ACTA

Same założenia ACTA nie są złe. Problem w tym, że przy okazji dążenia do szczytnych celów (np. walki z podróbkami, kradzieżą praw autorskich) wprowadzono tam kilka zapisów mogących naruszać swobody obywatelskie. Wbrew obiegowej opinii ACTA nie dotyczy tylko internetu, lecz wszelkich form kradzieży wartości intelektualnej.

Skutki pozytywne wprowadzenia ACTA są takie, że np. sprzedaż podrabianych butów Martens jednoznacznie będzie przestępstwem i fałszywy towar zostanie zarekwirowany do czasu wyjaśnienia. Teraz handlarz dostaje może mandat (a pewnie i to nie) a podróbkami handluje, aż wszystkie sprzeda nieświadomym klientom. Skutki negatywne są dwojakie. Po pierwsze firma Martens może blokować sprzedaż butów konkurencji, które są tylko podobne do ich butów, ale niekoniecznie na nich wzorowane. Do czasu wyjaśnienia sprawy konkurent będzie więc ponosił straty, nie mogąc handlować własnym towarem. Po drugie, klient straci dostęp do butów konkurenta. To ogromne uproszczenie, ale tak widzę mechanizm po wstępnej analizie.

Oprócz internetu i możliwej blokady/utrudnienia/karalności wymiany nielegalnych plików wątpliwości budzi wiele innych aspektów projektu. Może on np. zagrażać dostępności leków generycznych. To jeden z problemów podnoszonych przez działaczy skrajnej lewicy głoszących hasła „Precz z kapitalizmem”. Wynika to z niezrozumienia historii postępu. Żeby mogły się pojawić leki generyczne, czyli tańsze odpowiedniki drogich leków oryginalnych, najpierw muszą powstać owe leki oryginalne. Jeżeli zgodnie z wolą działaczy skrajnej lewicy zniszczymy kapitalistów, więc i producentów leków, nowe leki nie powstaną, gdyż nie będzie firm, które pchane oczywiście chęcią zysku, owe leki za miliardy dolarów wytworzą. Nie będzie więc czego kopiować, czyli nie będzie nowych leków generycznych. Proste.

Są też oczywiście bezduszni managerowie firm farmaceutycznych, którzy najchętniej opatentowaliby witaminę C i sprzedawali ją po 10 euro za pastylkę, dodatkowo pobierając opłaty licencyjne od hodowców cytryn.

Czy lepsza jest skrajnie-liberalna zachłanność, czy skrajnie-lewicowy model kolektywistyczny? Jak działa model lewicowy w praktyce, pokazuje historia wynalazczości w Związku Radzieckim, czy całym bloku wschodnim. Wynalazca miał tam bardzo ograniczone możliwości czerpania korzyści z wytworów własnego umysłu. Nie miał więc najważniejszej motywacji do działania. Za przykład efektu niech posłuży polski samochód Syrena, produkowany przez ponad ćwierć wieku w niemal niezmienionej formie, z tymi samymi wadami konstrukcyjnymi przez cały czas. A jak działa model kapitalistyczny (skrajnie-liberalny)? Bardzo sprawnie, ale jeśli cię nie stać na chleb, to umrzesz z głodu.

Aha, nowe leki w socjalizmie były niemal wyłącznie podróbkami leków zachodnich, czyli powstałych w warunkach wolnego rynku.

Ścierają się tu więc dwie idee: liberalna, zakładająca nienaruszalność własności i lewicowa, zakładająca, że wszystko, co wytworzone, powinno być wspólne. Idąc w skrajności wygląda to tak: kapitalista wymyślił, powiedzmy, kinematograf, czyli cały system nagrywania obrazu i dźwięku oraz późniejszego ich odtwarzania. Wymyślił więc kino. Oczywiście po latach prac nad wynalazkiem, ryzykowania i ładowania w niego kasy, gdy wreszcie wprowadzi go do użytku, będzie chciał czerpać z niego zyski. I oczywiście pojawią się naśladowcy, którzy nie byli dość bystrzy, by wymyśleć kinematograf, ale… będą dostatecznie bystrzy by go skopiować i również czerpać zyski. Niestety kosztem wynalazcy.

To zrozumiałe, że ów wynalazca poczuje się okradziony. Jednak, z drugiej strony, wyobraźmy sobie, jak wyglądałoby dzisiejsze kino, gdyby Edison zdołał utrzymać patent na kinematograf (którego, nawiasem mówiąc, sam nie wymyślił).

Ktoś traci, ktoś zyskuje. Jeśli prawo będzie chroniło wyłącznie twórcę, wówczas jego wynalazek (np. kino) może się okazać dostępny wyłącznie dla garstki bogaczy. Jeśli prawo uzna, że wynalazek (np. kino) powinien być dobrem ogólnym dostępnym bez ograniczeń, to wynalazca, sfrustrowany i bez pieniędzy, może powiedzieć, że on to zwyczajnie po ludzku pierdoli i idzie na piwo. W efekcie zostajemy na zawsze z kinem niemym i czarnobiałym, bez szans na VHS, DVD, a już na pewno możemy zapomnieć o formatach cyfrowych dostępnych w internecie.

Oczywiście twórców wartości intelektualnych jest mniej niż odbiorców, mają więc mniejszą siłę przebicia. Z punktu widzenia twórcy hasło wolnej wymiany wartości intelektualnych znaczy mniej więcej tyle co dla właściciela sadu postulat, by jego jabłka były rozdawane za darmo. Będą za darmo przez pierwszy rok, a potem już nie będzie jabłek w ogóle. To samo dotyczy wszelkiej działalności polegającej na kopiowaniu własności intelektualnej.

Rozwiązanie satysfakcjonujące wszystkich leży gdzieś po środku. ACTA wydaje się pomijać punkt widzenia odbiorców.

Panika towarzysząca podpisaniu przez Polskę porozumienia ACTA jest w zasadzie akcją medialną (udaną, jak widać, skoro nawet ja o tym piszę), bazującą na panice „Jezu, nie będę mógł ściągać filmów!”. Tymczasem znaczenie tego porozumienia póki co jest praktycznie żadne.


Udostepnij
Glodne Slonce

37 Responses to “ACTA”

  1. Toudi Says:

    Mylisz pojęcia Kapitalizm to nie Korporacjonizm w skrajnym kapitalizmie takich patentów by nie było. Bo zasada ekonomi klasycznej zakłada iż żaden z podmiotów nie ma takiej przewagi w długim okresie. ACTA uderza też w twórców na korzyść pośredników korporacji i jest XIX myślenim o prawach Autorskich.

  2. RobertP Says:

    “kapitalista wymyślił, powiedzmy, kinematograf, czyli cały system nagrywania obrazu i dźwięku oraz późniejszego ich odtwarzania. Wymyślił więc kino. Oczywiście po latach prac nad wynalazkiem, ryzykowania i ładowania w niego kasy, gdy wreszcie wprowadzi go do użytku, będzie chciał czerpać z niego zyski. I oczywiście pojawią się naśladowcy, którzy nie byli dość bystrzy, by wymyśleć kinematograf, ale… będą dostatecznie bystrzy by go skopiować i również czerpać zyski.”

    A co z kapitalistą, który nie wymyślił, ale tylko opatentował bo miał cwańszych prawników/kapitał/dojścia? A potem nasyłał swoich pałkarzy na kręcących filmy.
    Więc wynieśli się oni daleko poza zasięg jego zbirów, do Hollywood.

  3. Dzejes Says:

    “Skutki pozytywne wprowadzenia ACTA są takie, że np. sprzedaż podrabianych butów Martens jednoznacznie będzie przestępstwem i fałszywy towar zostanie zarekwirowany do czasu wyjaśnienia. ”

    Teraz jest dokładnie tak samo.

  4. Pandemon Says:

    Bądźmy szczerzy - ACTA najbardziej godzić będzie właśnie w piractwo komputerowe/internetowe, a przy tym “przedefiniowało” samo pojęcie piractwa. Teraz nawet za użycie znaku towarowego dla własnych celów można będzie beknąć, nie mówiąc już o pobieraniu filmów, gier czy, o zgrozo, książek.
    Sam aspekt zwiększenia nacisku na ochronę praw własności jest dobry - ale, tak jak powiedziałeś, nie uwzględniono tu w ogóle głosu odbiorców, a wręcz zignorowano go poprzez prowadzenie sprawy w tajemnicy przez ponad dwa lata.
    Najgorsze jednak są sposoby w jaki to nowe prawo ma być egzekwowane. Przecież to totalny horror, że dostawca internetowy może monitorować wszystkie Twoje poczynania, a następnie przekazać Twoje dane OSOBOWE, wraz z adresem zamieszkania, firmom lub instytucjom, których prawa ponoć naruszyłeś. Ponoć - bo sąd w takim wypadku może nawet nie uwzględniać Twojej obrony, może nie wysłuchiwać obu stron - bo ACTA daje mu w takiej sytuacji możliwość “natychmiastowego wyciągnięcia konsekwencji karnych czynu” na wniosek danej firmy/instytucji. Paranoja - cofnęliśmy się o 30 lat do tyłu, czy może wręcz przenieśliśmy się do realiów z “1984″ Orwella…

  5. Vea Says:

    Tak sobie czekałam kiedy i pan napisze coś o tej sprawie :D
    A tak a propos wypowiedzi Pandemon. Kiedy usłyszałam o całej aferze od razu nasunęła mi się niedawno czytana książka pana Orwella. Wielki Brat patrzy, teleekrany. Czy coś w ten deser.
    A teraz mój światopogląd. Gdyby cena oryginalnej płyty nie osiągnęła tak kosmicznych cen jak czasami i 100 zł, problem ściągania na pewno by się zmniejszył. Ja sama, jeśli lubię jakiś zespół wolę iść do sklepu muzycznego i kupić sobie płytę oryginalną.
    Drugi problem z tego co czytałam to to, że nie wszystkie płyty są dostępne w polskich sklepach. Jedyną wyjściem jest ściągnięcie.
    Wiele moich koleżanek, a w tym nawet i ja sama oglądamy anime. Nie puszczają tego w telewizji, więc jedyną szansą zobaczenia jest on-line w internecie, ew. jak wyżej ściągnięcie.
    Od razu się przyznaję, że ściągać nie ściągam. Nie lubię. I w zasadzie gdyby całe ACTA opierało się tylko na zamknięciu portali, z których ściągać można pewnie nawet nie zauważyłabym różnicy. Ale nie polega. Z tego co zdążyłam się dowiedzieć [przez tydzień mnie nie było i wróciłam do Polski nie wiedząc co się dzieje], z tego co zdążyłam się dowiedzieć nie będę nawet mogła wymienić prywatnie zdań na Gadu-Gadu czy chociażby przez e-mail. To znaczy mając pewność, że nikt prócz mnie i osoby piszącej tego nie widzi.
    Może to przesada, ale naprawdę coraz bardziej przypomina mi to “Rok 1984″ Orwella.
    Nie wahajcie się poprawiać mojego komentarza. Jak wspominałam wróciłam akurat wtedy, kiedy już cała afera trwała i pewnie roi mi się tam od błędów.

  6. Asha Says:

    Generyki mogły powstawać dopiero po 10 latach całkowitej ochrony, kiedy firma, która wyprodukowała i opatentowała lek oryginalny, odzyskała przynajmniej część jeśli nie większość poniesionych kosztów. Resztę dostanie później, bo częstokroć lek oryginalny jest o tyle skuteczniejszy, że mimo wyższej ceny ludzie go kupują.
    W ogóle treść ACTA jest na tyle ogólnikowa i niedookreślona (pomijam że uwzględnia wyłącznie punkt widzenia amerykańskich korporacji), że można podciągnąć pod nią w prawie wszystko - polecam opinię amerykańskiego prawnika: http://nathanroach.com/what-is-acta-and-why-is-should-you-care

  7. Kqemer Says:

    Na szczęście teraz nie ma fizycznych możliwości, żeby każdy dostawca internetowy monitorował WSZYSTKIE poczynania użytkownika. Dzienne logi z połączeń userów w sieci 500 osobowej, czyli kto z kim z jakim adresem się łączył o danej godzinie średnio zajmują spakowane 100 mega, nawet nie wyobrażam sobie do jakiej to wielkości może wzrosnąć, jeżeli logować WSZYSTKO!!! A przecież większe są sieci. Sama tpsa ma miliony użytkowników, być może ona ma możliwości logowania wszystkiego, ale jakie to muszą być koszta?

  8. Mateusz Says:

    A centrum ma to wszystko po prostu w dupie i zachowuje umiar. Ot co.

    “Oczywiście twórców wartości intelektualnych jest mniej niż odbiorców, mają więc mniejszą siłę przebicia.”

    Dzięki internetowi tych “twórców wartości intelektualnej” jest więcej, bo sporo osób w jakiś tam sposób coś tworzy(np. blogi, grafiki).

  9. agrafek Says:

    Ściągać muzyki, która jest niedostępna w polskich sklepach nie trzeba, można ją kupić w sklepach zagranicznych, a czasem nawet bezpośrednio o twórców. obu przypadkach bywa taniej, niż w polskim sklepie.

    Problem w Polsce polega na czymś innym - na dostępie do dóbr już na bardzo podstawowym poziomie. Otóż bez internetu i jego “nielegalnych” stron nie poznałbym zapewne wcale sporej części wykonawców, których płyty w końcu kupiłem. A to dlatego, że koncerny dyktują środkom przekazu kogo te maja puszczać, bądź, w najlepszym wypadku, odpowiednio opłacają promocję swoich wykonawców. Polski rynek muzyczny (ale filmowy też) jest mały, ciasny. By w ogóle poznać interesujących wykonawców potrzebuję internetu i jego pirackich niedoskonałości.

    Mówienie, że ACTA powoduje tak wielkie kontrowersje w Polsce dlatego, że burzą się “piraci” może odpowiadać rzeczywistości, owszem. Niemniej, w moim przekonaniu, spłyca problem. Przecież znaczny sprzeciw wywołuje sposób uchwalania i w prowadzania tego prawa. Jeśli oddaje on stan dzisiejszej demokracji, to jest kiepsko. Dodatkowo w Polsce burzy krew buta polityków, z premierem na czele. Nie dotyczy to tylko rządzących. Nieprzypadkowo podczas demonstracji w Krakowie wygwizdany został JKM, który próbował się pod ową demonstrację (zresztą może z jak najszczerszych intencji) podpiąć. Być może sprawa rozejdzie się po kościach, ale może (oby) był to początek uważniejszego patrzenia na ręce politykom. Na pewno jest to wyraz braku zaufania do polityków w ogóle.

  10. Rafal Kosik Says:

    Najważniejsze z tego umyka większości protestujących: ACTA nie jest aktem prawnym. To tylko zbiór intencji i sugestii, jak walczyć z piractwem pod wszelkimi postaciami. Demonstranci wyobrażają sobie chyba, że podpisanie porozumienia spowoduje copy & paste do unijnego i polskiego prawa. Nic takiego się nie stanie. Rozwiązania tam zaproponowane mogą być, ale nie muszą, brane pod uwagę przy kolejnych nowelizacjach ustaw oraz przy tworzeniu przepisów wykonawczych, m.in. po to by ujednolicić przepisy w różnych krajach.

    A monitorowanie całego transferu internetowego jest zwyczajnie technicznie niewykonalne.

  11. serafin Says:

    Ja tam widzę masowe protesty złodziejaszków, chcących zabronić proboszczowi zamykania na noc sadu. Nikt nie lubi jak mu się zabrania kraść, jeśli się przyzwyczaił, że kradzież jest czymś normalnym.

  12. Dziobal Says:

    Tjaaa, założyciele forum.fnin.eu bekną za użycie znaku towarowego. Drżyjmy.

  13. Rafal Kosik Says:

    Już piszę pozew ;)

  14. Dziobal Says:

    Co do monitorowania transferu - w Chinach im się udaje :)

  15. Rafal Kosik Says:

    Tylko częściowo i to kosztem prędkości nie do zaakceptowania u nas. Poza tym siedzi tam armia ludzi, która częściowo robi to ręcznie.

  16. Dziobal Says:

    Czyli ściągamy dalej? :P

  17. Pandemon Says:

    @Rafał
    A co zmienia to, że nie wszyscy będą monitorowani? Fakt pozostaje faktem - kontrolowanie wypowiedzi stanie się teraz możliwe nawet w Internecie, drastycznie ograniczy to wolność słowa. Przecież nie od parady kilka miesięcy temu Tusk czy ktoś tam ważny proponował ocenzurowanie sieci i stworzenie rzeczywistych Hyde Parków, takich “oldschoolowych”, gdzie można byłoby sobie przyjść i agitować do woli… Idiotyzm.
    A to, że ACTA to tylko zbiór sugestii, a raczej tylko umowa między państwami niewiele zmienia - przecież polski rząd (przede wszystkim Boni i Tusk) już zapowiedział, że jak najszybciej będą dążyli do ratyfikowania nowych ustaw czerpiących z ACTA i ograniczających piractwo w Polsce.

    @agrafek
    Nie tyle chodzi o problem samej demokracji ile naszej ludzkiej, narodowej, głupoty. Bo inaczej nie da się nazwać tego co Polacy robią co cztery lata - “PO takie i owakie, ale i tak zagłosuje, bo nie PiSu nie lubie” - przecież to nie jest tylko slogan, tak się dzieje naprawdę. A to, że obecny rząd nie słucha głosu ludu i ich opinie i protesty ma w dupie, wynika właśnie z powyższego - i tak mają wygraną niemal w kieszeni, cokolwiek by nie zrobili. PiS już dawno i skutecznie zniechęcił do siebie ludzi, a alternatyw za wiele nie ma.
    Polska zdecydowanie potrzebuje jakiejś świeżości w polityce, w rządzie, jednak w najbliższym czasie nic takiego się nie zapowiada. Uciekać, uciekać jak najprędzej.

  18. Rafal Kosik Says:

    Ludzie nigdy jeszcze nie byli zadowoleni z rządów. Przyczyna jest bardzo prosta: rządzenie wymaga podejmowania niepopularnych decyzji.

  19. Szary Says:

    A ja myślę, że to nie chodzi o rządy. Chyba to samo czuli ludzie gdy “cywilizowano” Dziki Zachód. ?ezka sie w oku kręci - ale odchodzi ostatnia namiastka wolności ograniczonej jedynie Twoimi umiejętnosciami i siłą firewalla…

  20. Mateusz Says:

    @Rafał Kosik

    Tylko nie zawsze ustawy spotykały się z takim sprzeciwem.

  21. gall anonim Says:

    @Vea; tłumaczenie, że płyty czy gry są za drogie jest absurdalne. ciekawa jestem co byś powiedziała gdybyś usłyszała złodzieja, który tłumaczy się, że ukradł samochód, bo ten jest za drogi i nie stać go na normalne kupno. Czemu w realu taki ktoś jest potępiony społecznie, a w internecie ta sama zasada już nie działa? Druga sprawa to ograniczony dostęp do kultury, fakt faktem, że gdyby nie internet nie zobaczyłabym tyle filmów, ani nie usłyszałabym tyle dobrej muzyki, ba może w ogóle bym nie słuchała muzyki.

  22. Samantha Says:

    1. dziękuję, że Pan napisał :)

    2. Cejrowski napisał: “Z piractwem się nie wygrywa zakazami – z piractwem należy walczyć poprzez wyprzedzanie piratów na zakrętach.
    Steve Jobs – ten od firmy Apple – wyprzedził piratów, gdy zaczął sprzedawać legalnie piosenki po 99 centów za sztukę. Skończyło się nielegalne kopiowanie , bo większość ludzi woli za dolara kupić sobie porządny plik z piosenką, okładką, opisem, niż niepewny od pirata za… no właśnie – za ile piratowi się opłaca, w sytuacji, gdy legalnie można kupić za 99 centów?”
    (http://narodowcy.net/wojciech-cejrowski-o-acta/2012/01/25/)

    3. A jak to jest z tym upowszechnianiem informacji? Jeśli mój kuzyn nagra film i wstawi go w necie do pobrania za darmo (on jako twórca), a ja prześlę link do tego filmu koleżance (za jego zgodą), to czy ktoś mnie może za to ukarać? Czy kara wypływa tylko wtedy, kiedy wniosek o to wniesie twórca? Co się dzieje, jeśli twórcy zależy na upowszechnieniu jego dzieła ZA DARMO?

  23. M&M Says:

    @Gall anonim; Porównanie kopiowania plików do kradzieży samochodu nie jest do końca precyzyjne, gdyż kopiując, nie pozbawiasz nikogo tych plików :D Nie zmienia to faktu, że Twój argument jest bardzo celny

  24. Mateusz Says:

    @M&M

    Jego argument nie jest celny, bo tak jak napisałeś/aś nie kradnie się czegoś, tylko kopiuje. Czytałem wpis Cejrowskiego, którego fragment dała Samantha i rozwiązanie takie, że za 10dolarów(czy tam złotych) kupienie sobie konta, gdzie można oglądać co się tylko chce, na całym świecie - to jest wyjście. Bo wolę zapłacić 30zł i mieć wszystko pod ręką, niż bać się, że mnie zamkną, albo każą płacić sporą kasę, za to, że “piraciłem”.

  25. EverGreen Says:

    A ja bym chciała się wreszcie dowiedzieć, co jest legalne, a co już nie. Rozumiem, żeŚciąganie filmów nie jest legalne. A oglądanie on-line? Albo Ściągnięcie z chomika albo czegoś podobnego kilku plików?
    Nie można patrzeć na kopiowanie plików jak na kradzież w dosłownym tego wyrazu znaczeniu - u właściciela nadal pozostaje informacja (obraz, muzyka, film itd)

  26. Dziobal Says:

    A propos piractwa - kiedy można oczekiwać Twojego eksperymentu z opowiadaniem dostępnym w wersji darmowej i płatnej?
    W Wiedzy i Życiu czytałem artykuł naukowca, który w ten sposób opublikował książkę.
    I co? I zysk miał większy, niż wcześniej :)

  27. gall anonim Says:

    @M&M: W pewnym sensie masz rację, nie pozbawiamy nikogo tych plików, ale już pieniędzy za nie przeznaczonych, tak. Może właśnie dlatego nie uznaje się tego za kradzież, bo nikt nie uważa utworu za czyjąś prywatną własność skoro jest ogólnie dostępny.

  28. Dominik Says:

    @gall anonim: Miej na uwadze, że nie każdy kupiłby oryginalną płytę, gdyby nie mógł jej ściągnąć. Więc to nie jest prosty przelicznik: ściągnąłem płytę=pozbawiłem twórcę 40zł.

    Niezły artykuł, ale nie wyjaśnił wszystkiego.

    Czy rzeczywiście pobieranie np. z torrentów będzie bardziej niebezpieczne, skoro i tak nie można wszystkiego monitorować?
    Czy rzeczywiście za napisanie w komentarzu słów “Coca-Cola”, komentarz będzie usuwany???

  29. Samantha Says:

    Z tą Coca-Colą to mnie zabiłeś.

    Oczywiście wszyscy się wypowiadają, ale nikt nie jest w stanie odpowiedzieć na moje pytanie, więc je ponowię.
    Może Pan byłby łaskaw?:)

    Jak to jest z tym upowszechnianiem informacji? Jeśli mój kuzyn nagra film i wstawi go w necie do pobrania za darmo (on jako twórca, który ma do niego prawa autorskie), a ja prześlę link do tego filmu koleżance (za jego zgodą), to czy ktoś mnie może za to ukarać oprócz niego? Czy kara wypływa tylko wtedy, kiedy wniosek o to wniesie twórca? Co się dzieje, jeśli twórcy zależy na upowszechnieniu jego dzieła ZA DARMO?

  30. cleevleen Says:

    Wrzucam tutaj link, w którym facet wytłumacza jak acta będą działać.
    http://www.youtube.com/watch?v=h1fJYlQ9iJY

  31. Samantha Says:

    ACTA = będziemy głodować

    http://www.eioba.pl/a/3lc9/acta-a-swiatowa-zywnosc

  32. Says Says Says:

    @Samantha jezeli twoj kuzyn udostepnil to za darmo to nie ma podstawy by cie o to oskarzac, chyba ze czerpalas bys z tego zysk. Pozwac moze sam tworca, a dokladniej wlasciciel praw autorskich.

    Co do ACTA to nie jest ono dokladne i moze zostac wykozystane przez te cale korporacje ktorych tak podobno nie lubimy a ktore czesto ksztaltuja nasze zycie, w sposob niewlasciwy.

    PS. 3.5 zl za piosenke ktorej poslucham moze ze 2 razy to u nas i tak sporo, poza tym rejestracja sie w app store, podanie numeru karty bankowej… letwiej wpisac w guglu tytul i w dwa klikniecia zassac na dysk :(

  33. Koziołek Says:

    Historia prawdziwa.

    Mam w swojej biblioteczce Vertical, Marsa i Kameleona. Do tego zbiory opowiadań, sygnowane marką Powergraph.
    A zaczęło się od tego, że ściągnąłem pakiet pirackich e-booków, wśród których znalazła się powieść nieznanego mi wcześniej autora.
    I tak Rafał Kosik stał się moim ulubionym autorem, zacząłem kupować jego książki, a także polecać je innym…

    Z harcerskim pozdrowieniem,

    Koziołek

    http://przepraszamzacrossposta.blox.pl/2012/01/Niedolestwo-starcze-zapobieganie-Fotografie.html

  34. x Says:

    ja bym zwrocil uwage na jedno zdanie jesli idzie o przyjecie ACTA: http://orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/3C03E285

    “(…)z uwagi na wyłączne kompetencje UE w zakresie polityki handlowej - porozumienie ACTA, jeżeli uzyska poparcie państw członkowskich, zostanie ratyfikowane i wdrożone za pomocą instrumentów prawnych unijnych, a nie krajowych. (…)”

    Polska podpisala - glos Polski (za) zostal juz w sprawie odhaczony…
    jesli wiekszosc w unii przyjmie, to do nas tez trafi posrednio, a jesli nie przyjmie, to jak wiemy premier Tusk obiecal juz, ze ratyfikuje na pewno, moze tylko troche pozniej.

    A ACTA moze tez dotyczyc nie tylko piractwa, podrobek, lekow, ale i wprowadzenia zywnosci modyfikowanej (GMO):
    http://magielfinansowy.nowyekran.pl/post/51764,smacznego-panie-prezydencie
    W skrocie rzecz ujmujac przyjmiemy amerykanski model patentowy, czyli oddajemy sie walkowerem korporacjom…

    No i wiadomo, ze jesli rzecz dotyczy wszystkiego, to jest do niczego…

  35. Rafal Kosik Says:

    @Samantha: jeśli coś ma być udostępnione za darmo, to częściowo na Twoje pytanie odpowiedź jest tutaj: http://creativecommons.pl/

    A dyskusja o ACTA jest już niepotrzebna, bo na 99% projekt upadł.

  36. justme Says:

    niestety w Krakowie już nie ma sklepów Dr Martens i z tego co wiem wszędzie się przebranżowili (reklamacje przyjmują dalej ale już nie można tu kupić martensów czy glanów Steela - są za to inne buty)

    cześć!

  37. Rafal Kosik Says:

    Świat zmierza w stronę tandety.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).