Archive for December, 2007

Miasto ponad i pod

2007/12/28, Friday

Fragment opowiadania, przygotowywanego do antologii Howardowskiej Fabryki Słów.

Brudne ściany miasta pomiędzy nimi a murem świeciły nieregularnymi prostokątami okien. Ci ludzie mieli spokój i stabilizację, ale za całkiem sporą cenę, zawierajacą w sobie również dyscyplinę i bezgraniczną spolegliwość. Nikt ich nie pytał, czy tego chcą. Cóż, nikt ich również nie będzie pytał, czy chcą zmian.
Aghenor zarzucił worek na ramię i ruszył w kierunku schodów. Nie musiał się oglądać. Wiedział, że reszta idzie za nim. (more…)

Bigos staropolski

2007/12/23, Sunday

Bigos staropolski jest właśnie tym, co poza zgagą po poronionej IV RP pozostanie z tego kraju po wejściu do strefy Schengen ;) Nie, żartuję, luz… Kulinarnie to nas zdominowali już dawno Włosi, Francuzi i Chińczycy, że nie wspomnę o Amerykanach, którzy uparcie dominują głównie nasze komórki tłuszczowe z pominięciem kubków smakowych i komórek mózgowych.
Aha! Miało być o bigosie. I będzie! Między innymi, dzięki niemu zdominować się do końca nie damy, bo czego jak czego (długo by wymieniać…) ale naszej kuchni wstydzić się nie musimy. Wprawdzie wolałbym się nie wstydzić autostrad, motoryzacji, programu kosmicznego, prezydenta i takich tam pierdół, ale z braku BMW, mam chociaż do niewstydzenia się bigos. (more…)

Żurek prawdziwy

2007/12/23, Sunday

Rzecz jasna można się wybrać do Carrefoura, kupić Żurek Knorra w proszku i postąpić wedle instrukcji na reversie opakowania. Smakuje nie najgorzej, przyrządza się w 10 minut, ale… kurde blaszka, to jednak nie to! No chyba, że jesteś dzieckiem chemiogrodu, wtedy kliknij „x” w górnym, prawym rogu ekranu. Else, czytaj dalej. (more…)

Leniwych Świąt

2007/12/20, Thursday

Leniwych Świąt

Nie krępujcie się, jeśli chcecie wysłać tę kartkę do znajomych :)

Miłek z Czarnego Lasu

2007/12/05, Wednesday

Miłek z Czarnego LasuJeśli lubicie klimaty postmuminkowskie oraz nie wiecie, co wpisać w podaniu od Mikołaja w pozycji „Niegłupi prezent pod choinkę dla siedmiolatka” polecam „Miłka z Czarnego Lasu” Romka Pawlaka. Przyznam się z pewną taką nieśmiałością, że popełniłem ilustracje do tej książki, a nawet zaprojektowałem okładkę. A przyznaję się do tego, bo wygląda na to, że książka się spodobała.

Oberki do końca świata

2007/12/05, Wednesday

Oberki do końca świataGinący świat dawnych wiejskich muzykantów? Cóż bardziej obcego dla mnie, siedzącego po uszy w SF? „Oberki do końca świata” powinny mi się wydać nudne, mało ciekawe. Ba! Nie powinienem po nie w ogóle sięgnąć. A jednak stało się inaczej. Może dlatego, że ta książka jest zaczarowana i potrafi zaczarować czytelnika. Zaczarowała mnie, nim po nią sięgnąłem. Plotkami mnie zaczarowała. Plotkami tych, co ją czytali, tych co już zostali zaczarowani. I sam przeczytałem, i zaczarowany zostałem. Do końca. (more…)