5.11 Tactical Rush 12

Seria plecaków Rush to kolejno pięć modeli od najmniejszego: 6, 10, 12, 24 i 72. Jakoś tak dziwnie się złożyło, że wszystkie miały zaszczyt dostąpić używania przeze mnie. O modelu Rush 10 pisałem już kiedyś – to plecak typu sling, czyli z jedną szelką. Model 12, o który kilka słów napiszę teraz, to najmniejszy „prawdziwy” plecak, z klasycznymi szelkami. Wszystkie plecaki serii mają wiele wspólnych cech, uznałem że dla ułatwienia odbioru trochę się powtórzę, żeby zgromadzić wszystkie informacje w jednym miejscu.

Rush 12 to prosty, praktyczny i wygodny plecak. Nie ma bajerów ani udziwnień, a pojemność 24 litrów umiejscawia go wśród plecaków jednodniowych. Warto tu dodać, że wartość 12 to w intencji producenta ilość godzin, na które można się spakować. Taką fantazję ktoś miał.

Organizacja przestrzeni wewnątrz jest przemyślana i właściwie nie daje powodów do narzekań. W kieszeni administracyjnej znajdziemy sporo przegródek, karabińczyki na klucze i kieszeń na suwak. Wewnątrz głównej komory są dwie kieszenie siatkowe, zamykane na suwak i jedna przegródka z naciągiem z gumki. Wystarcza. Od strony pleców jest płaska kieszeń na bukłak z wodą albo na laptop – 12 cali wchodzi z zapasem.

Na zewnątrz są trzy kieszenie: jedna na górze plecaka, dedykowana na okulary, druga na gumę do żucia i chusteczki, a trzecia na drobiazgu typu długopisy, scyzoryki i tego typu drobiazgi. Z niewiadomego powodu przegródki na długopisy są tak płytkie, że te długopisy zwyczajnie wypadają (nawet te produkowane/brandowane przez 5.11). Poza tym kieszeń administracyjna jest nieźle pomyślana, a przegródka zapinana na suwak to miły i przydatny bonus.

System nośny jest prosty, ale bardzo komfortowy. Szelki są szerokie i zszyte ze sobą u góry, w celu usztywnienia ich i lepszego rozłożenia ciężaru. Niekoniecznie sprawdzi się to w przypadku użytkowników bardziej przypakowanych. „Karki” odczują sztywność szelek, które nie dostosują się idealnie do mięśni czworobocznych. Ale „karki” to przecież twardziele i nie będą narzekać. Ja nie narzekam.

Trzeba też wspomnieć o wadach. O nich zawsze ciekawiej się pisze, bo można się trochę powyzwierzęcać nad nieudolnością projektantów. Zabezpieczenie suwaków prze rozpięciem przez kieszonkowca jest możliwe, ale wymaga ręcznego przeplatania sznurków przysuwakowych o taśmę kompresyjną. Same taśmy kompresyjne są dwie (Maxpedition Falcon ma ich osiem) i są wszyte wbrew logice, czyli z klamerkami od strony pleców. W efekcie, choć łatwiej je odpiąć, gdy plecak jest na jednym ramieniu, całe paski majtają się i wchodzą w oba główne suwaki w najmniej odpowiednich momentach. Nie potrafię znaleźć uzasadnienia dla tej fuszerki projektowej. I nawet zastanawiam się, czy tego nie poprawić. Można dokupić i zamontować dodatkowe paski kompresyjne.

Brak solidnego pasa biodrowego jest niezauważalny w większości sytuacji, ale już podczas kilkugodzinnej wyprawy w góry poważnie daje się we znaki. Praktycznie wystarczyłyby dwa niewielkie „skrzydełka”, które ładnie rozkładałyby ciężar na biodrach, a na co dzień były by schowane lub spięte razem. W znacznie mniejszym Rush 10 udało się to zrobić. Tymczasem nawet Rush 24, jeszcze większy plecak, ma jedynie czterocentymetrowy pas, który właściwie tyko stabilizuje plecak, a ciężaru prawie nie przenosi.

W teorii rozwiązałem ten problem, dopinając do plecaka pas taktyczny innej firmy. W praktyce wygląda to natomiast tak, że gdy mam już iść z plecakiem w góry, przypominam sobie, że wygodny i praktyczny pas biodrowy leży w domu 400 km ode mnie.

I właściwie to używanie tego plecaka poza miastem wypadałoby zacząć od doczepienia brakujących dolnych pasków kompresyjnych i pasa biodrowego. I tak też czyni sporo użytkowników. Niestety doczepione paski to nie to samo, co wszyte na stałe. Dlatego lepiej doszyć te pasków. I poprawę, tych wszytych według wadliwej koncepcji.

Ostatecznie podsumowując, plusy zdecydowanie przeważają nad minusami, i gdyby nie oczywiste błędy designu, byłby to plecak idealny.


Udostepnij
Glodne Slonce

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).