Anna Kańtoch - Przedksiężycowi

Przedksiężycowi Mieszkańcy Lunapolis, ostatniego miasta na planecie pod trzema księżycami, oczekują na Przebudzenie. Dotrwają do niego nieliczni. Pozostałych, ogromną większość, zabierze kolejny Skok. Zostaną w odrzuconej, jak wyschnięty naskórek gada, warstwie przeszłości, która natychmiast zaczynie się degenerować rosnącą entropią. Tych Skoków, więc i warstw, coraz starszych i bardziej zniszczonych są setki. Przebudzenia dostąpi jeden człowiek na milion.

Przedksiężycowi patrzą i oceniają, kto jest godzien pozostania w najwyższej warstwie świata. Strategii przetrwania Skoku jest wiele. Można dokonać modyfikacji genetycznych celem udoskonalenia ciała i umysłu, by zostać genialnym artystą albo genialnym złoczyńcą. Można działać wprost przeciwnie i zafundować sobie modne ułomności. Można też próbować szczęścia w przesadnie pruderyjnym stylu życia. Bogaci rodzice zamawiają doskonale zaprojektowane dzieci u duszoinżynierów. Są i tacy, którzy bawią się tak, jakby świat miał się skończyć nazajutrz. Ci przetrwanie Skoku uznają za szczęśliwy przypadek i okazję do dalszej zabawy.

Jeden z bohaterów wierzy, że poznał sposób na obejście systemu, drugi wydaje się nie podlegać szalonym mechanizmom działania tego świata. Ich współpraca może im zapewnić sukces i przetrwanie, choć nikt nie wie, co właściwie wydarzy się po Przebudzeniu. Nie każdemu podoba się obowiązujący porządek. Są tacy, którzy chcą Przebudzenia dla wszystkich i zamierzają się sprzeciwić władzy tajemniczych Przedksiężycowych. Są też tacy, którzy negują samo ich istnienie.

Przedksiężycowi Przedksiężycowi Anny Kańtoch są pełni realizmu magicznego, ale tej jego mniej optymistycznej wersji. To mroczne, makabryczne new weird (czyli coś pomiędzy SF a fantasy) z tak przekonująco opisanymi realiami, że aż mogą się przyśnić. Dwa pierwsze tomy przeczytałem z wielką przyjemnością, a na trzeci, ostatni niecierpliwie czekam.


Udostepnij
Glodne Slonce

6 Responses to “Anna Kańtoch - Przedksiężycowi”

  1. Muette Says:

    Ah, “Przedksiężycowi”… Jak jakiś rok temu pożyczałam “Kameleona” od Toudiego, to dorzucił mi 1 tom jako bonus. Przeczytałam raz. Pamiętam do dzisiaj. Osobiście wolę fantastykę i fantasy od sci-fi, ale ta książka naprawdę mi się spodobała.
    Teraz z innej beczki. Mam nadzieję, że jakiś fan FNiN przeczyta ten komentarz i mi doradzi (oczywiście, pan też może być;). Jest sobie grupa gimnazjalistów: 2 chłopaków, 2 dziewczyny. I mamy przygotować ok. 5 minutową inscenizację fragmentu z FNiN. Polecacie coś?

  2. Fan anonim Says:

    Jest wiele fragmentów, z których można by zrobić inscenizacje. Moim zdaniem dobrze by było przedstawić jakąś zabawną scenę.

  3. Muette Says:

    Zastanawialiśmy się nad którymś z sądów z Buntu Maszyn. Z zabawną sceną jest o tyle trudno, że trzeba umieć rozśmieszyć ludzi.

  4. Inna. Says:

    Takkk. Sądy w Buncie Maszyn są świetne! Jestem za.C:

  5. serpens volucer Says:

    Zdecydowanie sąd uczniowski. Gilbert i jego zielone ludziki/po drugiej stronie lustra…

  6. gwylliam Says:

    Zacząłem czytać. So far so good. Z opinią poczekam do końca I tomu. Mogę natomiast już teraz powiedzieć: Rafale, świetna okładka ! Rewelacja !

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).