Autor młodzieżowy

Kanon lektur szkolnych w Polsce jest skostniały. Większość pozycji to klasyka napisana wiele lat temu, nieprzystająca zupełnie do dzisiejszego świata. Mam wrażenie, że są tam tylko jako wyraz szacunku dla ważnych autorów, których należy upamiętnić. Nikt się chyba nie zastanawia, jaki to ma wpływ na młodego człowieka, a ma wpływ fatalny, bo od najmłodszych lat wyrabia niechęć do książek jako czegoś nudnego. (więcej na sylwiaskorstad.natemat.pl…)


Udostepnij
Glodne Slonce

5 Responses to “Autor młodzieżowy”

  1. BratZacieszyciela Says:

    Ośmielam się zawiadomić, iż żona ma rodzona, będąc nauczycielką w szkole w klasach 3-6, odgórnie zaleciła serię ‘Feliks, Net i Nika’, po konsultacjach technicznych ze mną, inżynierem serwisu, jako lekturę obowiązkowa po oprotestowanych przez ciemnogród książkach z Harrym Potterem. Spotkały się z uznaniem i szacunkiem u młodych, a nawet starszych czytelników.
    Jako recenzent tej lektury doceniam przejrzystość i trafność języka w opisach technicznych i w ogóle trafienia nim do młodego, cyfrowego, bądź co bądź, pokolenia, wartkość akcji i ogólny klimat, porównywalny do zamierzchłego Pana Samochodzika czy młodzieżowych produkcji Bahdaja.
    Z wyrazami szacunku (bez ironii i sarkazmu)
    Bratu

  2. anonim Says:

    ,,kluczowe chyba jest to, że ja po prostu nigdy nie dorosłem”- the best

  3. Radek Says:

    ,,kluczowe chyba jest to, że ja po prostu nigdy nie dorosłem”

    bo faceci zwykle nie dorastają, tylko poprostu rosną. No i zmieniają zabawki na droższe. Poza tym nic się nie zmienia ;)

  4. Mor Says:

    “Najlepiej, jeśli dzieciaki będą mogły same wybrać przynajmniej część książek. Niech czytają to, co je interesuje. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że początkowo nie muszą to być te najmądrzejsze i najbardziej wartościowe książki – klasykę można wprowadzać później. Najpierw powinny pokochać czytanie.”

    Przecież tak się nie da… To rola nauczyciela/rodzica, żeby wyselekcjonować lekturę i, co więcej, umieć ją zareklamować dziecku. Co jest tym trudniejsze, że dorośli też nie czytają.

    Nie zdziwiłbym się, gdyby na ratunek czytelnictwu przyszły komiksy. Ważne, żeby pokazać dziecku, że ekran komputera to nie jedyne źródło rozrywki, a faktura papieru w ręce i przerzucanie stron w poszukiwaniu ciągu dalszego też ma swój urok.

  5. Rafal Kosik Says:

    Dobór lektur poprzez wzajemne polecanie sobie książek działa od zawsze i w każdym wieku. Założę się, że w każdej klasie trafi się kilku uczniów, którzy będą mogli coś polecić. Potem może być dyskusja na temat propozycji, oczywiście pod moderatorskim okiem nauczyciela. Już samo przejście tego procesu decyzyjnego będzie rodzajem nauki.

    Zresztą inną dużą wadą naszego systemu edukacji jest zabijanie kreatywności, poprzez wtłaczanie uczniów w przygotowane wcześniej formy. Tak spreparowane umysły łatwiej przepchnąć przez cały proces nauki. Nauka polega obecnie na wykuciu na pamięć w większości niepotrzebnych informacji i wykorzystaniu ich na egzaminie do wybrania właściwych odpowiedzi. Odpowiedzi oczywiście muszą być wybrane z gotowych. Tak jest łatwiej oceniać „sprawiedliwie”, no i jest to mniej kłopotliwe, niż indywidualne podejście do ucznia. Ktoś tu nie zauważył, że XIX już się skończył.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).