Bar Morski w Jastrzębiej Górze

Bar Morski w Jastrzębiej GórzeW grudniu upał wreszcie zelżał, a to oznacza, że leżenie cały dzień na plaży jest passe. Cóż można więc robić w Jastrzębiej Górze, żeby z nudów nie zacząć stawiać pasjansa? Nie, nie wymyślajcie. Powiem Wam – można iść do knajpy. Dwie najlepsze z nich to oddalone od siebie o rzut kotletem Grand Kredens (filia tego warszawskiego) i Bar Morski.

Dziś napiszę tym drugim. Bar Morski to wątpliwej urody smażalnia ryb, choć nie tylko. Nie jestem wielkim fanem ryb, wiec po raz pierwszy przyciągnęło mnie tam obszerne menu zawierające również tak mało ichtiologiczne pokarmy jak pierogi czy pizza. Za każdym razem, gdy tam jestem, zamierzam przyswoić coś, co za życia nie umiało pływać, a i tak kończy się na rybie. Tym razem wyjątku od tej zasady nie było.

Bar, tawerna, smażalnia, kawiarnia, restauracja – te słowa pojawiają się jako równorzędne określenia owej knajpy. Część z nich jest niepoprawna, choćby dlatego że obowiązuje tam samoobsługa. W sumie jest to sporą wadą, bo wprowadza element nerwowego wyczekiwania na wykrzyczane przez radiowęzeł „Numerek trzydzieści trzy, zupa i frytki rrraaazzz!!!”. Wada jednak jest do przeżycia.

Jak w każdej knajpie w tej czasem bywa lepiej, a czasem bywa gorzej. Ostatnia wizyta w Barze Morskim należała do tych trochę gorszych, ale nadal na tyle satysfakcjonujących, by się na to miejsce nie obrażać. O ile z daniami mało wyrafinowanymi, jak wspomniane wcześniej pizza czy pierogi, problemu nie było, o tyle ze specjalnością firmy, czyli rybami, już tak słodko nie poszło. Sola z bakłażanem była przesuszona, a sola w panierce niebezpiecznie zbliżyła się w swej chrupkości do dosłownego chrupka. Pozostałe dania również odbiegały od standardów, do których nas ta knajpa przyzwyczaiła.

Przyczyna tego stanu rzeczy jest zapewne prosta – kucharz mentalnie przygotował się, że przez cały dzień będzie grał w Sapera, a tu nagle w środku pozasezonu wtargnęło mu do lokalu prawie dwadzieścia głodnych klientów. No to się facet zestresował i uczynił swą powinność w nieco zbytnim pośpiechu. Jednak pragnę podkreślić, że narzekanie bierze się stąd, że jako wzorzec przyjąłem tę samą knajpę z poprzednich wizyt. Zwykle karmią tam lepiej, ale nawet teraz nakarmili nas lepiej niż by nakarmili w innych podobnych barach. Czyli krzywdy niby brak.

Jedna mała rzecz nie wynikała z zaskoczenia – posypka na rybie. Każda ryba, którą dostaliśmy, od tilapi, poprzez pstrąga, po łososia, była posypana mieszanką przypraw niebezpiecznie przypominających wynalazki, którymi panie domu maskują braki w kunszcie kulinarnym. Chyba głos ludu zadecydował o tym, by każdą podawaną rybę psuć w ten sposób, bo kucharz wydaje się zbyt biegły w swoim fachu, by uczynić to dobrowolnie.

Jednak potrawą, dla której naprawdę warto tam zajrzeć, jest zupa rybna z łososia. Ba! To nie jest zupa, to jest przezupa. W skrócie, nie licząc chowdera, który przyswoiłem w miejscowości Kilbaha (Irlandia), przezupa w Barze Morskim jest najlepszą zupą rybną, jaką pamiętam. ?osoś, papryka, oliwki, nutka pomidorowa i łycha śmietany na wierzch. Przezupa. Poważnie przezupa.


Udostepnij
Glodne Slonce

21 Responses to “Bar Morski w Jastrzębiej Górze”

  1. Felixomanka Says:

    No nareszcie! Ale co za odpoczynek jeśli pan wpisuje posty o 1:36? ;)

  2. DeathDay98 Says:

    Pierwszy :P
    Spojrzałem na miniaturkę, myślałem że Portal :D

  3. DeathDay98 Says:

    Ajć, kurczę, jednak maniaczka mnie ubiegła ;)
    Powinnaś wiedzieć, że dla pana Rafała jest to normalna godzina. Nie istnieją za to takie jak AM 7:00 :D

  4. OldShaterhan Says:

    @Felixomanka, nie jesteś sama ;)

  5. flamenco108 Says:

    Tak przez chwilę mię zatchło, co Wy robicie zimą nad morzem, a później sobie przypomniałem. Miłej zabawy i pozdrówcie Kiwaczka, Bebe, Bakałarza i resztę kompanii z Trumniasta!

  6. Rafal Kosik Says:

    Za późno, już wróciliśmy. Ale nasza tradycja jeżdżenia nad morze zimą jest stara i nie związana z żadnymi konwentami. Dla spokoju i bezludzia w środku zimy odwiedzaliśmy hotel Neptun w ?ebie. Potem ceny wystrzeliły im w kosmos, to tradycja umarła.

  7. Anonymous Says:

    Czyli już Pan wrócił do Polski? Byłam w Jastrzębiej Górze. Raz. Pięć lat temu, przed pierwszą klasą.

  8. Samantha Says:

    DeathDay98 - miałam to samo z tym portalem :P
    Już chyba takie zboczenie ;d

  9. Felixomanka Says:

    Czym się różnią dni wolne od normalnych? Tym, że normalnie kładziemy się późno spać, bo musimy, a w wolne - bo chcemy. ;)

  10. Nika Clevleen Says:

    Tamten Anonymus to ja, tyle, że z innego komputera.

  11. Wojciech Says:

    @Samantha
    Ja tam dalej widzę portal z Portala… A co to ma być?

  12. Felixomanka Says:

    @Wojciech: Chyba lampa ale ostatecznie wątpliwości może rozwiać sam autor.

  13. Trzeci Says:

    1. Nie widać niczego po drugiej stronie. Albo to nie jest portal, albo po prostu nie otworzyli pomarańczowego.
    2. Jest umieszczony na deskach, nie na ścianie. Albo to nie jest portal, albo tylko w tym kole jest umieszczony mur.
    3. Nie ma chyba odpowiedniego kształtu. Na zdjęciu jest odpowiedni, ale to wina perspektywy.
    :P

  14. Rafal Kosik Says:

    Lampa.

  15. Felixomanka Says:

    A jednak!

  16. DeathDay98 Says:

    Oj tam, oj tam, a może to prototyp? :P
    Oj, już pan Rafał rozwiał wątpliwości ;P

  17. fan anonim Says:

    Ja myślałem, że to takie cudaczne okno.

  18. fanNeta Says:

    Ja najpierw myślałem, że to jakiś magiczny płyn:D

  19. Felixomanka Says:

    Przy odrobinie wyobraźni można by uznać to za bulaj statku podwodnego. ;)

  20. Żulia Says:

    W Barze Morskim oprócz przezupy rybnej (serio, jest mega), bardzo udany okazał się również dorsz zapiekany z sosem kurkowym, polecam na następny raz :)

  21. peszkos Says:

    To mało macie w mieście lokali? Na Radosnej jest Dominium, pizza na cienkim cieście, smaczna, włoska, z bardzo dobrymi składnikami, więc czego chcieć więcej? Tam macie fajne promocje - w lokalu do 13 pizza jest za pół ceny, ale to tylko od poniedziałku do piątku. To pierwszy lokal w którym smakowała mi pizza z sosem śmietanowym.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).