Avatar

AvatarTo jest prawdziwe kino. I nie chodzi tu o efekty 3D, tylko o film jako film. Dobry scenariusz, dobra reżyseria, dobre aktorstwo, a efekty wizualne są klasą samą dla siebie. Fabuła jest prosta: nieodległa przyszłość, ziemskie korporacje explorują podobne Ziemi planety w poszukiwaniu surowców. Pandora jest jedną z takich planet, niestety zamieszkałą przez humanoidów, którzy wykształcili cywilizację. Pojawia się więc konflikt przypominający ten z czasów podbijania Dzikiego Zachodu.

Prócz korporatów, inzynierów i marines pilnujących procesu rabunkowego wydobycia surowców, są też szlachetni naukowcy, których zadaniem jest badanie nowego świata. Gdy pojawia się wątek miłosny, karty zostają rozdane i w tym momencie wiadomo, kto będzie dobry, a kto zły. W zasadzie bez trudu można się domyśleć kolejności zdarzeń, włącznie z zakończeniem.

Jasne, że schemat fabularny jest ograny. Większość filmów i książek to opowiadanie tych samych historii na inny sposób. Cameron opowiedział znaną od zawsze historię, ale zrobił to bardzo dobrze. Istotny jest dwutorowy sposób prowadzenia akcji. Badania są bowiem przeprowadzane w bardzo oryginalny sposób. Ludzie wcielają się w tytułowe avatary, czyli sztucznie stworzonych osobników, wyglądających jak tubylcy. Sterujący avatarem człowiek leży w specjalnym łożu, które ma zdalne połączenie ze sztucznym ciałem, biegającym sobie po lesie. Kiedy avatar jest pozostawiony bez nadzoru, wygląda jakby spał.

Strona wizualna jest oczywiście bardzo ważna. Właściwie ta technika 3D to nowa jakość w kinie i określenie „wciska w fotel” jest tu jak najbardziej na miejscu. W przypadku Avatara daje to jeszcze mocniejszy efekt, bo większa część filmu jest animacją komputerową, przy czym animacja ta nie przypomina tego, co mogliśmy oglądać np. w Final Fantasy: The Spirits Within. Tu postacie wyglądają całkiem naturalnie, a nawet nadnaturalnie, bo mamy do czynienia z obcą biosferą na obcej planecie.

Widać, że świat został wykreowany na potrzeby wizji plastycznej a nie wewnętrznie spójnego modelu. Tubylcy z plemienia Na’avi przypominają ludzi nie tylko z wyglądu, ale i z języka oraz ze zwyczajów społecznych. To oczywiście ogromna naiwność, choć (mam nadzieję) zamierzona. To samo ze zwierzętami i roślinami, które są udziwnionymi wersjami swoich ziemskich odpowiedników. Zwierzęta zazwyczaj mają po sześć łap, a rośliny świecą, gdy ich dotknąć. Jest też osobliwy obszar planety, zwany Vortexem, gdzie na skutek anomalii grawitacyjnych w powietrzu unoszą się kilkusetmetrowe skały. Można to łyknąć, anomalie grawitacyjne zdarzają się i na Ziemi, ale w takim razie, skąd bierze się woda zasilająca wodospad na jednej ze skał, albo dlaczego anomalia działa na skały, na przyrządy nawigacyjne helikopterów, ale nie na same maszyny latające? OK, czepiam się. Wygląda to w każdym bądź razie wyrąbiście. Avatara warto obejrzeć nawet dla samej uczty estetycznej, choć, jak wspomniałem na początku, i bez tych efektów byłby to dobry film.

Przy okazji przekonałem się, że Digital 3D jest lepszym systemem od Imaxa. Ten pierwszy stosuje filtry barwne, drugi polaryzatory. W moim przypadku różnica jest taka, że po dwóch godzinach siedzenia w Imaxie boli mnie głowa, a po Digital 3D nie.


Udostepnij
Glodne Slonce

29 Responses to “Avatar”

  1. oliwka Says:

    Ja byłam na digital 3D, było ok tylko strasznie bolały mnie oczy przez te okulary. Dla mnie najsłabszym punktem filmu był scenariusz, może gdyby był mniej przewidywalny film byłby jeszcze lepszy.

  2. pablo951 Says:

    Ma pan szczęście, że pan był ;) Chciałem się teraz wybrać, a bilety na środkowe miejsca są już wszystkie zarezerwowane aż do 28.01 :(

  3. Dziebak Says:

    Wiedziałem, że się Pan skusi na Avatar’a ;) Fabuła przewidywalna, ale całkiem spoko, więc tutaj bym scenarzysty nie potępiał. Ogólnie polecam.

    PS. w jakich kinach jest to “Digital 3D”?

  4. Anonymous Says:

    Jest na przykład w cinema city

  5. Klaudia xd. Says:

    Film świetny, nawet mimo lekko sieczkowatej fabuły, ale nie każdy przecież potrzebuje ambitnego scenariusza, żeby film mu się podobał, więc jestem zachwycona. :) Grafika komputerowa jest niesamowita sama w sobie, również na seansach nie w 3D. Zdziwiłabym się, gdyby ten film nie dostał Oscara za efekty wizualne. Po prostu super.

  6. Alnilam Says:

    Film daje mocnego kopa. Czytałem chyba na Filmwebie recenzję w której autor pisze, że po wyjściu z kina człowiek czuje się jakby właśnie wysiadł z samolotu po długich wakacjach, wracając do domu do którego w rzeczywistości nie chce wracać. I tak właśnie się czułem. Niesamowity scenariusz, efekty i oprawa dźwiękowa. Po prostu odlot.

    PS. “Widzę cię” ;)

  7. Dziebak Says:

    Przydługi jedynie. No, a ten Digital 3D, to w normalnej sali leci czy jak to jest? Osobiście byłem w Imax’ie, gdzie oglądanie po dwóch godzinach stawało się męczące.

  8. Rafal Kosik Says:

    Digital 3D jest w Cinema City i Multikinie, w normalnych salach. Może gdzieś jeszcze, nie wiem. Imax ma ten plus, że tam jest ogromny ekran, ale niestety obraz analogowy, więc mniej wyraźny. A męczy chyba ta polaryzacja w okularach, trzeba by się zapytać okulisty albo neurologa.

    Ta technologia ostatecznie zepchnie małe kina na margines, bo już nie będzie tam można obejrzeć hitów.

  9. Alnilam Says:

    Panie Rafale,
    cyfrowy IMAX jest już np. w ?odzi.

    http://www.stopklatka.pl/wydarzenia/wydarzenie.asp?wi=57510&strona=branzowe

  10. tesska Says:

    Byłam pod ogromnym wrażeniem “Avatara” (w sumie to wciąż jestem, bo obejrzałam wczoraj). Czytałam, że Digital 3D lepsze od Imaxa, więc wybrałam Cinema City (choć kusi obejrzeć jeszcze raz, na większym ekranie…). Zauważyłam za to dziwną rzecz - mam świetny wzrok, a okulary 3D bazują w zasadzie na złudzeniu optycznym. Mój wzrok ciężko było oszukać, niemal przez całe reklamy próbowałam “rozmyć” pole widzenia, bo inaczej widziałam podwójnie. Trwało to tak długo, że bałam się, że z filmu nici. Aż chłopak wymienił się ze mną okularami, bo myślał, że dostałam popsute… Ciekawe, czy w Imaxie też tak trudno będzie mi się “przestawić”.

    Wracając do tematu - choć fabułę można było przewidzieć z łatwością (choćby dlatego, że była budowana bardzo konsekwentnie, żeby bohater wykorzystał jakąś wiedzę, musiał ją wcześniej nabyć i nie było królików z kapelusza w rodzaju pytań: “a niby skąd wiedział, że to i to?”), to nie czułam się absolutnie zawiedziona. Co z tego, że historia łatwa, skoro opowiedziana została przepięknie (nie tylko w sensie wizualnym)?

  11. Rafal Kosik Says:

    Problem z obrazem 3D jest taki, że niekoniecznie musi Cię interesować dokładnie ten fragment sceny, którym chcieli Cię zainteresować twórcy. Tak więc wzrok, oszukany złudzeniem trójwymiarowości, próbuje wyostrzyć fragment, którego wyostrzyć się nie da. To zjawisko w kinie 2D było mało istotne. Rozwiązanie: patrzeć na to, na co każą;)

    Wady tej pozbawiony jest obraz holograficzny, gdzie każdy będzie mógł sobie ogniskować wzrok, na czym będzie chciał, ale na taką technologię poczekamy jeszcze co najmniej 20 lat. Jak do tej pory, cały rozwój kina od jego powstania jest ciągłym ulepszaniem obrazu rzucanego na rozwieszone na ścianie prześcieradło. Jakich efektów byśmy nie próbowali uzyskać i tak po drodze będzie to płaska gra cieni na prześcieradle.

  12. Dziebak Says:

    Holograficzne obrazy spotkałem tylko raz, w postacie małych płytek, niestety o ile pamiętam, były one pozbawione kolorów.

  13. Ponury Żniwiarz Says:

    Obejrzałem właśnie godzinę filmu… I wyłączyłem, bo zupełnie mnie nie zainteresowało… Jak dla mnie za wolno się cokolwiek rozwija… Nuda…

  14. Rafal Kosik Says:

    A tu jest alternatywny trailer:
    http://www.youtube.com/watch?v=UdIIqoDakHU

  15. Dziebak Says:

    Podobieństwo do Dzikiego Zachodu jest wyraźne, od razu nasuwają się skojarzenia. Mamy tu wersję z happy endem co prawda, ale podczas oglądania uczucie podobne do poznawania historii Indian.

  16. Sepiky Says:

    Aby w pełni dostrzec potęgę tego filmu, należy obejrzeć go w kinie. Wersja nagrywana kamerą i potem wrzucona na megavideo traci cały swój urok. Mnie osobiście film bardzo się podobał. I chociaż faktycznie fabuła nie jest ani trochę oryginalna, to oprawa graficzna wszystko rekompensuje ;)

  17. Amon-Re Says:

    Film bardzo mi się podobał, ale fabuła? Rozumiem, uniwersalna, piękna historia, itd. itp., no ale może bez przesady? http://vader.joemonster.org/upload/zbl/3070396e0beb0apoca2u.jpg ;)

  18. Rafal Kosik Says:

    Widziałem to. Zresztą napisałem, że fabuła jest przewidywalna. No, ale jak słuchasz po raz setny We are the champions czy Unforgiven, to też wiesz, co będzie za chwilę. OK, to może inaczej - jest to bardzo dobry film w kategorii filmów z przewidywalną fabułą ;)

  19. Krz67 Says:

    Witam bylem na tym filmie w Multikinie Zlote Tarasy 25 grudnia na premięrze :). Powiem tak : film niesamowity pod wszystkimi względami . Pomyślalem se tak NO! wreszcie coś oryginalnego zrobili. Ten film to wypas 2009 roku. Nawet dwa błędy mnie nie zraziły bo niema filmu bez wpadek ale mimo to bardzo ten film wszystkim polecam :) No i oczywiście mam wielką nadzieje że wezmą sie za część 2 :) bo to mi nie wystarczy! :p
    P.S: sceny z gafami to: 1- pierwsze ujęcie neytiri na drzewie ; zauwaszcie że drzewo z lewej między liśćmi sie chybocze (jakby lagi) . 2- kiedy Dzejk:P ostrzega wioske przed tym walniętym dowódcą ochrony ; rozmawia z neytiri a w pewnym momencie ma rozpuszczone włosy:] . Jak kupie film na DVD to może poszukam więcej :) pozdro i zasuwajcie do kina !

  20. Krz67 Says:

    poprawka w zdaniu ;(

    2- kiedy Dzejk:P ostrzega wioske przed tym walniętym dowódcą ochrony ; rozmawia z neytiri a w pewnym momencie ma (ona)rozpuszczone włosy:]

  21. kam193 Says:

    Wczoraj oglądałem i mi sie podobało. Choć fabuł trochę nawet za przewidywalna.

    Dobrą stroną była właśnie grafika, bardzo realistyczna. Oglądałem w Digital 3D i kilka minut po filmie bolały mnie uszy, bo jakoś źle założyłem okulary 3D. Na szczęście były dość duże i pod spodem zmieściły się jeszcze moje, zwykłe okulary ;)

  22. BERYL Says:

    Też oglądałem Awatara, i jestem po wielkim wrażeniem. Wrażenie robi oczywiście strona wizualna, panie i panowie czapki z głów. Fabularnie to nic nowego jak słusznie zauważył Pan Rafał, choć wątki batalistyczne i miłosne jakoś nie chcą mi się znudzić: ta finałowa bitwa toczona na ziemi i w powietrzu, a ta scena gdzie Naytiri, trzeci raz ratuje Jake’a Sully’ego nakładając mu maskę tlenową po prostu chwyta za serce.

    Mnie jednak nie odpowiada jeden szczegół. Cykl dobowy na Pandorze jest podobny do ziemskiego. A przecież Pandora to nie planeta tylko księżyc gazowego olbrzyma, typu Jowisz czy Saturn, dlatego jej cykl dobowy powinien być zupełnie inny. Księżyce mają to do siebie że obiegając planety nie obracają się wokół własnej osi, dlatego doba z podziałem na dzień i noc wynosi tyle co okres obiegu. Przykładowo na ziemskim księżycu dzień trwa 14 ziemskich dób. Zatem cykl dobowy na Pandorze powinien wyglądać zupełnie inaczej. Podobny błąd popełnił George Lucas w Powrocie Jedi- doba na ich księżycach jest taka jak na ziemi. Jacek Dukaj umieszczając akcję opowiadania Muchobójca na “ziemio podobnym księżycu” dokładnie opisał jego cykl dobowy odmienny od ziemskiego i do którego ludziom trudno jest się przyzwyczaić. Ale Dukaj to poważny pisarz science fiction, który musi trzy mać się obiektywnych realiów a Cameron i Lucas to hollywoodzcy reżyserzy, a w Hollywood tworzenie filmów i logika już dawno się rozstały.

  23. Rafal Kosik Says:

    Rzeczywiście, doba na naszym Księżycu trwa 28 dni, bo Księżyc znajduje się w tzw. synchronicznej rotacji wokół Ziemi. Raczej ciężko sobie wyobrazić naturalnego satelitę tej wielkości co Pandora, obiegającego swoja planetę w 24 godziny. Cóż, uproszczenie dla potrzeb fabuły.

  24. Miria Says:

    Rafale, jestem uszczęśliwiona, wreszcie jakiś mądry komentarz (mądry, bo się z nim zgadzam;) ) na temat Avatara po serii idiotycznych czepianek i stwierdzeń typu “Ja bym to lepiej zrobił”. To po prostu przepiękny film!

    A w Imaxie jednak lepiej ze względu na ekran, oraz, o dziwo, cenę biletów i brak reklam.

  25. Rafal Kosik Says:

    Nie nosisz okularów, to te ajmaxowe gogle lepiej może leżą. W moim przypadku, zdecydowanie Digital 3D, bo ich okularki opasują moje prywatne.

    A film przepiękny - wizja plastyczna wybitna.

  26. Aleksandra Says:

    Ja tam noszę okulary i w Imaxie źle mi nie było. Film genialny, rozpisywać się nie będę, bo przedmówcy i przedmówczynie powiedzieli już chyba wszystko ;D

  27. Sabina Says:

    Jak stwierdził mój mąż - jest to Pocahontas na niebiesko i chyba miał stuprocentową rację. Lekkie, łatwe i przyjemne. Ot i tyle…;)

  28. GU Says:

    po tym filmie czuje się spaniałe chciałbym być Avatarem

  29. Rafal Kosik Says:

    Gdy obejrzałem to drugi raz w TV, wrażenie było lepsze. Oczywiście nie zniknęła dla mnie schematyczność fabuły, zniknęły natomiast… efekty 3D, które przeszkadzały w oglądaniu w kinie. Upewniłem się co do tego, że sukces komercyjny Avatara polega właśnie na doprowadzonej do perfekcji schematyczności. Najbardziej ograne chwyty scenariuszowe lekko przepracowane okazały się bronią doskonałą. Bo przecież masowy odbiorca chce tego, co już zna, tyle że lubi być oszukiwany, że to nowość.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).