Budapeszt (3/3)

Budapeszt nocą
Z budapesztańskimi sklepami jest ciekawa sprawa. Miasto niby niewiele mniejsze od Warszawy, ale jeśliby zsumować ulice handlowe z centrum, to wyszedłby z tego Nowy Świat i Krakowskie Przedmieście. Nie liczę tu pojedynczych sklepików rozrzuconych po całym mieście. Ekskluzywne salony z zegarkami i biżuterią sąsiadują z typowymi dla wszystkich miast sklepami z pamiątkowym badziewiem. Wydaje się, że sklepów jest dużo, ale po przejściu 100 metrów handlową ulicą Vaci zaczyna się powtarzać to samo: wino, pamiątki, buty, biżuteria, wino, pamiątki, buty… Jak się trafi jakiś dom handlowy, to albo jest w nim nie więcej niż kilku klientów, albo już splajtował. Podczas kilkudniowego pobytu w Budapeszcie znalazłem jeden jedyny sklep, który mnie zainteresował. Oczywiście sprzedawano tam gadżety.

Podmiejskie centrum handlowe Arena wygląda jak żywcem przeniesione z Polski. Te same sklepy, podobna, nijaka architektura, takie same promocje w KFC. Główna różnica jest taka, że tam da się dogadać po angielsku, ale za to jest mniejszy wybór. W hipermarketach widać, że nasza gospodarka ma się lepiej od węgierskiej już na podstawie regałów z drobiazgiem z przed kas. Za ułożenie towaru na tych półkach producent musi zapłacić dodatkowo. W budapesztańskim Tesco zapełniona jest 1/3 powierzchni, w Warszawie nie da się tam wetknąć zapałki, a są jeszcze dostawki, nadstawki i wysięgniki.

Ludzie. W większości sklepów, w tym również w spożywczym na rogu, lepiej lub gorzej dało się porozumieć po angielsku. Jak wspomniałem na wstępie, język węgierski jest kompletnie niezrozumiały dla Polaka. Zresztą dla Francuza czy Włocha również. Wymowa też się różni, więc komunikaty w metrze informujące o następnej stacji są nieprzydatne. Trzeba czytać napisy na ścianach. Węgrzy są przyjaźni do obcokrajowców, zresztą na ulicach Budapesztu słychać wiele języków. To miasto, w którym Paryżanin nie będzie się czuł jak na wsi. Drobny przykład: kilka razy widziałem właścicieli psów sprzątających po swoich podopiecznych. W kwestii psich kup polskie miasta wypadają… azjatycko.

Budapeszt to sympatyczne miasto. Ale, podobnie jak Pragę, zwiedziłem je i na razie mi wystarczy. Pewnie wrócę tam za kilka lat, nie wcześniej.

Ulica Vaci nocąUlica Vaci nocąUlica Vaci nocąOkolice ulicy VaciBudapeszt nocąBudapeszt nocąBudavari LabirintusBudavari LabirintusBudavari LabirintusBudavari LabirintusBudavari LabirintusBudavari LabirintusBudavari LabirintusBudavari LabirintusLabitynt zwiedza się z lampą naftowąBudavari LabirintusBudavari LabirintusVorosmarty terVorosmarty terOpuszczony dom towarowy przy Petofi Sandor utcaOpuszczony dom towarowy przy Petofi Sandor utcaOpuszczony dom towarowy przy Petofi Sandor utcaBudapesztBudapesztBudapesztTermy Szechenyi FurdoSztuczny zabytek Vajdahunyad VaraVajdahunyad VaraVajdahunyad VaraKozlekedesi Muzeum (Muzeum transportu)Muzeum transportuMój pierwszy komputerMój drugi komputerMuzeum transportuMuzeum transportuMuzeum transportuMartens Budapeszt


Udostepnij
Glodne Slonce

12 Responses to “Budapeszt (3/3)”

  1. Jakub Says:

    No i wreszcie trzecia część Budapesztu.Piękne zdjęcia.Zawsze chciałem byc w tym museum transportu.Kiedyś chciałem kupić taka kolejke i zbudować tory ale strasznie drogie było.

  2. Magix Slayer Says:

    Koniec relacji z Budapesztu! Otwieramy szampana! Zdjęcie 15 do World Press Photo, nie ma bata :)

  3. Arvena Says:

    centrum handlowe “Arena” powinno mieć w środku v, jakieś niedopatrzenie.

  4. ann0 Says:

    Fajny labirynt, fajne pociągi, fajne zdjęcie 15, no i oczywiście fajne buty :)

  5. Paweł Says:

    A mi się bardzo podoba 4 zdjęcię. Świetne!

  6. Gloria Knipszyc/Laura.Julka(dla znajomych) Says:

    trzynaste zdjęcie dla personelu:D:D

  7. Samantha Says:

    4 zdjęcie jest świetne! Czy labirynt zwiedza się samemu? Czy z przewodnikiem?

  8. Rafal Kosik Says:

    Samemu. Być może opcja z przewodnikiem też jest, ale to by niczemu nie służyło.

  9. maryś Says:

    Proszę odwiedzić Norwegię ! :-)
    Najlepiej maj, czerwiec, lipiec! Jest przepięknie :)

  10. Rafal Kosik Says:

    Zamierzam w przyszłym roku wyprawić się po całej Skandynawii. Oczywiście to będzie zwiedzanie po łebkach.

  11. pio Says:

    Właśnie trafiłem na ten blog i od razu przeczytałem. Widać, że autor prócz talentu pisarskiego ma także fotograficzny. Szkoda, że budapesztański labirynt zamknięty. A byłbym wdzięczny za kontakt z apartamentem, gdzie autor się zatrzymał, bo wygląda bardzo klimatycznie i domowo. Od kilku lat zbieram się zwiedzić to piękne miasto, tramwaje i metro..

    pozdrawiam
    pio

  12. Rafal Kosik Says:

    Oj, nie znajdę już teraz namiarów :(

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).