5.11 Tactical Rush Moab 10

Niezły plecak na rower, niezły do miasta, ale na wycieczkę w góry już niekoniecznie. Plecak posiada tylko jedną szelkę, a konstrukcję taką producent, czyli 5.11 Tactical, określa mianem „sling bag”. Główna zaleta tego rozwiązania jest oczywista: jednym ruchem można plecak przesunąć do przodu i wyjąć coś z niego bez zdejmowania. Przydaje się to również np. w zbiorkomie. Główna wada też jest oczywista, bo jakby dobrze nie była uszyta szelka, nie rozłoży ciężaru tak dobrze, jak dwie szelki.

Załadowanie do środka kilku kilogramów daje się boleśnie odczuć już po kwadransie. Wprawdzie w dwadzieścia sekund można szelkę z prawej strony przepiąć na lewą, to jednak nie pomoże na długo. Zdecydowanie jest to plecak przeznaczony od małych obciążeń i krótkiego czasu noszenia. Nie dotyczy to jazdy na rowerze (w pozycji pochylonej), bo tam ciężar spoczywa na plecach. Jednak na rowerze z kolei przeszkadza brak znanego z toreb kurierskich pasa stabilizującego. Dorobienie go jest banalnie proste, więc go dorobiłem. Z kolei dodanie jednej tylko małej klamry pozwala na wykorzystanie elementów istniejącego systemu nośnego do stworzenia czegoś w rodzaju pasa biodrowego, który przejmuje część obciążeń z ramienia.

Plecak obszyty jest sporą ilością taśm molle, co pozwala na łatwe mocowanie do niego akcesoriów, z czego skrzętnie korzystam. W lecie przyczepiam kieszeń na manierkę i etui do okularów przeciwsłonecznych. Na stałe przymocowałem za to kieszeń Maxpedition Janus, która nadaje się na podręczne drobiazgi. Do montażu użyłem czterech klipsów systemu Alice, pamiętającego czasy IIWŚ.

Seria plecaków Rush to kolejno od najmniejszego: 6, 10, 12, 24 i 72. Mało precyzyjne są te oznaczenia, bo nie określają pojemności, tylko liczbę godzin, na jaką można się w nie spakować. Trochę to nieoczywiste, bo przecież każdy ma inne zapotrzebowanie: a to pięć kanapek i litr wody, a to kubełek KFC, a to znowu sześciopak, chipsy i puchowy śpiwór. Producent na swojej stronie jeszcze do niedawna podawał pojemność plecaka w uncjach, czyli równie dobrze mógłby ją podawać np. w chomikach sześciennych. Na szczęście cywilizacja powoli dociera do USA, dzięki czemu wiemy już, że Rush Moab 10 ma 18 litrów.

Organizacja przestrzeni wewnątrz jest przemyślana i właściwie nie daje powodów do zbytnich narzekań. W kieszeni administracyjnej znajdziemy sporo przegródek, karabińczyki na klucze i kieszeń na suwak.

Główna kieszeń jest tak pomyślana, by korzystać z niej w pozycji poziomej, kiedy plecak jest przesunięty na ramieniu do przodu. To dobre rozwiązanie, jeśli np. często robimy zdjęcia lustrzanką. Wewnątrz jest kieszeń na suwak, a właściwie na dwa suwaki, bo ma być dostępna z obu stron, niezależnie na którym ramieniu nosimy plecak. Jest kilka siatkowych kieszonek na rzepy i jedna całkiem spora, zaciskana elastyczną gumką.

Na zewnątrz są dwie kieszenie: jedna na górze plecaka (dedykowana na okulary), druga już na szelce (dedykowana na radio/telefon/MP3player) ale żeby się do nich dostać, trzeba zdjąć plecak. I byłoby to OK w przypadku normalnego plecaka, ale jednak sling bag powinien być zaprojektowany tak, by był do niego dostęp bez zdejmowania. Taka jest przecież idea plecaka z jedną szelką. Dodatkowo kieszeń na okulary, choć wykonana z miękkiego materiału, nie ma żadnych usztywnień.

Od strony pleców jest usztywniana kieszeń na bukłak z wodą typu camelbak. Nie używam tego systemu, więc mam wolne miejsce na laptop (wchodzi ThinkPad 12 cali) lub papiery A4. Plastikowe usztywnienie można wyjąć. Ja wyjąłem.

Jest jeszcze kieszeń CCW (Concealed Carry Weapon) czyli taka do dyskretnego przenoszenia klamki. Nie ma to większego sensu ani w Polsce ani szczerze mówiąc gdziekolwiek. W Polsce broń palna jest generalnie nielegalna, a w USA każdy skojarzy plecak taktyczny z kolesiem, który ma dyskretnie ukryta klamkę. Umówmy się zatem, że nie o takich zastosowania tu mówimy.

Modele 6 i 10 mają nazwę uzupełnioną o skrót MOAB, który oznacza Mobile Operation Attachment Bag, czyli coś mniejszego co się przyczepia do czegoś większego. Ma to może jakiś tam sens w operacjach wojskowych; w użyciu cywilnym niestety raczej się nie sprawdzi. Do plecaka dołączone są paski umożliwiające mocowanie go do większego modelu. IMHO w zastosowaniach cywilnych kompletnie nie ma to sensu, ale zrobicie, jak chcecie. Całkiem przy okazji te dodatkowe paski doskonale nadają się jako paski kompresyjne, na których wszyciu w większych modelach poskąpił producent.

Pasy kompresyjne zamontowane w Rush 10 właściwie pełnią raczej funkcję zabezpieczenia suwaka. Można też przymocować nimi np. zwiniętą kurtkę. Najlepiej nadaje się do tego pas dolny w kształcie litery „Y”. Niestety pasy boczne wszyte są odwrotnie niż w większości plecaków, czyli klamra jest od strony pleców i po jej odpięciu cały pas plącze się i zaczepia o suwaki. Ta sama wada występuje we wszystkich plecakach serii. Co ciekawe kopie tych plecaków i modele na nich wzorowane, w wykonaniu innych producentów, mają te pasy kompresyjne wykonane we właściwą stronę.

Pewną alternatywą wobec tego plecaka wydawał mi się Hazard 4 Evac Plan B. Niestety to nie jest plecak/torba pomyślany po kątem wygody użytkowania w cywilu, bo jest zwyczajnie zbyt wąski (17 cm). Włożenie do środka czegokolwiek formatu A4 oznacza rozepchanie torby/plecaka jak brzucha węża po zjedzeniu… większego węża. Jest też spora skucha z kieszenią CCW (tudzież na bukłak z wodą), która powinna po przesunięciu plecaka przed siebie umożliwić łatwy dostęp do zawartości. Niestety w przypadku Evac Plan B kieszeń ta otwiera się… jedynie od spodu plecaka. Pozostaje wiec łapać, co z niej wypada.

Podsumowując, 5.11 Rush Moab 10 wypada bardzo pozytywnie i po kilku latach używania, mogę ze spokojem go polecić.


Udostepnij
Glodne Slonce

11 Responses to “5.11 Tactical Rush Moab 10”

  1. Ziemniak Says:

    Ja zdecydowałem się na coś jeszcze mniejszego, a mianowicie Mil-tec Small Assault.
    http://milworld.pl/pol_pm_Mil-Tec-Plecak-na-Ramie-Small-Assault-Czarny-5961_1.jpg
    Na rower w sam raz, można sporo rzeczy doczepić, a jedyna jak na razie wada, to ceny wyposażenia molle. Zacząłem nawet myśleć o uszyciu czegoś na własną rękę, ale to może zostawię na długie zimowe wieczory :D

  2. Szary Says:

    A co to za zabaweczka na zdjęciu 5, jeśli można spytać?

  3. Rafal Kosik Says:

    @Ziemniak, w moim przypadku warunkiem była możliwość okazjonalnego transportu laptopa i dokumenów A4. Jest seria toreb Maxpedition: Lunada, Remora i Malaga. O tej ostatniej pisałem nawet http://rafalkosik.com/maxpedition-malaga-gearslinger.

    @Szary, spokojnie to zabawka w dosłownym tego słowa znaczeniu - replika Dan Wesson 6″.

  4. nieświeć Says:

    Rafale, jakbyś kiedyś zahaczył o Suwałki/Augustów, to daj znać - mamy tu fajną strzelnicę i nieco mniej replikowe zabawki :)

    Aha, duży plus za lapka :)

  5. Michał Says:

    Właśnie szukam plecaka na rower, który posłuży mi na lata, a nie rozwali się po kilku tygodniach. Dzięki za wpis

  6. mgr Sianko Says:

    Cudze chwalicie, swego nie znacie… Bardzo dobre plecaki i torby robią przecież polskie firmy:
    http://www.wisport.com.pl/
    http://baribalpoland.pl/pl/
    https://eu.directactiongear.com/

    Disclaimer - w.w. firmy nie zapłaciły mi (niestety) za reklamę ani gotowizną, ani w naturze.

  7. Rafal Kosik Says:

    Wszystkie znam :) Planowałem kupić nerkę od Baribala, ale nie mieli czarnych (już mają). Myślałem też nad zakupem plecaka Dragon Egg od Direct Action (czyli Helikon-Tex, którego mam wiele produktów), ale czarne się skończyły. Za to Wisport nie podchodzi mi z powodu skromnej organizacji kieszeni administracyjnych.

  8. mgr Sianko Says:

    Śpieszę donieść, że są znów czarne Smocze Jaja :)

  9. Radek Says:

    Dragon Egg polecam - noszę od jakiegoś czasu i do miasta jest świetny. Sporo wchodzi i jest jak zorganizować graty w przedniej kieszeni. A jak go dobrze przypiąć to siedzi na plecach jak własny garb ;)

  10. Paweł Tomaszewski Says:

    Mam pytanko: a jest on może wodoodporny? Bo w tekście nie znalazłem takie informacji :)

  11. Rafal Kosik Says:

    Wodoodporny tak, wodoszczelny nie :) Niewielki, krótkotrwały deszcz nie przeniknie do środka, ale mocniejszy już tak. W warunkach miejskich jest to wystarczające. Na dłuższe spacery w deszczu konieczny jest pokrowiec ortalionowy.

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).