Archive for April, 2006

Vertical - fragment #1

2006/04/19, Wednesday

Vertical - okładkaNoc. Gwiazdy w górze, gwiazdy w dole. Cisza, nie licząc poświstywania wiatru i cichych trzasków naciągów sieci. Pająk po sufitem też rozpinał własną sieć, a ja nie zamierzałem mu przeszkadzać. Staruszek obok zaczął cicho pochrapywać. Większa część pokładów i ścian była wykonana z drobnych krat, bądź perforowanych blach. Przez małe otwory w ścianie oddzielającej nasze mieszkania wyraźnie widziałem jego siwe włosy. Przypomniał mi się stary Harsid; miał takie same włosy. Wraz z nim odeszła część starej mądrości. Nie zdążył jej nikomu przekazać. Może nie miał komu.
I wystarczyło, już nie mogłem zasnąć. Leżałem i patrzyłem na słabo jarzące się lampy, wmontowane w elementy nośne. Małe okrągłe lampy same zapalały się o zmierzchu, a gasły rano. Rozpraszały mrok, ale pozwalały też spać. Wyszedłem z korytarzyka, w którym miałem swój kąt i potem, po schodach, na główny pokład. Pusty, bez ludzi, wydawał się być ogromny.
Mężczyzna pełniący nocną straż na pokładzie sterowania pomachał do mnie z góry. Pozdrowiłem go dłonią i podszedłem do barierki. Mechanizm napędu mozolnie wciągał nas po linie bez końca. Obserwowałem jego wysiłek przez kilka minut. (more…)

Vertical - fragment #2

2006/04/19, Wednesday

Vertical - okładkaJa i Sigg szliśmy z jednej strony, a Cesenu i Nyka z drugiej. Obserwator trzymał w dłoni długi nóż, który nazywał mieczem. Znalazł go poprzedniego dnia w Wymarłym Mieście.
Dotarliśmy do miejsca, gdzie leżała zagryziona dziewczyna… Nie było jej! Ścisnąłem mocniej narzędzie i rozejrzałem się. Ślady krwi prowadziły wzdłuż korytarza, ale urywały się kawałek dalej. Jeśli miała dość sił, teraz mogła być wszędzie.
– Nie dotykaj jej krwi! – krzyknąłem, widząc że Sigg nachyla się z wyciągniętym palcem.
Zaczynałem żałować, że nie poszedłem sam. Obserwator łaził za mną i sapał. Jedyne, co mógł zrobić, to przeszkodzić mi w szybkim odwrocie.
Z przeciwka nadszedł Nyka.
– Ona żyje i jest już chora. – Wskazałem na podłogę.
– Mogła pójść na górę.
– Sprawdźmy wszystko do samego dołu. Ty – zwróciłem się do Sigga – idź na pokład i patrz, czy nie minęliśmy jej po drodze.
Obserwator przytaknął i odszedł poprawiając w dłoni miecz.
– Jeśli jej nie znajdziemy, to może znaczyć, że wyskoczyła w nocy ? – powiedział Nyka.
– Ale pewności mieć nie będziemy. (more…)

Vertical - fragment #3

2006/04/19, Wednesday

Vertical - okładkaWstałem i niemal krzyknąłem. Z korytarza coś na mnie patrzyło. Szydłonóż sam wskoczył mi w dłoń. Spojrzenie wielkich, nieruchomych oczu było obce. Martwe, jak stwierdziłem po chwili. Przełknąłem ślinę i wolno podszedłem bliżej. To nie były oczy, tylko szkliste elementy jakiejś nieruchomej, metalowej konstrukcji opartej o ścianę. Dziesiątki tulejek, jakiś zaśniedziałych przewodów, zbiorniczków, osłon. Złom leżał tu pewnie od wielu lat.
Minąłem go i ponownie dotarłem do galerii. Zerknąłem na białą smugę światła od drzwi. Padała na pustą podłogę, korzeni nie było… Może księżyc przesunął się już dostatecznie, by… Nie, wiedziałem, że to nieprawda.
Stałem na szczycie schodów ze świecącą kulą w dłoni i czekałem na cokolwiek, na poruszenie kogoś w dole, na coś, czym się zdradzi, czym potwierdzi swoje istnienie. Czułem dziwną, trudną do racjonalnego wyjaśnienia obawę przed zejściem na dół. Ciepłe światło kuli rozpraszało mrok w mojej najbliższej okolicy, w dole ledwo szkicując zwały niezidentyfikowanego, błyskającego miejscowymi odblaskami zaplątania. Teraz nie działo się nic, nie widziałem najmniejszego ruchu, słyszałem tylko poświstywanie wiatru w oknach wież. (more…)

Vertical - fragment #4

2006/04/19, Wednesday

Vertical - okładkaNa okna opadły ze szczękiem stalowe powieki. Silniki znów ciągnęły pełną mocą. Teraz wibracje targały nami w świetle słabych lamp sufitowych. Byliśmy zdani na łaskę automatycznego sterowania. Ufałem mu. Her wyciągnęła do mnie rękę, ale nie mogłem jej dosięgnąć. Jakaś niezwykła jasność przebiła się przez szczeliny powiek i ugodziła nas gorącem. Czas jakby zwolnił bieg, unieśliśmy się ponad otwarte nagle fotele, a wszystko wokół zamarło w kompletnej ciszy i śmiertelnej poświacie, bijącej teraz już nawet z obramowań nitów i szczelin okładzin sterowni. Zdawało mi się, że świecą kontury wszystkich przedmiotów, każda kreska, rysa na ścianie.
– Oto koniec i początek historii – powiedział robot, aktywowany chyba na moment zagubionym sygnałem z dołu. Bezwładnie płynął przez sterownię w towarzystwie kilku książek, przyniesionych tu przez czarnowłosą. Patrzyłem na szalejące wskazówki zegarów spod sufitu sterowni, pełen dziwnego spokoju. Dosięgnąłem wreszcie dłoni Her i przyciągnąłem ją do siebie. Przez ściany przebiegło dziwne falowanie, jakby otaczająca nas konstrukcja naraz stała się płynna. Fale ciepła i zimna, przenikające nas na wskroś, poczęły kończyć ten dziwny ewenement naszej podróży. Dół na powrót stał się dołem, a silniki odzyskały moc. Upadliśmy, rozciągnęło nas na podłodze. Byłem tak ciężki, że nie dałem rady unieść głowy. Z trudem oddychałem. W dłoni czułem dłoń Her. Trwało mniej niż pół minuty, nim ciężar wrócił do znajomego poziomu.
Metalowe powieki wreszcie odemknęły się i zobaczyliśmy nocne niebo pełne gwiazd. Kosmos. Teraz dla odmiany staliśmy się lekcy. Mogliśmy doskoczyć sufitu, odpychając się jedną nogą.
Zgrzytnęła blacha i rakieta drgnęła nieznacznie. Obły prekursor liny błysnął matowo w świetle słońca i wyprzedził nas w drodze do gwiazd. Kosmos za oknem pokrył się szpalerami lin.
Mętlik w głowie stopniowo uspokajał się. Nawet jeżeli miałem jakieś podejrzenia, co do naszego obecnego stanu, nie wypowiedziałem ich głośno.
Spojrzałem na Her. Profil jej twarzy rysował się ostrą linią na tle czerni kosmosu. Czy moglibyśmy żyć razem normalnym, spokojnym i nudnym życiem mieszkańców miast?

Wydawca i dystrybucja

2006/04/12, Wednesday
Wydawca:
Powergraph Sp. z o.o.
01-803 Warszawa
ul. Cegłowska 16/2
tel./fax (22) 834 18 25 ÷ 26
powergraph@powergraph.pl
www.powergraph.pl
Wyłączna dystrybucja:
Firma Księgarska Jacek Olesiejuk
Kolejowa 15/17, 01-217 Warszawa
tel./fax (22) 631-4832,
(22) 632-9155, (22) 535-0557
www.olesiejuk.pl www.oramus.pl