Zamyślenia

Captain Hack

2016/03/07, Monday

Jako małe dziecko obejrzałem spektakl teatru telewizji z lat chyba jeszcze siedemdziesiątych, w którym sprzęty domowe zbuntowały się przeciw domownikom. Nie pamiętam już, o co tam dokładnie chodziło, ale scena, w której odkurzacz unosi ssawkę, przypierając właściciela do ściany, sprawiła, że przez miesiąc spałem z głową ukrytą pod kołdrą. Jakkolwiek śmieszne to się dziś wydaje, paradoksalnie owa wizja wkrótce może się urzeczywistnić. (more…)

Kopia zapasowa dla cywilizacji

2016/02/04, Thursday

Dawno, dawno temu, za czasów studenckich, koledzy, którzy mieszkali w akademiku, opowiedzieli mi pewną zabawną i przykrą zarazem historię. Otóż postanowili naprawić gniazdko elektryczne w pokoju. By spełnić elementarne wymogi BHP i nie zakwalifikować się do finału nagrody Darwina, wyszli na korytarz i wykręcili bezpiecznik wspólny dla kilku pokoi. Szkoda, że nie uprzedzili nikogo o swoich zamiarach. W sekundę później zza drzwi w końcu korytarza wybiegło rozczochrane coś w powyciąganych dresach i z przekrwionymi oczami. To coś było studentką, która wstała o czwartej rano, żeby napisać pracę zaliczeniową na następny dzień. Wydarzenie miało miejsce około siódmej wieczorem, więc owa dziewczyna miała za sobą kilkanaście godzin pracy przerywanej tylko zaparzaniem kolejnych kaw. Jej złość wzięła się z tego, że od samego początku pracy ani razu nie nacisnęła CTRL + S. (more…)

Pożegnanie z mięsem

2016/01/10, Sunday

Wbrew temu co pisarze SF, włącznie ze mną, próbują wciskać czytelnikom, Mars nie nadaje się do terraformowania i prawdopodobnie nigdy nie będzie się nadawał. Nie dlatego, że to niemożliwe, tylko zwyczajnie nieopłacalne. Nie nadaje się do tego żadna inna planeta ani żaden księżyc Układu Słonecznego. Jeśli kiedykolwiek osiągniemy poziom technologiczny, który to umożliwi, już od dawna będziemy mieli wiele lepszych pomysłów, jak wynieść się z Ziemi i rozplenić zarazę ludzkości po naszej galaktyce. Co najmniej po naszej galaktyce. I nie mam tu bynajmniej na myśli rozpleniania banalnego białka. (more…)

Strachy

2016/01/05, Tuesday

Czemu piec centralnego ogrzewania nie może płynnie regulować wielkości płomienia pod kotłem, jak to potrafi zwykła kuchenka turystyczna za piętnaście zeta? Czemu odpala dysze na full i zaraz wyłącza? A im zimniej jest na dworze, tym częściej i na dłużej odpala? Instalacja podlega więc ciągłym naprężeniom wynikającym ze zmian temperatury. Nie ubolewam nad zmęczeniem materiału, lecz nad tym, jak mój własny dom straszy mnie nawet bez wsparcia z zaświatów. Te stuki, piski, jęki i kwęki, rozchodzące się wśród nocnej ciszy, czynią historie powstające na klawiaturze QWERTY jakby bardziej realnymi. Dla autora przede wszystkim. (more…)

Polska w ruinie

2016/01/03, Sunday

Maxpedition Jumbo

Brzydkie miasto, brzydki kraj, brzydcy ludzie, śmierdzi, wszędzie śmiecie, syf, szczury, złodzieje i w ogóle. Ok, to prawda, to wszystko prawda, ale już się nie znęcajmy nad tym Nowym Yorkiem i pomówmy o Warszawie. (more…)

Bezpieczeństwo w roku 2040

2015/11/28, Saturday

Chyba każdy pracujący w korporacji trafił kiedyś na nadgorliwca z działu IT, który raz w miesiącu kazał wszystkim zmieniać hasła i to na takie, których nie da się odgadnąć, czyli ciągi wszelkich możliwych egzotycznych znaków. Zazwyczaj efektem tak zaawansowanych procedur bezpieczeństwa są przyklejane do komputerów karteczki z tymi hasłami. Zbyt wysokie rygory bezpieczeństwa oznaczają więc obniżenie jego poziomu. I zasada ta jest uniwersalna. (more…)

Wiara w przełomy

2015/11/16, Monday

Agent Smith w jedynym słusznym, czyli pierwszym Matrixie, przyrównał ludzi do wirusów. Pomijając różnice biologiczne, miał rację. Rzeczywiście nie szukamy równowagi ze środowiskiem, a nawet z innymi, tylko zagarniamy do siebie wszystko, co możemy i zużywamy to bez umiaru. Historia ludzkości to ciąg następujących po sobie okresów prosperity z nieprawdopodobnym marnotrawstwem i eksploatacją rabunkową, potem kryzysu połączonego z bratobójczą walką o kurczące się zasoby i wreszcie przełomu kierującego nas na nowe tory. Potem znów rozpoczyna się prosperita i cykl się zamyka. Pytanie, czy to może trwać w nieskończoność? (more…)

Idiokracja

2015/10/05, Monday

Można by się zaśmiać pustym śmiechem nad postępującym zidioceniem rasy ludzkiej, tyle że wcale nie powinno nam być do śmiechu. Podobnie można by się śmiać z mrówki próbującej przegryźć podeszwę buta, ale milion mrówek przestaje być śmieszny. Analogia się zgadza, tyle że nie chodzi o mrówki, ale o ludzi i nie o milion, ale o miliard. (more…)

Trolling

2015/09/09, Wednesday

Psychologia tłumu pokazuje, że kilkutysięczna grupa inteligentnych ludzi potrafi się zachowywać, jakby miała IQ niezatemperowanego ołówka. Nie dotyczy to wyłącznie prawdziwego tłumu; wszelkie fora dyskusyjne i portale społecznościowe stwarzają podobne warunki jak gwarny plac w centrum miasta. Jak można kierować masą ludzką, która ze swej natury zachowuje się chaotycznie? Wystarczy wiedzieć gdzie, kiedy i jak popchnąć palcem, by reakcja łańcuchowa zamieniła to delikatne pchnięcie w masowy bezmyślny bieg we wskazanym kierunku. I tu pojawiają się trolle. (more…)

Kiedyś to było ciężko

2015/08/13, Thursday

Rafał Kosik lata temuWybrałem się na kilkugodzinną górską wycieczkę z synem i jakoś tak rozmowa zeszła na to, że dziś jest lepiej, łatwiej i przyjemniej. Głównie miałem na myśli pracę grafika komputerowego. Wróciłem do czasów, gdy syn miał niespełna rok albo i nawet był jeszcze ciążą, a ja z Kasią prowadziłem dwuosobową agencję reklamową Powergraph. Przez pół roku z musu mieszkaliśmy u moich teściów w Wesołej, gdzie przerwy w dostawie prądu zdarzały się co kilka dni, a jakość połączenia telefonicznego uniemożliwiała nawet wysyłanie faxów. (more…)

Cienka żółta linia

2015/08/02, Sunday

Za punkt wyjścia do tego felietonu niech posłuży niedawna przygoda na parkingu podziemnym w Brukseli. Parking na pięćdziesiąt-siedemdziesiąt samochodów z jednym, długim na trzydzieści metrów wyjazdem/wyjazdem zakończonym na górze placykiem i szlabanem. Wyjeżdżam z tego parkingu i już na dole podjazdu widzę, że na górze przy szlabanie zatrzymuje się Toyota Yaris. Podjeżdżam szybciej, żeby ktoś nie musiał czekać i żebyśmy się minęli wygodnie na górze, gdzie jest szeroko. Niestety, gdy jestem już w dwóch trzecich, szlaban się otwiera i Toyota wjeżdża. Prowadząca ją dziewczyna jedzie centralnie środkiem zjazdu, a ja już bliżej ściany podjechać nie mogę. W efekcie klinujemy się kilka metrów od szlabanu. (more…)

Twarze, wiele twarzy

2015/06/30, Tuesday

Na stołówce w X giną sztućce. Kradną je wszyscy, przy czym oczywiście nikt się nie chwali, że je kradnie. No chyba że w zaufanym towarzystwie. Wieczorami w podgrupach kumple opowiadają sobie, kto ile ukradł i jak sprytnie je kamuflował, by reszta nie zauważyła. Prócz tego niektórzy działają w pojedynkę i po prostu milczą. Oficjalnie jednak nikt nie kradnie, choć sztućców ewidentnie jest coraz mniej. (more…)

Kiedy Polak będzie szanował prawo

2015/06/12, Friday

Dwa albo i trzy miesiące temu otwarto/otworzono kładkę pieszą nad Trasą AK/Toruńską. Od strony bielańskiej ciąż stoi tam jednak znak zakazu wstępu, co czyni tę kładkę jedyną w Polsce jednokierunkową kładką pieszą. A jeśli kładka się zarwie, albo ktoś kogoś tam napadnie, no to koleżko jesteś sam sobie winien - był znak, nie? No chya, że szedłeś od strony Żoliborza, wtedy inna rozmowa. (more…)

Po co nam ogonki?

2015/06/04, Thursday

Moim pierwszym urządzeniem, które można by nazwać komputerem kieszonkowym, był notes elektroniczny Casio. Miał wygodną klawiaturę fizyczną, ale nie istniał żaden sposób, by wpisać tam „ą”, „ć” czy „ź”. Potem pojawił się Palm z systemem rozpoznawania pisma odręcznego. Rozwiązanie rewelacyjne w swej prostocie. Algorytmy rozpoznawania pisma odręcznego były znane i stosowane od dawna, choćby w kosztującym majątek applowskim Newtonie, jednak dopiero w Palmie sposób wprowadzania znaków okazał się bardzo łatwy do opanowania przez przeciętnego użytkownika. Jeżeli użytkownik ten nie próbował pisać po polsku. (more…)

Rząd światowy

2015/04/29, Wednesday

Gdy byłem mały, czasem jeździłem z tatą nad Zalew Zegrzyński. Z tym akwenem związane są dwa spore zdziwienia mojego dzieciństwa. Pierwsze, że zalew powstał ledwie osiem lat przed moim urodzeniem; drugie, że coś tam się przedtem znajdowało. Obiekty na mapie nie rozsunęły się, tylko trzeba je było wymazać – drzewa, drogi, wioski, miasteczka – aby wykopać nieckę, w której zmieści się niemal sto milionów metrów sześciennych wody. Trudno mi było, i nadal jest, wyobrazić sobie tę ilość. (more…)

Kasta socjopatów

2015/03/28, Saturday

Co jakiś czas pojawia się news utrzymany w tonie oburzenia, dotyczący zasad doboru managerów na wysokie stanowiska w korporacjach. Otóż pożądane są tam ponoć cechy psychopatyczne czy nawet socjopatyczne. Nie jest to, rzecz jasna, powiedziane wprost, ale wiadomo, o co chodzi. Oburzenie bierze się stąd, że uważamy socjopatów za potwory, których miejsce jest… gdzieś daleko stąd, najlepiej w więzieniu. (more…)

Stałe ceny książek

2015/03/20, Friday

Chociaż Powergraph jest małym wydawcą, to na początku ustaliliśmy, że jeśli tylko się da, to nie będziemy robić programowych przecen po miesiącu ani wysyłać nadmiarowych egzemplarzy na „tanią książkę”. To byłoby działaniem krótkoterminowym, psuciem rynku i nie fair wobec autora, a zresztą i wobec czytelników też (tych, którzy wcześniej kupili po normalnej cenie). Moim zdaniem od tanich książek jest drugi obieg. (more…)

Wehikuł czasu narzędziem sprawiedliwości

2015/03/06, Friday

Gdy byłem mały, myślałem, że świat byłby lepszy, gdyby ludzi dokładnie kontrolować: czy dekarz poprawnie kładzie izolację, żeby za dziesięć lat dach nie zaczął przeciekać, czy mechanik samochodowy poprawnie wymienia olej, czy kierowca autobusu podjeżdża do krawężnika, żeby pasażerowie nie musieli skakać przez kałuże, czy kelner nie pluje do zupy… Wymyśliłem nawet małe, zdalnie sterowane latające roboty, które by wszystkich kontrolowały i słały dane do jakiegoś wielkiego centrum monitoringu etyki. I jak ktoś robi coś źle, to do pierdla. (more…)

Słuszna słuszność

2015/01/31, Saturday

Jest taka scena w filmie Szeregowiec Ryan, gdzie młody amerykański żołnierz (chyba sam Ryan nawet) mija się na schodach z starym doświadczonym oficerem niemieckim. Sytuacja jest tak nieoczekiwana, że Amerykanin usuwa się na bok, by uprzejmie przepuścić starszego. Oczywiście powinien go w tym momencie ukatrupić, bo to środek bitwy, ale nie ma na to dość siły. Cała scena przypomina przepuszczanie się na schodach w domu handlowym. Co się stało dalej, ilu kumpli głównego bohatera zginęło w wyniku takiego jego postępowania… obejrzyjcie film. Niezależnie od talentów bojowych owego bohatera, jest to przykład na to, że często przedkładamy imperatyw sytuacji nad długofalowym planowaniem. (more…)

Empatia Sp. z o.o.

2015/01/05, Monday

Miałem niedawno trzy przygody z rodzaju tych mniej przyjemnych i wszystkie miały związek z komunikacją miejską. Zdarza mi się od czasu do czasu korzystać ze zbiorkomu, a to samo w sobie jest już mniej przyjemnie od, powiedzmy, jazdy własnym samochodem. Do plusów można zaliczyć możliwość poczytania sobie książki, co we własnym samochodzie jest niewykonalne (audiobooki się nie liczą), natomiast minusów jest masa i te minusy z całą pewnością przesłaniają plusy. (more…)