31 Międzynarodowy Festiwal Filmów Młodego Widza Ale Kino!

31 Międzynarodowy Festiwal Filmów Młodego Widza Ale Kino!Podczas tegorocznego, 31-go Międzynarodowego Festiwalu Filmów Młodego Widza Ale Kino! w Poznaniu obejrzałem kilkanaście filmów. Szczerze mówiąc, nie wydaje mi się, by wszystkie z tych filmów nadawały się dla młodego widza. Część z nich to zupełnie dorosłe filmy, a młodzi są tylko bohaterowie. Nie było niestety ani jednego filmu fantastycznego, więc wchłonąłem dużą dawkę mainstreamu. A jednak jestem bogatszy o to, co zobaczyłem, i szczęśliwy, że trafiłem na festiwal. W przeciwnym razie najpewniej nigdy i nigdzie bym tych filmów nie zobaczył. Prawdopodobieństwo, że któryś z nich trafi do kin, jest bliskie zeru. Podzielę się jednak z Wami moimi odczuciami na ich temat, bo może traficie na nie w telewizji lub na DVD. W większości przypadków warto.

Ja i Ty (Me & You)

Włochy 2012
Nie sądziłem, że Bernardo Bertolucci jeszcze pracuje. Okazuje się, że nie tylko pracuje, ale również nadal potrafi zrobić niezłe kino. Ja i Ty to kilka dni z życia mało przystosowanego społecznie chłopaka, który zamiast jechać z klasą na tydzień w góry, postanawia zamelinować się w piwnicy własnego domu, przy czym matka ma być przekonana, że pociecha szusuje na snowboardzie. Nasz bohater przygotowuje swój plan perfekcyjnie, niestety drugiego dnia w piwnicy pojawia się jego przyrodnia siostra – narkomanka na odwyku. Muszą zachować dyskrecję, co w przypadku Włochów oznacza, że krzyczą trochę ciszej. To, co początkowo wydawało się przeszkodą w realizacji planu, okazuje się czymś znacznie od niego ważniejszym.

Jak na Bertolucciego jest to film wręcz kameralny, ale i tak czuć powiew Wielkiego Kina i starej dobrej szkoły włoskiej, za którą wprawdzie nie przepadam, lecz mimo to doceniam.

Kumple (Buddies)

Brazylia 2012
Grupka nastolatków z zespołem Downa ucieka z ośrodka zamkniętego z zamiarem przeżycia filmowej przygody w wielkim świecie. Przy czym traktują swój plan dosłownie i zaczynają od napadu na stację benzynową. Niepełnosprawni umysłowo nieodróżniający fikcji od rzeczywistości to motyw znany w kinie od dawna. Tu jednak jest on potraktowany ze świeżym spojrzeniem. Zaczyna się dobrze i dobrze jest do połowy. Potem akcja się rozjeżdża, napięcie spada i właściwie nie wiadomo, po co nakręcono ostatnie trzydzieści minut. Gdyby je wyciąć i zostawić tylko finałową sekwencję, film bardzo by na tym zyskał. Przeszkadza też przesadne telenowelowe aktorstwo. Być może w przypadku kina brazylijskiego to nie jest wada, lecz cecha. Mnie to jednak drażni.

Kawałki Mnie (Pieces of Me)

Francja 2012
Depresyjna prowincja w bliżej nieokreślonym regionie Francji i nastolatka, która dusi się w upadającej mieścinie, a już szczególnie w domu rodzinnym. Śmiertelnie chora matka, ojciec który już się poddał, niejasne okoliczności, w których starsza siostra uciekła do wielkiego miasta, no i kumple – zbieranina dryfujących z życiem pasywnych nieudaczników. Innymi słowy środowisko, w którym na dłuższą metę nie mogą przetrwać żadne pozytywne uczucia. Można tu zostać i zasnąć jak wszyscy, albo uciec.

Blackbird

Kanada 2012
Nieprzystosowany buntownik w poprawnej i grzecznej społeczności małego kanadyjskiego miasteczka nie ma łatwego życia. Nie dlatego, żeby był gorszy lub w ogóle zły. Po prostu odstaje. Pani psycholog z jego college’u też była buntowniczką, ale z wiekiem „znormalniała”. Radzi mu, by nie tłamsił w sobie negatywnych uczuć, tylko przelał je na papier w postaci opowiadania. Taki rodzaj terapii. I tu zaczyna się problem, terapeutyczne opowiadanie traktuje bowiem o zemście na gnębiących go (ale „normalnych”) kolegach z klasy. W efekcie bohater zostaje aresztowany i oskarżony o planowanie masakry w szkole z użyciem broni palnej. Dalej rusza machina wymiaru „sprawiedliwości” stawiająca znak równości między innością a złymi intencjami.

Bohater dostaje nieformalne ultimatum: albo się dostosuje, przyzna, że zrobił źle, albo wyląduje w więzieniu. Ta poprawna i grzeczna społeczność wymaga od niego, by zanurzył się w kłamstwie. Najważniejsze są przecież pozory. Dobry, mocny film.

Uwierz (Believe)

Wielka Brytania 2012
Nie jestem fanem piłki nożnej, a ten film jest o piłce nożnej. Już na starcie byłem więc nieco najeżony, a potem właściwie nie było specjalnej okazji, bym się odjeżył. Mimo szczerych, jak mniemam, chęci twórców film jest banalny, źle zagrany i właściwie przewidywalny do bólu. To historia amatorskiej drużyny piłkarskiej złożonej nawet nie z nastolatków, tylko z dzieciaków. Przypadkowym zrządzeniem losu trafia im się emerytowany trener Manchester United, czyli chyba najlepszej drużyny piłkarskiej świata. Facet ma misję, więc anonimowo i charytatywnie szkoli ich do turnieju młodzieżowej ligii. I naprawdę nie jest żadnym zaskoczeniem, że wygrają ten turniej. W tle oczywiście mamy problemy rodzinne, ambicje rodziców w kontrze do pasji dzieci itd. Nie zmienia to sytuacji, że film jest o piłce nożnej, czyli z mojej definicji nie może być dobry.

Eskil i Trynidad (Eskil and Trynidad)

Szwecja 2013
11-letni Eskil podróżuje ze swoim ojcem, inżynierem energetyki wodnej, po kolejnych szwedzkich Wypierdziszewach, gdzie są budowane lub remontowane elektrownie wodne. Nie może nigdzie zagrzać miejsca i co chwilę spotyka go całkowita wymiana kolegów. Nie ma więc łatwego życia. Do tego ojciec chce, żeby syn był hokeistą, podczas gdy on interesuje się raczej marynistyką, a hokej ma w głębokim niepoważaniu. Druga z tytułowych postaci to Trynidad, żeglarka, a głównie chyba wariatka, która chce zebrać mieszkańców miasteczka, by popłynąć z nimi z ciemnej Skandynawii do raju na ziemi, czyli Trynidadu właśnie.

To film o realizacji marzeń. Jest tu wiele symboli (jak chociażby tama), które z dużym prawdopodobieństwem pozostaną niezauważone przez grupę docelową filmu. Jest też kilka zgrzytów. Mamy ojca samotnie wychowującego dziecko, podczas gdy matka robi karierę za granicą; mamy chłopaka, który jest beznadziejnym bramkarzem hokeja, ale na szczęście ma koleżankę, która (nie)spodziewanie okazuje się genialnym bramkarzem. W skrócie: softowa skandynawska propaganda feminizmu skierowana do najmłodszych. Tę indoktrynację nawet by się dało przełknąć, gdyby nie to, że film jest niestety zwyczajnie nudny.

Rakieta (Rocket)

Australia 2013
Film o Laosie nakręcony w Laosie, na szczęście nie przez Laotańczyków. Bohaterem jest dzieciak, którego rodzina, a właściwie to i cała wioska, musi opuścić swoją wieś, gdyż ma tam powstać gigantyczna elektrownia wodna. Przedstawiciel rządu obiecuje wszystkim, że w nowym miejscu czekają na nich murowane domy z energią elektryczną, a jedno i drugie jest sporym luksusem. Laos jest państwem komunistycznym, więc nie darzy swoich obywateli specjalnym szacunkiem, toteż nie jest wielkim zaskoczeniem (dla widza), że domy są, ale na billboardzie. Wszyscy lądują w czymś w rodzaju obozu uchodźców, gdzie na domiar złego większość mieszkańców jest do rodziny głównego bohatera wrogo nastawiona. Ojciec ośmiolatka, jest typowym popychlem, więc to dzieciak musi podjąć decyzję o ich dalszych losach. Przechodzi przyspieszony proces dorastania i z dziecka zmienia się w odpowiedzialnego małego dorosłego.

Tu też jest mały zgrzyt. Końcówka, gdzie pojawia się tytułowa rakieta, robi niestety wrażenie doklejonego sztucznie kawałka fabuły. Wszystkie problemy zostają nagle rozwiązane w cudowny sposób. Nie jest to coś, co by skreślało ten film – ot, zgrzyt. Pomijając to, że bohaterowie są Laotańczykami i mówią po laotańsku, jest to pod każdym innym względem kino zachodnie. Dzięki temu da się oglądać bez bólu, a nawet z przyjemnością. Szczerze mówiąc, jest to całkiem dobry film.

Pchełki tu nie ma (Pulce is not here)

Włochy 2012
Ojciec, matka i dwie córki. Młodsza ma zaawansowany autyzm, co oznacza, że życie reszty musi się toczyć wokół niej. Jakby nieszczęścia było mało, niespodziewanie pojawia się oskarżenie ojca o molestowanie niepełnosprawnej córki. Nie wiadomo, skąd pojawiło się podejrzenie ani jakie są jego podstawy. Córka zostaje zabrana do specjalnego ośrodka, a życie rodzinne powoli zamienia się w piekło. W kluczowych momentach pojawiają się cytaty z pamiętników starszej córki, która zupełnie nie wie, jak się zachować w nowej sytuacji. Zachowuje więc neutralność i niespodziewaną obiektywność.

Tak się dzieje i w rzeczywistości – troskliwe organy państwa i organizacje pozarządowe, które mają chronić dzieci, zamieniają się w bezkarnych anonimowych oprawców. Powszechnie obowiązująca poprawność polityczna z lekkością słonia feruje pochopne wyroki równające podejrzanego z winnym, a domniemanej ofierze funduje nową porcję koszmaru. Dobrze więc, że w kulturze masowej pojawia się krytyka owej politycznej poprawności. To na pewno film poruszający ważny problem, co niestety nie zmienia tego, że przypomina on fabularyzowany reportaż.

Nono, The Zigzag Kid

Holandia / Beligia 2012
Jedyny rozrywkowy film w zestawieniu. 13-letni syn najlepszego holenderskiego inspektora policji jedzie na wakacje do ekstremalnie nudnego wujka. Ale na szczęście nie dociera na miejsce. Na szczęście, bo inaczej nie byłoby historii, w której chłopak musi sam stać się inspektorem i rozwiązać tajemnicę rodzinną sprzed swoich narodzin. A jest co rozwiązywać! Mamy międzynarodowego superwłamywacza, niezrównoważoną superzłodziejkę, śpiewaczkę operową, a i sam Nono nie jest do końca pewien, czy prowadzi śledztwo, czy może został porwany. Robi się gęsto, ale nie można odpuścić.

Błyskotliwie zrealizowany film akcji.

Trzymaj się (Hold Fast)

Kanada 2013
Gdy wszystko układa się zbyt pięknie, można się spodziewać katastrofy. 14-latek z małej kanadyjskiej osady rybackiej w wypadku traci rodziców i w efekcie trafia do siostry ojca, która mieszka w mieście. Szybko okazuje się, że nie potrafi się dogadać ani z nową rodziną, ani z kolegami ze szkoły. Naturalnym wyjściem jest ucieczka z domu. Na tyle imponuje to jego kuzynowi, że grzeczny chłopiec ucieka wraz z nim. Tu następuje część przygodowa, a po niej bolesny powrót do normalności. Paradoksalnie cała sytuacja jest lekarstwem dla wszystkich, chwilą prawdy, pęknięciem fikcji i zakłamania.

Niestety, jak to często w takich filmach bywa, postacie dorosłe są zupełnie niewiarygodne, bo ich rolą papierową jest pozostawać w tle. Film poprawny, ale jakoś nie wzrusza.

Utrata Niewinności Evy van End (The Deflowering of Eva van End)

Holandia 2012
Brzydkie kaczątko w drobnomieszczańskiej rodzinie – ojciec, matka, dwóch braci i ona. Żyją w innych światach, nie rozmawiają ze sobą, a jeśli już to wymieniają najprostsze informacje. Eva w szkole jest niewidzialną brzydulą, w domu nikt nie zwraca na nią uwagi, nie odnajduje się właściwie w niczym. Wszystko zmienia się podczas wymiany szkolnej, gdy w jej domu ląduje młody Niemiec. To katalizator wprowadzający do rodziny w stanie rozkładu diabelski zamęt, a może metafizyczny ożywczy przeciąg. Nie jest to jasne, ale następuje potężny wstrząs, w wyniku którego życie każdego członka rodziny ulega dramatycznej zmianie. Najbardziej chyba zmienia się życie samej Evy.

Film trochę w klimacie Petera Greenawaya, a trochę Wesa Andersona, jeśli wiecie, co mam na myśli.

Shell

Wielka Brytania 2012
Szkocja, gdzie zawsze wieje i pada, a słońce pojawia się na niebie od święta, nie jest dobrym miejscem dla ludzi ze skłonnościami depresyjnymi. A już szczególnie niefajnie jest na dalekiej prowincji. Tytułowa siedemnastoletnia Shell mieszka i pracuje z ojcem na stacji benzynowej połączonej z warsztatem samochodowym. To jej cały świat, bo nawet majaczące w oddali malutkie miasteczko wydaje się absolutnie niedostępne. Jedyną łącznością ze światem są nieliczni klienci, zwykle zresztą ci sami.

Miało być pięknie. Ta stacja miała być małym edenem dla rodziny Shell. Jednak matka po kilku latach uciekła, a ojciec zaczął chorować. Powoli staje się oczywiste, że eden zamienił się w pułapkę. Tu można tylko trwać i powoli rozpadać się wewnętrznie. Film jest tak depresyjny, że aż chce się gryźć własną rękę. Tak, to bezsprzecznie najlepszy film, jaki obejrzałem na festiwalu. Tak samo zresztą zadecydowało młodzieżowe jury.

Po zobaczeniu tych filmów i chwili zastanowienia pojawia się dość zaskakujący wniosek – wszystkie filmy przedstawiają rodziny rozbite, dysfunkcyjne lub wręcz patologiczne. Opowiadają o ważnych problemach, ale czy trzeba o nich zawsze opowiadać w śmiertelnie poważny sposób? Na tym tle wyróżnia się holenderski lekko surrealistyczny film Utrata Niewinności Evy van End, gdzie jest niewiele dosłowności. Ale tak naprawdę tylko Nono, Zigzag Kid można by nazwać filmem rozrywkowym (choć na pewno nie głupim). Reszta jest smutna lub bardzo smutna i nawet happy end, jeśli w ogóle jest, przypomina śmiech przez łzy. No nie wiem, czy to jest dobry sposób, by zachęcić dzieciaki do chodzenia do kina. Mam nadzieję, że trend wkrótce się odwróci.


Udostepnij
Glodne Slonce

5 Responses to “31 Międzynarodowy Festiwal Filmów Młodego Widza Ale Kino!”

  1. Rhis Says:

    a kiedy pana film będzie na dvd? :D

  2. Rafal Kosik Says:

    Nie wiem. To zależy od dystrybutora i producenta.

  3. randr Says:

    a na jakim etapie są prace nad ekranizacją kolejnej części? (3k o ile się nie mylę)

  4. Rafal Kosik Says:

    Się pisze scenariusz.

  5. zaproszenia ślubne Kraków Says:

    Wyborna strona ! Pozdrowionka :)

Leave a Reply

Przed wyslaniem komentarza na wszelki wypadek skopiuj jego tresc do clipboardu (CTRL+A CTRL+C). Jesli cos sie rypsnie i komentarz pojdzie w kosmos, bedziesz mogl sprobowac ponownie (CTRL+V).