Brooklyński hamburger z karmelizowaną cebulką

W sumie to będzie nawet łatwiej niż przy hamburgerze z tymi wszystkimi insertami, co to je trzeba przygotować na czas i zsynchonizować ciepłe z zimnym. Tu wszystko jest ciepłe. A przynajmniej powinno być.

To nie jest tak, że hamburger z karmelizowaną cebulką jest jakąś tam brooklyńską specjalnością. Nie, ja mam inne zasady tworzenia nomenklatury. Na Brooklynie śmy takie hamburgery robili ani nie pierwszy raz, ani nie ostatni, bo każdy przepis przed publikacją musi być wielokrotnie sprawdzony. Jednak tam dopiero miała miejsce sesja. A nazwa, uważam, fajna. Czyli zostaje.

    Składniki na jedną porcję. Tabliczka mnożenia się przyda, bo kto je hamburgery samotnie?:

  • 100 g porządnej wołowiny. Porządnej
  • spora czerwona cebula
  • 2-3 łyżki oceto balsamico
  • 1-2 łyżeczki cukru
  • nieco koziego sera
  • ser blue
  • odpowiednia bułka

Przyprawy: pieprz, sól

Czas przygotowania: 10 minut + wcześniej godzina karmelizowania cebuli (ale jak ktoś leniwy, to można kupić gotową w słoiku)

Na wolnym ogniu karmelizujemy cebulkę w asyście oliwy i cukru, aczkolwiek jest to dosyć upierdliwy proces. 99% ludzi uzależnionych od telewizji wybiera słoik z gotowym prefabrykatem.
Ale jakby co, to cebulka, oceto balsamico i cukier. I godzina mieszania.

Wolno czytać.

Kozi ser również należy podgrzać. Można na osobnej patelni, można na skraju patelki matki ;)
Do cebulki tymczasem dodajemy balsamico.
A gdy cebula się zeszkli, warto zacząć lepić hamburgery.
Hamburgery lądują na patelni. To może być ta sama patelnia, może być inna, ważne żeby to wszystko ogarnąć w miarę jednocześnie.
Nie istnieje jedyny dobry przepis na podsmażenie hamburgerów. Ktoś woli niemal surowe, kto inny spalone na skwarkę. Ja trzymam się zasady, że ma nie być surowego mięsa, czyli na średnim ogniu jedna strona przez dwie minuty, druga też przez dwie, i (po posoleniu), znów ta pierwsza przez dwie minuty. Ale serio, to trzeba wyczuć na bieżąco.
Solimy i pieprzymy (wedle gustu) po stronie już opieczonej.
Bułki. To w zasadzie nie wymaga opisu. Szkoda, że nie wypieczone własnoręcznie.
Walimy mięcho na kanapkę i nakrywamy tą karmelizowaną cebulką.
Na wierzch walimy ten nieszczęsny ser.
No i konsumujemy.

A jakby ktoś chciał przepis na takiego hamburgera bardziej, to tutaj jest.


Udostepnij
Glodne Slonce

2 Responses to “Brooklyński hamburger z karmelizowaną cebulką”

  1. Paweł Says:

    Link do “hamburgera bardziej” nie działa.

  2. Rafal Kosik Says:

    Poprawione, spacja się dostała i zapowietrzyła link. Dzięki za czujność.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).