanę w zimnej zupie. Cóż, mimo to chłodnik smakował nieźle. Możemy więc chyba na potrzeby tej sytuacji przyjąć, że był to pierwszy na świecie chłodnik z kluseczkami śmietanowymi. Menu w Bull Pubie jest skromne, co mogło by być uciążliwe, jeśli mielibyśmy się tam stołować częściej, ale raz na jakiś czas jest akurat i daje nadzieję, że nie przesadzają tam z mrożonkami.

Mimo wspomnianych niedociągnięć kulinarnych, jakość podawanego Guinessa skłoni mnie zapewne do ponownej wizyty w tym pubie. Guiness był dobry, ale… Tajemnicą jest dla mnie, czemu Guiness z kija nie może w Polsce smakować tak jak w Dublinie, Cork czy Londynie. Czy ów szlachetny trunek doznaje wytrząsów i szoków temicznych podczas transportu, czy jest od razu produkowany w innej wersji na ten rejon Europy, czy też zwyczajnie warzą go gdzieś w Żywcu ze składników „identycznych z oryginalnymi”? Nie wiem, ale efekt jest jaki jest. Nie zmienia to faktu, że nawet taki Guiness nadal jest znacznie lepszy od polskich porterów. Guiness serwowany w Bull Pub utrzymuje się w górnej strefie smakowej Guinessów, które piłem w Polsce. Czyli podstawowa funkcja pubu – podanie dobrego piwa – został spełniona.

Częstym problemem pubów jest wielki telewizor emitujący transmisję z meczu i tłum ryczących kibiców. No ale tu jestem w zdecydowanej mniejszości. I jako ta mniejszość musiałem przedterminowo opuścić pub pod wpływem większości dopingującej niezidentyfikowanej drużynie.

Bull Pub Bull Pub Bull Pub Bull Pub


Udostepnij
Glodne Slonce

5 Responses to “Bull Pub w Krakowie”

  1. Bella Says:

    Trochę obskurnie z zewnątrz.

  2. szary>>bella Says:

    Nnoo, a byś widziała Wawel - nawet nie otynkowany!
    ;)

  3. świat zero Says:

    kupujesz zupkę chińską za grosze i sprzedajesz za 10zł, coś w tym jest. :)

  4. fan Says:

    @świat zero - zgadzam się

  5. MacieK Says:

    Jeśli chodzi o krakowskie knajpki/kawiarnie to polecam Camelot Cafe - kuchnię mają naprawdę godną polecenia (zupa cebulowa

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).